​Wisła Kraków. Niebezpieczna część dachu zdemontowana

Nowoczesny i "tani" stadion Wisły ma kolejny feler. Kosztował już miasto 650 mln zł, jego utrzymanie jest tak drogie, że zespół Wisły wyprowadził się do Myślenic, a teraz wkroczył jeszcze nadzór budowlany i nakazał demontaż części zadaszenia!

Nadzór budowlany zauważył, że część zadaszenia stadionu, na wypadek opadów śniegu grozi zawaleniem. Dlatego została zdemontowana!

Reklama

- Teraz przy zacinającym deszczu kibicom będzie padało na głowę parametr bezpieczeństwa jest ważniejszy niż sucha głowa. Ja przynajmniej będę spał spokojnie. Gdyby doszło do jakiejś tragedii, to musielibyście mi wysyłać paczki - komentował prezes Wisły Jacek Bednarz.

Wisła nie jest operatorem stadionu, wynajmować go będzie tylko na mecze. Stadionem zarządza spółka miejska Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

 - Ekspertyzy wykazały, że dach może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, bo nie mają niezależnego ogrzewania. Trzeba je odśnieżać ręcznie, a to niewykonalne bez ciężkiego sprzętu. Właściciel postanowił je zdemontować i szuka właściwego rozwiązania. Na mecz z Cracovią elementy zadaszenia z pewnością nie zostaną zamontowane - podkreślał prezes Bednarz.

- Całe szczęście, że mamy regularną wiosnę, a nie opady śniegu - dodał Jacek Bednarz.
Szkoda tylko, że na wstępnym etapie projektowania i budowy miasto, czyli inwestor, nie dopilnowało, by arena Wisły była w pełni funkcjonalna i bezpieczna. Teraz trzeba mnożyć koszty za usuwanie usterek.
Kibice Wisły żartują przez łzy: "Mamy dach w wersji cabrio".

Autor: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: stadion Wisły | Jacek Bednarz | Wisła Kraków | bubel

Reklama

Reklama

Reklama