Wisła Kraków. Co o drużynie Macieja Stolarczyka mówią liczby?

Ze sporymi długami, nowym trenerem i bez największej gwiazdy przystępowała Wisła Kraków do nowego sezonu. Mimo tego jej gra potrafi zachwycić, a drużyna po 11. kolejkach walczy o fotel lidera. Sprawdziliśmy, co o fenomenie Wisły mówią raporty meczowe, prowadzące do wielu zaskakujących spostrzeżeń. Czy selekcjoner Jerzy Brzęczek faktycznie widział więcej niż inni, kto budzi największy respekt u rywali, a także kto podaje lepiej - bramkarz, czy ofensywny pomocnik? Odpowiedzi poniżej.

Wszystkie plagi spadają na Wisłę

Przed sezonem wydawało się, że ten sezon "Białej Gwieździe" po prostu nie może się udać. Z klubem pożegnał się najlepszy zawodnik Carlitos, kontrakt rozwiązał trener Joan Carrillo, kolejni piłkarze co rusz szukali drogi ucieczki.

Reklama

W dodatku kilka dni przed rozpoczęciem sezonu Wisła omal nie straciła stadionu, gdy miasto nie chciało podpisać umowy z zadłużonym klubem. Ostatecznie po zaangażowaniu władz Ekstraklasy, a nawet prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, udało się pozostać przy Reymonta.

Tak oto na progu nowego sezonu Wisła ruszała do boju ze szkoleniowcem-żółtodziobem Maciejem Stolarczykiem, ogromnymi długami i wąską kadrą. Dodatkowo już po kilku kolejkach kolejną "bombę" spuścił na nią dziennikarz śledczy TVN Szymon Jadczak, publikując materiał "Piłka nożna i gangsterzy", sugerujący, że "Biała Gwiazda" zarządzana jest przez gang pseudokibiców.

Wbrew logice, gra klubu, w którym wszystko stoi na głowie, jest jedną z najbardziej efektownych w lidze. Na dodatek "Biała Gwiazda" po 11. kolejkach zajmuje trzecie miejsce w lidze, a do prowadzącej Lechii tracąc tylko punkt.

Profesor Sadlok, Bartkowski aktywniejszy od Pietrzaka

Co o grze "Białej Gwiazdy" mówią liczby? Ciekawe wnioski można wyciągnąć patrząc zwłaszcza na te dotyczące krakowskiej defensywy, gdzie w statystycznych raportach bryluje Maciej Sadlok. Zadziwiające jest też, że powoływany przez Jerzego Brzęczka do reprezentacji Polski Rafał Pietrzak jest na boisku znacznie mniej aktywny niż jego kolega z przeciwnej flanki, Jakub Bartkowski.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, to fakt, że (mimo iż Stolarczyk niechętnie rotuje składem) jedynie duet stoperów: Sadlok - Wasilewski ma na koncie komplet rozegranych minut. Gołym okiem widać różnicę w stylu gry środkowych obrońców. To Sadlok częściej wchodzi w kontakt z rywalem (zaliczył znacznie większą liczbę pojedynków i prób odbioru niż "Wasyl"), to on odpowiada też za rozgrywanie piłki (wykonał ponad 100 podań więcej od "Wasyla").

Mimo że Sadlok nie jest "wieżowcem" (ma 186 cm wzrostu), to imponuje skutecznością w pojedynkach powietrznych (76 proc. wygranych pojedynków główkowych). W przypadku "Wasyla" (również 186 cm wzrostu) skuteczność to tylko 57 proc.. Obaj podobnie wyglądają w pojedynkach na ziemi (70 proc. skuteczności Sadloka i 74 proc. Wasilewskiego).

Co ciekawe, doświadczony Wasilewski gra znacznie mniej ryzykownie od Sadloka. Dotychczas nie miał żadnej próby podania kluczowego (6 prób Sadloka), tylko raz próbował zwodu (12 prób Sadloka) i był faulowany zaledwie 2 razy (przy 14 faulach na Sadloku). Co więcej oba faule na "Wasylu" miały miejsce w spotkaniu z Koroną Kielce. Oznacza to, że aż 10 z 11 spotkań kończyło się bez faulu na środkowym obrońcy.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Czysta gra Sadloka, agresywna młodzież

Skoro wywołaliśmy już temat fauli, warto też zaznaczyć bardzo czystą grę Sadloka. Wiślacki stoper w 11 spotkaniach faulował zaledwie siedmiokrotnie. Zaliczył mniej przewinień, niż choćby Basha (19), Kort (14), Boguski (11), Ondraszek (11), a nawet Kosztal (10). Zoranowi Arseniciowi wystarczyły zaledwie trzy mecze, by zaliczyć więcej przewinień niż Sadlok. Chorwat średnio fauluje co 26,3 min, podczas gdy Sadlok jedynie co 149,9 min (to zaledwie średnio jeden faul na dwa mecze!).

Co zaskakujące, w przeliczeniu na minuty, jeszcze częściej niż Arsenić fauluje Wojtkowski (średnio popełnia faul co 24,5 min), wprowadzany zazwyczaj na końcówki spotkań. Dla porównania Halilović, który rozegrał niemal identyczną liczbę minut, nie przewinił jeszcze ani razu (6 fauli Wojtkowskiego).

Pietrzak z powołaniem, Bartkowski z liczbami

Gdy selekcjoner Jerzy Brzęczek odwiedzał stadion przy Reymonta, wielu spekulowało, że szykuje powołanie właśnie dla będącego w dobrej dyspozycji Sadloka. Ten jednak zaskoczył wszystkich powołując Rafała Pietrzaka, z którym niegdyś współpracował w GKS-ie Katowice. To jednak nie lewy, a prawy obrońca Wisły wyróżnia się swoimi statystykami.

Jakub Bartkowski, bo o nim mowa, na boisku jest aktywniejszy niż Pietrzak: więcej strzela, częściej podaje i otrzymuje podania, częściej fauluje i jest faulowany, częściej próbuje kluczowych podań (choć z gorszym skutkiem), częściej wchodzi w pojedynki, wreszcie częściej próbuje zwodów i odbiorów.

Prawy obrońca Wisły wchodzi w pojedynek średnio co 5,6 min, z kolei Pietrzak co 9,1 min. Inna bardzo widoczna różnica ma miejsce przy próbach zwodów: Bartkowski wdaje się w drybling średnio co 34 min, a Pietrzak zaledwie co 85 min.

Czy za większą intensywnością gry idzie również lepsza jakość? Obaj boczni obrońcy mają niemal identyczną skuteczność podań (82 proc. celności Bartkowskiego, 83 proc. Pietrzaka), wykonali po cztery celne kluczowe podania (Bartkowski w dziewięciu próbach, Pietrzak w sześciu). W bardzo istotnej dla obrońców statystyce wygranych pojedynków nieznacznie lepszy jest jednak Bartkowski (57 proc., przy 54 proc. Pietrzaka). Obaj boczni obrońcy strzelili po jednym golu, do którego Pietrzak dołożył dwie asysty.

Ofensywni obrońcy, nieskuteczni pomocnicy

Analizę gry ofensywnej zacznijmy od faktu, że aż blisko 20 proc. uderzeń jest dziełem właśnie... obrońców "Białej Gwiazdy". Najwięcej, bo aż dziewięć z 27 prób defensorów jest udziałem opisywanego wyżej Bartkowskiego.

Ofensywni piłkarze Wisły nie popisują się na razie dobrą skutecznością strzałów. Jedynie celność strzałów Ondraszka i Kosztala nieznacznie przekracza połowę prób (odpowiednio 54 proc. i 57 proc.): pozostali wyglądają pod tym względem dość kiepsko (Kort tylko 22 proc., Halilović 20 proc., Imaz 30 proc., Boguski 28 proc.).

Najwięcej prób strzałów mają na swoim koncie Imaz (30), Ondraszek (24) i Kort (18). W przeliczaniu na liczbę minut potrzebnych do oddania strzału brylują jednak zmiennicy - Wojtkowski (strzał średnio co 24,5 min) i Halilović (27,6 min/strzał), podczas gdy z wcześniej wymienionych najmniej czasu na oddanie kolejnego strzału na bramkę rywala potrzebuje Imaz (strzela średnio co 33,9 min).

Podział ról w środku, Lis bije Imaza?

Maciej Stolarczyk jasno rozpisał role środkowych pomocników. Basha gra bezpieczniej niż Kort (dzięki temu ma lepszą skuteczność podań), nie próbuje otwierających zagrań (2 podania kluczowe, przy 21 próbach Korta), prawie w ogóle nie próbuje strzałów (3 próby, przy 18 uderzeniach Korta), za to częściej wchodzi w pojedynki i może pochwalić się ich lepszą skutecznością (56 proc. wygranych starć, Kort zaledwie 39 proc.)

To właśnie Basha może pochwalić się najlepszą celnością podań (aż 89 proc.), zaś najniższą (z regularnie grających) Ondraszek (72 proc.). Nieźle na tle pozostałych ofensywnych zawodników prezentuje się Imaz (jako jedyny powyżej 80 proc., a konkretnie 83 proc.).

Co ciekawe, Imaz, nierzadko grający ryzykownie ofensywny pomocnik, może pochwalić się lepszą celnością podań niż... bramkarz Mateusz Lis. To jednak bramkarz Wisły częściej wykonuje podanie (średnio co 2,9 min), niż jej  boiskowa "dziesiątka" (średnio co 3,1 min).

Jeśli zaś chodzi o kluczowe podania, a więc ostatnie przed oddaniem strzału lub mające na celu stworzenie sytuacji strzeleckiej, to najwięcej prób wykonali: Boguski (22/11 udanych). Kort (21/11), Imaz (16/8), Ondraszek (15/9), Kosztal (11/8) oraz Bartkowski (9/4). W oczy rzuca się przede wszystkim dobra skuteczność Kosztala w tym elemencie (73 proc. udanych prób).

Z zawodników pierwszego składu najczęściej "pod grą" są - bez zaskoczenia - środkowi pomocnicy. Kort otrzymuje podanie średnio co 2,18 min, a Basha co 2,2 min. Często podania otrzymuje też Ondraszek (co 2,28 min). Najrzadziej zaś piłka kierowana jest do Pietrzaka (otrzymuje podanie średnio co 3,3 min) i Kosztala (co 3,1 min).

Swoją obecność na boisku chcą zaznaczyć regularnie wchodzący z ławki rezerwowych Halilović oraz Wojtkowski, przez co często pokazują się do podań (pierwszy otrzymuje je co 1,74 min, drugi co 1,79). Na dużej intensywności gra też inny rezerwowy, Jakub Bartosz (średnio 2,1 min na otrzymane podanie). Z kolei debiutujący w tym sezonie 18-letni Patryk Plewka po wprowadzeniu na boisko grał bardzo asekuracyjnie i rzadko pokazywał się do gry (otrzymywał podanie średnio co 6,5 min).

Nie lubisz pojedynków? Liczby Cię obnażą

Czy któryś z wiślaków unika pojedynków powietrznych? Tak! Spośród 28 pojedynków stoczonych przez Halilovicia tylko 2 miały miejsce w powietrzu. To znacznie mniej niż grający na jego pozycji Kort (31 pojedynków powietrznych ze 162 wszystkich). Rzadko w powietrzu walczy też Kosztal (tylko 12 ze 127 pojedynków).

Na przeciwnym biegunie są z kolei napastnik Ondraszek i lewy obrońca Pietrzak. Dla nich walki powietrzne to niemal połowa pojedynków stoczonych (45 proc. wszystkich starć pierwszego i 41 proc. drugiego).

Ondraszek, który nigdy nie unikał ostrej gry, jest zresztą najczęściej wchodzącym w pojedynki piłkarzem Wisły - średnio ściera się z rywalem co 3,4 min. Za nim plasują się Kosztal (4,7 min), Boguski (5 min), Kort (5,5 min), Bartkowski (5,6 min) i Imaz (5,7 min).

Bardzo rzadko, zważywszy na swoją boiskową pozycję w pojedynki angażuje się Wasilewski (średnio co 14,6 min), gdy grający obok niego Sadlok walczy z rywalem średnio co 9,3 min.

Roszady w składzie? W grze fotel lidera

Prowadzący Wisłę trener Stolarczyk jak na razie niechętnie rotuje składem, trzymając się sprawdzonego ustawienia. Poza zmianami w składzie przed meczem z Lechem Poznań (5-2), pozostałe roszady były wymuszone przez pauzy z powodu urazów, bądź żółtych kartek.

Niewykluczone jednak, że w najbliższym spotkaniu z Legią Warszawa szkoleniowiec zaskoczy rywala, dając szansę od pierwszej minuty choćby wszechstronnemu Arseniciowi, który dobrze spisywał się najpierw jako zastępca Bashy, a później Bartkowskiego, bądź Wojtkowskiemu, który brylował w sparingu rozegranym podczas przerwy reprezentacyjnej.

Niedzielny mecz z Legią będzie miał ogromne znaczenie dla układu tabeli. Obie drużyny ostrzą sobie zęby na fotel lidera, na którym zasiądzie zwycięzca bezpośredniego starcia, pod warunkiem, że Lechia Gdańsk straci punkty w potyczce z Piastem Gliwice. Początek spotkania w Warszawie w niedzielę o godzinie 18, relacja na żywo w serwisie eurosport.interia.pl.

Wojciech Górski

*Tekst został oparty o raporty firmy InStat - giganta na rynku futbolowych analiz. Od sezonu 2017/18 Ekstraklasa prezentuje szczegółowe raporty statystyczne z każdego spotkania.

Zebrane przez InStat dane dzielą się na dwie części. Pierwsze to tzw. raporty fitness, prezentujące głównie statystyki przebiegniętych kilometrów, czy rekordowe prędkości osiągnięte przez poszczególnych zawodników. Drugi z raportów dotyczy zagadnień techniczno-taktycznych, prezentujących m.in. dane o liczbie i skuteczności strzałów i podań zawodników, faulach, stoczonych pojedynkach, próbach zwodów i odbiorów.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Ekstraklasa | Lotto Ekstraklasa | Maciej Stolarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje