Wisła Kraków. Prezes Sarapata: Dostajemy oferty kupna klubu, ale żadna nie jest konkretna

- Sytuacja Wisły jest trudna, ale nie wisi nad nami żaden dług, którego wyegzekwowanie zagrażałoby funkcjonowaniu klubu - zapewnia Marzena Sarapata, prezes "Białej Gwiazdy".

Prezes Wisły Kraków po raz pierwszy publicznie zabrała głos po tym, gdy klubowi groziła wyprowadzka z Reymonta. Z powodu blisko 7 milionów złotych długu, miasto Kraków zagroziło, że przestanie wynajmować Wiśle miejski stadion.

Reklama

W końcu pożar ugasił PZPN i Ekstraklasa SA, ale przez jakiś czas Sarapata publicznie nie zabierała głosu. Co więcej, w trakcie zamieszania ze stadionem z funkcji zrezygnował wiceprezes Damian Dukat.

Teraz Wisła przedstawiła jego następcę - Damiana Gołdę - i z tej okazji Sarapata pojawiła się na konferencji prasowej.

- Przede wszystkim chciałabym wyjaśnić, że sytuacja klubu jest trudna, ale nie wisi nad nami żaden dług, którego wyegzekwowanie zagrażałoby funkcjonowaniu Wisły, choć jakiś czas temu takie zadłużenie istniało - podkreśla Sarapata.

Wkrótce spotkanie z miastem

Obecnie przy Reymonta trwa audyt, który ma dokładnie pokazać, w jakiej sytuacji znajduje się klub.

- Musimy włożyć wszystkie siły, by zapewnić bieżące funkcjonowanie. Jeśli chodzi o zamieszanie ze stadionem, to musieliśmy zapłacić kwotę, która nie była przewidziana w tym okresie, ponieważ wierzytelność była elementem postępowania sądowego - broniła się Sarapata.

Prezes zapewnia również, że Wisła nie obawia się procesu licencyjnego. - Nie ma zagrożenia, że nie otrzymamy licencji. Liczę też, że proces zakończy się bez wyciągnięcia konsekwencji wobec nas - zaznacza.

Wisłą czas szuka sponsorów, a wkrótce ma się odbyć spotkanie z przedstawicielami miasta, na którym Wisła chce negocjować nowe warunki wynajęcia stadionu. - Jednak już teraz mogę powiedzieć, że w tym sezonie udało się zredukować wydatki o pięć milion złotych w porównaniu z poprzednim sezonem - zapewnia Sarapata.

Rozmowy bez konkretów

Niedawno głośno było o grupie sponsorów, która jest gotowa kupić część udziałów w Wiśle. Sarapata zapewnia jednak, że to nic konkretnego i podobnych ofert klub miał już wiele.

- Zgłaszają się ludzie zainteresowaniu zakupem części, a nawet całości udziałów, ale żadna z rozmów nie przyniosła jasnej deklaracji czy dokumenty, na podstawie którego można byłoby powiedzieć, że oferta jest poważna - zaznacza Sarapata i nie dosłownie, ale przyznaje, że do tej pory najkonkretniejsze rozmowy prowadzone były z Pawłem Bargielem.

Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje