Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0-0 w 14. kolejce Ekstraklasy

Kibice Wisły ostrzyli sobie zęby na pierwsze po niemal roku dwa ligowe zwycięstwa z rzędu, ale nic z tego. "Biała Gwiazda" tylko zremisowała z Ruchem Chorzów 0-0. Z obu stron strzałów było niewiele, za to postrzelali sobie racami i petardami kibice gości, którzy przerwali mecz.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Tym meczem krakowianie potwierdzili, że brakuje im regularności i kilka dni po świetnych meczach przychodzą te przeciętne. Drużyna, która tak łatwo gubi punkty u siebie, choć nie przegrywa, ma małe szanse na włączenie się do walki nie tylko o mistrzostwo Polski, ale też o europejskie puchary.

Wiślacy dominowali, ale rozgrywali akcje cierpliwie, aż za cierpliwie. Brakowało decyzji o strzale z dystansu, a o wjeździe do bramki - przy dość statycznym rozgrywaniu piłki i mądrze ustawionym rywalu, nie mogło być mowy.

Bez mała wszystkim zawodnikom "Białej Gwiazdy" brakowało tego zęba, tej agresywności, jakie wykazywali przed tygodniem w starciu z Jagiellonią i jej trenerem Michałem Probierzem, z którym mają "na pieńku". Ogólnie wiślacy - będąc w glorii wyjazdowego zwycięstwa - tracą ząb waleczności. Tak było w meczu z Koroną, po 6-0 w Bielsku-Białej, podobną historię mieliśmy w piątkowy wieczór po 4-1 w Białymstoku.

Wielu graczom, np. Donaldowi Guerrierowi - brakowało koncentracji. Po I połowie Donald zasłużył na przydomek "Nieskoncentrowany". Niechlujne, niedokładne podania, złe decyzje, brak dynamiki i przebojowości, do jakich przyzwyczaił - tak wypadł przed przerwą Haitańczyk. Po zmianie stron Donald grał już znacznie lepiej, lecz został zmieniony.

Mimo tych niekorzystnych faktów Wisła i tak mogła prowadzić, ale Rafał Boguski z sześciu metrów kopnął nad poprzeczką.


W I połowie najciekawsza była loża szyderców siedząca nad nami:

"A ten z ‘dziesiątką’ kto to jest? Musieli go kupić za bilet do tramwaju". To niewybredny żart o Denisie Popoviciu, który grał przez chwilę z kontuzją, przez co wypadał rzeczywiście blado i szybko został zmieniony na Alana Urygę.

"Sędzia powinien nic doliczać do pierwszej połowy. Z litości dla kibiców".

Po 25 a 28 min to Ruch zamknął Wisłę, ale o mały włos nie skończyło się golem dla krakowian po kontrze Donalda Guerriera. Sytuację uratował Mateusz Cichocki.

W okresie krótkiej dominacji "Niebieskich" dwa razy na prawej flance pogubił się Kamil Mazek.

Po godzinie gry pierwszy celny strzał oddał Maciej Sadlok, ale Matusz Putnocky nie miał problemów z obroną. O wiele więcej kłopotów sprawił mu Krzysztof Mączyński, choć uderzał z dalsza. Słowacki golkiper musiał się wspiąć na wyżyny, by wypiąstkować zmierzającą pod poprzeczkę futbolówkę.

Później próbował Paweł Brożek głową, Putnocki złapał. Najciekawsze, najbardziej intensywne ataki wiślaków sunęły przed między 55. a 60. minutą. Wydawało się, że bramka dla krakowian wisi w powietrzu, ale wówczas na kilka minut mecz przerwali kibice gości, którzy urządzili sobie racowisko, rzucając płonące race na murawę.  

Po tej wymuszonej przerwie bliski gola był eks-wiślak Mariusz Stępiński. Mimo asysty dwóch krakowian zdołał uderzyć z 10 m. Gospodarzy uratował refleks Radosława Cierzniaka.

Kazimierz Moskal próbował zmian, ale wejście Rafaela Crivellaro okazało się być niewypałem. Więcej armat ofensywnych trener krakowian nie miał.

14. kolejka Ekstraklasy:

Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0-0

Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Sadlok, Burliga - Jankowski, Popović (40. Uryga), Mączyński (90.+3 Cywka), Boguski, Guerrier (78. Crivellaro) - Brożek.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Mazek (90.+3 Podgórski), Surma, Iwański, Lipski, Zieńczuk - Stępiński.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Żółte kartki: Burliga oraz Szyndrowski, Grodzicki.

Widzów: 13 850

Zdaniem trenerów


Waldemar Fornalik (Ruch):

- Wywalczyliśmy ten remis. O ile w defensywie graliśmy dobrze, o tyle zabrakło organizacji w ofensywie. Stworzyliśmy tylko półtora sytuacji.

Czy nie powinniśmy zagrać odważniej w drugiej połowie? Założenia były takie, żeby od samego początku grać odważnie, tyle że na miarę własnych siły. Ale Wisła dobrze się broniła i przeciwdziałała naszym kontrom, przerywała je w zarzewiu twardą grą na pograniczu faulu. Po odbiorze były problemy z przejściem do ataku, nad tym musimy popracować.


Kazimierz Moskal (Wisła):

- Gratuluję mojej drużynie walki i determinacji do końca. Szkoda tylko, że efekt jest taki, jak i w dwóch ostatnich meczach u siebie. Zdobywamy tylko punkt, w sumie w trzech meczach na własnym terenie straciliśmy ich sześć. W ten sposób gramy, gramy, zdrowie zostawiamy, ale trudno myśleć o awansie w tabeli.

- Sytuacji mieliśmy mniej, bo Ruch zagrał konsekwentniej w defensywie, solidnie poukładany i zrealizował swój plan. Przed jego bramką było ciasno.

Były dwa momenty, do których mam pretensje o brak dokładnego ostatniego podania, brakowało pazerności pod bramką.

- Denis Popović dwa dni przed meczem poczuł dolegliwości w mięśniu dwugłowym, wczoraj na rozruchu wszystko było ok, ale około 30. min uraz się odnowił, Denis zgłosił zmianę.

- Krzysia Mączyńskiego łapały skurcze, dał z siebie dużo w tym meczu.



Z Krakowa Michał Białoński

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Ruch Chorzów | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje