Sandecja - Wisła Kraków. Osłabiona "Biała-Gwiazda" powalczy o grupę mistrzowską

Bez kontuzjowanego Macieja Sadloka i pauzującego za kartki Zorana Arsenicia Wisła Kraków zmierzy się w sobotnim meczu 30. kolejki piłkarskiej ekstraklasy z Sandecją Nową Sącz. Remis zagwarantuje "Białej Gwieździe" awans do grupy mistrzowskiej.

Z absencją Arsenicia trenera Joan Carrillo musiał pogodzić się już w trakcie spotkania z Lechem Poznań, gdy Chorwat otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie. Z kolei kwestia gry Sadloka była otwarta jeszcze w tym tygodniu.

Reklama

"Maciek to zawodnik, który w ostatnich meczach dużo z siebie dawał. Pojawiły się problemy z Achillesem. Nie jest to nic skomplikowanego, wspólnie z lekarzem podjęliśmy jednak decyzję, że na wszelki wypadek damy mu odpocząć w tym tygodniu. Chcemy uniknąć ryzyka kontuzji, która wyeliminowałaby go z gry na miesiąc lub dłużej" - wyjaśnił Carrillo.

Hiszpan nie ukrywa, że strata dwóch podstawowych obrońców to spory problem, ale podkreśla że ich następcy swoją pracą na treningach przekonali go, że sobie poradzą. Carrillo nie ma zbyt wielkiego pola manewru. Wszystko na to wskazuje, że Arsenicia na stoperze zastąpi Marcin Wasilewski, a Sadloka na lewej obronie Jakub Bartkowski. Na wszelki wypadek Wisła uprawniła do gry w ekstraklasie 17-letniego Damiana Korczyka, który w dwa tygodnie temu był sprawdzany na lewej obronie w sparingu z Piastem Gliwice.

Poza Arseniciem i Sadlokiem lista nieobecnych w spotkaniu z Sandecją jest podobna jak ostatnio. Wciąż kontuzje leczą: Ivan Gonzalez, Arkadiusz Głowacki, Vullnet Basha i Kamil Wojtkowski.

Wisła z dorobkiem 43 punktów zajmuje siódme miejsce w tabeli, ale wciąż nie może być pewna awansu do grupy mistrzowskiej. Wywalczy go, gdy z Sandecją przynajmniej zremisuje. Również porażka w sobotnim spotkaniu nie przekreśli jej szans. Wtedy jednak będzie musiała liczyć na to, że Arka Gdynia nie wygra z Lechią w Gdańsku albo Cracovia pokona u siebie Zagłębie Lubin. Carrillo zapewnia jednak, że nie będzie w trakcie meczu sprawdzał wyników tych spotkań.

"Mam taką zasadę, że jeśli nie mogę czegoś kontrolować, to się tym nie zajmuję, a już zwłaszcza podczas swojego meczu. To samo przekazałem już zawodnikom. Trzeba się skupić na naszym spotkaniu, na tym co dzieje się u nas, a nie na innych stadionach" - wyjaśnił Hiszpan.

Sandecja zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, wywalczyła tylko 24 punkty i nie potrafiła wygrać żadnego z ostatnich dwudziestu spotkań.

"Rzeczywiście takie są statystyki, ale one są po to, żeby z nimi kończyć. Sandecja to jest zespół w fazie przemian. Ostatnio zremisowali na wyjeździe z Górnikiem, który ma cztery punkty więcej od nas. Spodziewamy się bardzo ciężkiego meczu. Rywal zawiesi nam wysoką poprzeczkę, bo wiadomo, o co oni grają. To jest zespół, który ma swoje atuty. Analizowaliśmy już ich dokładnie i będziemy przygotowani" - zapewnia Carrillo, który żałuje, że w ostatniej kolejce mecze sędziowane będą bez wsparcia systemu VAR.

"Prace sędziego jego bardzo trudna. Jeśli zatem istnieje instrument, który może im pomóc, to jest to coś pozytywnego. Trochę mnie dziwi, że teraz zabraknie systemu VAR, bo ważą się przecież losy awansu do pierwszej ósemki. Nie mam jednak na to wpływu" - stwierdził.

Wisła oficjalnie potwierdziła, że ze względu na wypełnienie określonego w umowie limitu minut spędzonych na boisku automatycznie przedłużył się kontrakt o kolejny sezon Michałowi Buchalikowi. 29-letni bramkarz wystąpił w tym roku w 18 meczach ligowych i dwóch Pucharu Polski. Ostatnio jest rezerwowym, gdyż trener Carrillo stawia na Juliana Cuestę.

Sobotni mecz Sandecji z Wisłą rozpocznie się o godzinie 18 na stadionie w Niecieczy, gdzie sądeczanie rozgrywają swoje spotkania w roli gospodarza.

Grzegorz Wojtowicz

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Maciej Sadlok | Zoran Arsenić | Joan Carrillo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje