Śląsk Wrocław - Sandecja 1-0 w 31. kolejce Ekstraklasy

Śląsk Wrocław pokonał 1-0 Sandecję Nowy Sącz w grupie spadkowej Ekstraklasy. Bramkę już w 41. sekundzie meczu zdobył Mateusz Cholewiak. Sandecji nie pomogła nawet czerwona kartka dla Sito Riery i ostatnia drużyna Ekstraklasy nie wygrała po raz 22. z rzędu.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

21 spotkań bez wygranej, ostatnie miejsce w tabeli, problemy z budową stadionu i malejące z dnia na dzień szanse na utrzymanie - tak przed spotkaniem wyglądał krajobraz rozciągający się przed kibicami Sandecji Nowy Sącz. Czy fanów beniaminka można było zdołować jeszcze bardziej?

Okazało się, że można. Ich faworyt stracił bowiem gola w meczu ze Śląskiem już w... 41. sekundzie meczu. Z dystansu piekielnie silne uderzenie oddał Mateusz Cholewiak, dzięki czemu cieszył się z premierowej bramki w Ekstraklasie. Gol ten był najszybszym strzelonym w tym sezonie Ekstraklasy.

Spotkanie zaczęło się więc w wymarzony sposób dla wrocławian, którzy przed meczem zmagali się z własnymi problemami. Przed pojedynkiem z Sandecją nie wygrali dziewięciu kolejnych meczów i niebezpiecznie zbliżyli się do strefy spadkowej. Gol na 1-0 dał im komfort, ale przesadą byłoby powiedzieć, że gospodarze po strzelonym golu kontrolowali spotkanie.

To Sandecja była bowiem bliżej strzelenia gola, trafiając nawet w słupek. Z narożnika pola karnego technicznie uderzał Damir Szovszić, ale rozgrywającego setny mecz w Ekstraklasie Jakuba Słowika uratowało obramowanie bramki.

Po pół godzinie gry kartki obejrzeli Sito Riera oraz Płamen Kraczunow, po brzydkim "wycięciu" rywali równo z ziemią.

W przerwie trener Kazimierz Moskal dokonał zmiany - za Patrika Mraza na boisko wszedł Tomasz Brzyski.

Druga połowa rozkręcała się bardzo długo. Z Sandecji "uszło" powietrze i swoją przewagę zarysował Śląsk, który dobrze grał jednak jedynie do linii szesnastego metra. Tam coś się zacinało i gra przestawała się kleić.

Kontrowersyjną decyzję sędzia podjął w 68. minucie, gdy Michał Chrapek został poturbowany w polu karnym rywala na tyle, że musiał opuścić boisko. Sędzia Piotr Lasyk nawet po skorzystaniu z systemu VAR rzutu karnego jednak nie podyktował, nie widząc faulu Aleksandru Bengi.

Chwilę później sytuację swojej drużyny skomplikował Riera, w bezsensowny sposób faulując i oglądając drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Nawet niemal 20 minut gry w przewadze nie pomogło jednak Sandecji, która nie wygrała 22. kolejnego meczu i zakopała się na ostatnim miejscu w tabeli. Strata do bezpiecznego miejsca wynosi pięć punktów.

Z kolei Śląsk awansował na 11. miejsce w tabeli i ma pięć punktów przewagi nad przedostatnim Bruk-Betem Termalicą.

Po meczu powiedzieli:

Kazimierz Moskal (trener Sandecji): "Przed tym meczem sytuacja była bardzo trudna a po tym jest bardzo, bardzo trudna. Sami sobie jesteśmy winni, bo jeszcze się dobrze mecz nie zaczął a już podarowaliśmy bramkę rywalom. Ja nie mówię, że to była przypadkowa bramka, bo to był ładny strzał, ale mieliśmy wcześniej piłkę pod kontrolą. Potem zabrakło nam jakości, aby strzelić wyrównującą bramkę.

Nie komentuje pracy sędziego, ale tym razem muszę. Mam dwie rzeczy - Michał Chrapek jest opatrywany trzy i pół minuty, a sędzia dolicza do meczu tylko cztery. Później Maciek Małkowski jest trzy razy faulowany w jednej akcji, w końcu stracił piłkę i jeszcze zarobił żółtą kartkę. Sytuacja jest bardzo, bardzo trudna, ale trzeba grać do końca. W przerwie zdjąłem Patryka Mraza, ale nie za karę. Zmieniliśmy ustawienie, mieliśmy zaatakować, bo nie mieliśmy już nic do stracenia. Mieliśmy wyżej podejść pod Śląsk i nie dać im grać piłką".

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): "Nareszcie. Długo na to czekaliśmy, ale trzeba mieć cierpliwość. Bardzo było nam potrzebne to zwycięstwo. Myślę, że będziemy grali coraz lepiej, co będzie się odzwierciedlało w lepszych wynikach. Do czerwonej karki kontrolowaliśmy spotkanie i mieliśmy więcej szans na zdobycie goli. Mieliśmy szereg fajnych akcji od skrzydeł, co ćwiczyliśmy w tygodniu poprzedzającym mecz. Zasłużone nasze zwycięstwo. Co do czerwonej kartki dla Sito Riery, to chciałbym najpierw zobaczyć tę sytuację, czy to był faul na drugą żółtą. Chciałem, aby moi zawodnicy podjęli walkę i oni to zrobili. Nie mam do nikogo pretensji. Takie sytuacje się zdarzają, bo taka jest piłka nożna".

Wojciech Górski

Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz 1-0 (1-0)

Bramka: 1-0 Cholewiak (1.)

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Sito Riera, Jakub Kosecki. Sandecja Nowy Sącz: Płamen Kraczunow, Maciej Małkowski, Grzegorz Baran. Czerwona kartka za drugą żółtą - Śląsk Wrocław: Sito Riera (72).

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 6 245.

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Mateusz Cholewiak - Jakub Kosecki (91. Arkadiusz Piech), Augusto, Michał Chrapek (69. Kamil Vacek), Sito Riera, Robert Pich (88. Dragoljub Srnic) - Marcin Robak.

Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Aleksandru Benga, Dawid Szufryn, Płamen Kraczunow (75. Maciej Małkowski) - Jakub Bartosz, Damir Sovsic, Bartłomiej Kasprzak, Wojciech Trochim (67. Mateusz Cetnarski), Pawlo Ksionz, Patrik Mraz (46. Tomasz Brzyski) - Aleksandyr Kolew.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Sandecja Nowy Sącz | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje