• 1 .Legia Warszawa (70 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (67 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (60 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (60 pkt.)
  • 5 .Wisła Płock (57 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (55 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (52 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (49 pkt.)

Wisła Kraków – Legia Warszawa 0-1 w 32. kolejce Ekstraklasy

Legia pół godziny grała w osłabieniu, a mimo to Wisła nie była w stanie jej zagrozić. Dzięki bramce Christiana Pasquato mistrzowie Polski nie dali uciec rywalom do tytułu, za to gospodarze potwierdzili, że w takiej dyspozycji ich ogromnym sukcesem jest gra w „grupie mistrzowskiej”.

Zapis relacji na żywo z meczu Wisła Kraków - Legia Warszawa

Reklama

Zapis relacji na urządzeniach mobilnych

Dean Klafurić, nowy trener Legii nie ma może czarodziejskiej różdżki, ale na razie ma wyniki. W walce o finał Pucharu Polski pokonał Górnika Zabrze, a w niedzielę wygrał przy Reymonta, choć trzeba przyznać, że krakowianie zrobili wiele, by mu to ułatwić.

W pierwszej części gospodarze byli sparaliżowani, a w drugiej - gdy po godzinie gry czerwoną kartkę otrzymał Jarosław Niezgoda - zamiast pokazać pazur i rzucić się na rywali, walczyli tylko i wyłącznie ze swoimi słabościami, których zespół Joana Carrillo ma obecnie bardzo wiele.

Przed spotkaniem hiszpański szkoleniowiec stanął przed wyzwaniem poukładania defensywy Wisły, a dokładniej jej boków. Z powodu kartek wypadł mu ze składu Jakub Bartkowski, a kontuzję ciągle leczy Maciej Sadlok. Jakby tego było mało, to już w 9. minucie urazy nabawił się Matej Palczicz, więc hiszpański trener nie miał wyboru i musiał sięgnąć po Martina Kosztala, a to już bardzo głęboka rezerwa, bo 22-letni Słowak w tym sezonie zaliczył raptem dwa spotkania w Ekstraklasie, a ostatnie... we wrześniu!

Legia jakby jednak nie czuła, jak ciężko ranna jest Wisła, bo nie rzuciła się do ataku, a wręcz przeciwnie - oddała krakowianom sporą część boiska. Problem w tym, że gospodarze kompletnie nie wiedzieli co z tym zrobić. Carlitos na ogół biegał po pozycji spalonej, gry skrzydłami było niewiele, o dobrych sytuacjach nie wspominając.

Legia w tym wszystkim połapała się dopiero w okolicach 20 minuty. Co prawda strzał Michała Kucharczyka był na wiwat, ale po nim zaczęły się kłopoty krakowian. Za moment Jarosław Niezgoda zmarnował okazję sam na sam z Julianem Cuestą, a Wisła usilnie zaczęła prosić się o stratę bramki. A mistrzów Polski do wykorzystania tego długo nie trzeba było zachęcać.

Dwa sygnały ostrzegawcze w ciągu kilku sekund wysłał Kucharczyk. Najpierw huknął w poprzeczkę, a później z pięciu metrów nie trafił w bramkę. W tym momencie krakowian jakby kompletnie sparaliżowało. Nie potrafili wykopać piłki ze swojej połowy, trafiali nią w siebie wzajemnie i fatalnie mylili w obronie. Tak jak Jesus Imaz oraz Zoran Arsenić, których w 43. minucie jednym zwodem zgubił Christian Pasquato i uderzeniem zza pola karnego pokonał Juliana Cuestę. To było pierwsze celne uderzenie mistrzów Polski i od razu dało im prowadzenie.


Gospodarzy ta bramka jakby wytrąciła z amoku i nagle okazało się, że są w stanie zagrozić przyjezdnym. Tyle, że w ich bramce stał Arkadiusz Malarz, który najpierw odbił strzał z kilku metrów Carlitosa, a następnie świetnie poradził sobie z uderzeniem głową Marcina Wasilewskiego.

W drugiej połowie Legia postanowiła jednak sama sobie skomplikować sytuację, a dokładniej zrobił to Jarosław Niezgoda. Przed przerwą otrzymał żółtą kartkę za faul, a w 62. minucie zachował się tak, jakby zapomniał, że gra kluczowe mecze mistrzostwo Polski. Napastnik Legii za daleko wypuścił piłkę i położył się na murawie jak długi. To, że bezmyślnie symulował widać było jednak z najdalszych miejsc na trybunach, więc Niezgoda dostał drugą żółtą kartkę i Legia grała w osłabieniu.

Trener Carrillo rozpoczął ofensywne zmiany, choć jedna z nich znów była wymuszona. Kontuzji nabawił się Kosztal, a że na ławce Wisły nie było już żadnego (!) defensywnego zawodnika, to za Słowaka wszedł Patryk Małecki.

W Wiśle do wymiany nadawało się jednak co najmniej pół drużyny, a przede wszystkim przydałby się piłkarz, który byłby w stanie coś wymyślić w ataku. W takich sytuacjach krakowianie liczyli na błysk Carlitosa, ale hiszpański snajper od kilku spotkań spisuje się jak jeden z wielu przeciętnych zawodników, a nie jak lider klasyfikacji strzelców.

Podobnie jak Wisła, która w czterech ostatnich spotkaniach zdobyła raptem dwa punkty i zajmuje ósme miejsce. Legia jest trzecia i ma tyle samo punktów co Jagiellonia oraz jeden mniej niż Lech.

Piotr Jawor

Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-1 (0-1)

Bramka: 

0-1 Cristian Pasquato (43).

Wisła Kraków: Julian Cuesta - Matej Palcić (8. Martin Kostal, 72. Patryk Małecki), Marcin Wasilewski, Fran Velez, Zoran Arsenić - Nikola Mitrovic, Tomasz Cywka, Petar Brlek - Tibor Halilović (66. Zdenek Ondraszek), Carlitos, Jesus Imaz.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Marko Vesović, Inaki Astiz, Michał Pazdan, Adam Hlouszek - Domagoj Antolić (66. William Remy), Chris Philipps, Kasper Hamalainen (79. Łukasz Broź), Cristian Pasquato (69. Sebastian Szymański), Michał Kucharczyk - Jarosław Niezgoda.

Żółte kartki: Zoran Arsenić, Tomasz Cywka, Fran Velez - Jarosław Niezgoda, Domagoj Antolić, William Remy. 

Czerwona kartka za drugą żółtą: Jarosław Niezgoda (62).

Sędzia: Mariusz Złotek (Gorzyce). 

Widzów: 23 156.

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje