Cracovia - Wisła Kraków 0-2. Mateusz Lis: Trener nie musiał nas nakręcać

Mateusz Lis, bramkarz Wisły, spisał się bardzo dobrze, miał też sporo szczęścia i dzięki temu Wisła pokonała Cracovię 2-0. - Nie czułem dużej presji - podkreśla zawodnik krakowian.

Lis ma za sobą trudne dni. W ostatnich meczach spisywał się bardzo przeciętnie, za to jego zmiennik - Michał Buchalik - zaliczył bardzo dobre spotkanie w Pucharze Polski w Lechią.

Reklama

Mimo to trener Maciej Stolarczyk znów postawił na Lisa. - Dokonałem wyboru na pozycji bramkarza i tego się trzymam, bo to jest trudna i specyficzna pozycja, więc zawodnik potrzebuje zaufania. Z Wisłą Mateusz był dla mnie jednak wyróżniającym się zawodnikiem - podkreśla Stolarczyk.

Lis: - Przed derbami trener nie musiał specjalnie nas nakręcać. To też była recepta. Każdy zdawał sobie sprawę, jakiej wagi to spotkanie. Z drugiej strony był to jednak po prostu kolejny mecz w lidze.

21-letni bramkarz podkreśla, że nie czuł dużej presji przed występem w najstarszych derbach w Polsce.

- Nie było kibiców i może dlatego presja nie była tak mocno odczuwalna? Był dreszczyk emocji, ale cieszy to, że z derbów wyszliśmy obronną ręką - podkreśla Lis, który co mecz musi udowadniać, że jest lepszy od Buchalika.

- Krytyka będzie zawsze, to jest nieuniknione. Ludzie po to są, by nas oceniać. Wymagają od nas dobrej postawy. To jest nasza praca i zawsze będą krytykować, gdy coś jest nie tak. Musimy sobie z tym poradzić. Cieszę się, że mogłem wyjść na boisko i udowodnić trenerowi, że zasługuję na to zaufanie, które mi daje. Cieszy to, że zagrałem dobre spotkanie - zakończył Lis.

PJ

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Lis | Wisła Kraków | Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje