Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 2-1 w meczu ósmej kolejki Ekstraklasy

W tym meczu nie brakowało kontrowersji, zwłaszcza przy bramkach. Legia mogła być liderem, a poniosła trzecią porażkę w sezonie. Śląsk Wrocław, mimo że przegrywał, wygrał 2-1 w ósmej kolejce Ekstraklasy.

Wrocławianie skutecznie zneutralizowani Legię w pierwszym fragmencie spotkania. Pressing ekipy Jana Urbana nie pozwolił gościom na rozwinięcie skrzydeł.

Reklama

Dopiero po kilkunastu minutach mistrzowie Polski otrząsnęli się z przewagi Śląska, ale to gospodarze byli bliżsi objęcia prowadzenia.

W 17. minucie Arkadiusz Piech potężnie uderzył z dystansu i piłka otarła się o słupek bramki Arkadiusza Malarza. Chwilę później Piech wpadł w pole karne Legii i uderzył lewą nogą, lecz Malarz sparował piłkę na róg.

Ofensywne poczynania Legii próbował ożywić głównie Cristian Pasquato, ale niewiele z tego wynikało, poza słabym i niecelnym strzałem Włocha z 16 metrów. Ze strony Śląska nad bramką główkował Igors Tarasovs po dośrodkowaniu z wolnego Dorde Cotry.

Więcej z gry miał Śląsk, ale w 36. minucie to Legia objęła prowadzenie. Pasquato wrzucił piłkę w pole karne z rzutu wolnego, Armando Sadiku kompletnie uciekł rywalom i zgrał wzdłuż bramki, a Jarosław Niezgoda posłał piłkę niemal do pustej bramki. Sędzia liniowy nie zauważył, że Sadiku był na spalonym.

W odpowiedzi Marcin Robak uderzył z półobrotu i piłka trafiła w poprzeczkę bramki Legii.

Po bezbarwnym początku drugiej połowy Michał Chrapek zdecydował się na strzał z 25 metrów i Malarz z najwyższym trudem odbił piłkę, zmierzającą w górny róg bramki Legii.

W 60. minucie przypadkowo odbita piłka musnęła rękę zaskoczonego Adama Hlouszka. Sędzia Jarosław Przybył, po chwili zawahania, wskazał na rzut karny, którego bezbłędnie zamienił na gola Marcin Robak.

Napastnik Śląska poszedł za ciosem i po kilku minutach popisał się drugim golem. Robak efektowną główką pokonał Malarza po precyzyjnym dośrodkowaniu Łukasza Madeja.

Szansę na podwyższenia miał Cotra, który w 77. minucie wpadł lewą stroną w pole karne Legii, ale, naciskany przez Michała Pazdana, uderzył obok bramki.

Ochotę na wyrównanie miał Niezgoda, który potężnie z woleja uderzył na bramkę Jakuba Wrąbela, ale ten instynktownie odbił piłkę pięściami.

Po meczu powiedzieli:

Jacek Magiera (trener Legii): "Prowadziliśmy do przerwy 1-0 po bramce ze stałego fragmentu gry. Śląsk miał przewagę w pierwszej połowie, a my kontratakowaliśmy. Druga wyglądała podobnie. Sześć minut zadecydowały, że ten mecz przegraliśmy. Pierwszy bramka spadła z karnego, po ręce, której boczny sędzia na pewno nie widział, jestem tego pewien. Druga po ładnej akcji Śląska. Próbowaliśmy jeszcze doprowadzić do remisu, ale się nie udało i przegraliśmy mecz.

- Pracuję jak najlepiej potrafię i nie obawiam się, że zostanę zwolniony. Szukamy rozwiązań. Wolę szukać innego ustawienia i być krytykowanym, niż nic nie robić i nie być krytykowanym. Nie boję się słów krytyki. Jak ktoś szuka, to w pewnym momencie na pewno znajdzie. Nie przegraliśmy przez sędziego, że podyktował karnego. Przegraliśmy przez indywidualne błędy. Zadecydowały niuanse i detale. W pierwszej połowie Śląsk też miał przewagę, ale udało się to wybronić. W drugiej proste błędy, często techniczne, spowodowały, że sędzia miał okazję podyktować karnego".

Jan Urban (trener Śląska): "W pierwszej połowie graliśmy dobrze w piłkę... W ogóle zagraliśmy taki kompletny mecz dzisiaj. Nie chcieliśmy, aby Legia spokojnie nie weszła w mecz i dlatego zmuszaliśmy Malarza do gry długimi piłkami, aby była walka. Może tych sytuacji nie było za dużo w pierwszej połowie, ale z Legią nie jest łatwo wypracować sobie sytuacje bramkowe. W szatni nie musiałem nic mówić, bo trzeba było nadal grać konsekwentnie, jak w pierwszej połowie. Cieszę się niezmiernie, i nie dlatego, że to Legia, ale cieszę się, bo kibice zobaczyli fajny, interesujący mecz.

- Z mojej perspektywy była ręka przy karnym. I tyle mogę powiedzieć. Nie widziałem powtórek po meczu. Można się zastanawiać, czy Kuba mógł wyjść przy golu dla Legii, czy nie mógł. Powiedzieliśmy sobie przed sezonem, że stawiamy na niego, ale to nie jest tak, że będzie grał, bo jest młody. Musimy pamiętać, że on jeszcze nie tak dawano grał w pierwszej lidze".

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 2-1 (0-1)

Bramka: 0-1 Jarosław Niezgoda (36.), 1-1 Marcin Robak (62. z karnego), 2-1 Marcin Robak (68.)

Żółta kartka: Adam Hlouszek.

Sędzia: Jarosław Przybył. Widzów: 24 086.

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Dorde Cotra - Łukasz Madej (69. Kamil Vacek), Michał Chrapek, Arkadiusz Piech (79. Dragoljub Srnic), Sito Riera, Robert Pich - Marcin Robak (90+1. Daniel Łuczak).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Michał Pazdan, Adam Hlousek (86. Krzysztof Mączyński) - Michał Kopczyński (77. Dominik Nagy), Tomasz Jodłowiec, Cristian Pasquato (66. Sebastian Szymański), Thibault Moulin - Jarosław Niezgoda, Armando Sadiku.

WS

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje