Wisła Płock - Arka Gdynia 1-3 w meczu 5. kolejki Ekstraklasy

Wisła Płock przegrała u siebie 1-3 z Arką Gdynia w meczu 5. kolejki Ekstraklasy. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie meczu. Arka odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie, Wisła wciąż na nie czeka.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Wisła Płock - Arka Gdynia

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Wisła - Arka

Oba zespoły przed sezonem dokonały zmiany szkoleniowców, Wisła - z przymusu, Arka - z wyboru. Żadnej z ekip w pierwszych kolejkach nie wyszło to na dobre: ani jedni, ani drudzy w czterech meczach nie odnieśli zwycięstwa i dziś grali z nadzieją na przełamanie.

W pierwszej połowie wyraźną przewagę mieli "Nafciarze", którzy długimi momentami zamykali rywali na ich połowie. Arka ograniczała się jedynie do kontrataków.

Gospodarze atakowali, ale nie byli skuteczni. Mimo że oddali kilka strzałów z pola karnego, to najbliżej powodzenia byli po strzałach z dystansu. W 25. minucie kapitalny strzał z dalszej odległości oddał Damian Szymański. Przy mocnym uderzeniu Pavels Steinbors nie zdążył zareagować, ale piłka trafiła jedynie w słupek.

Z dalszej odległości strzelał też Ricardinho, ale jego strzał trafił w zewnętrzną część słupka.

Arka groźnie zaatakowała tylko raz, ale i tak powinna prowadzić. Linię spalonego złamał Patryk Stępiński, dzięki czemu Rafał Siemaszko od połowy biegł sam na bramkę rywala. Gdy znalazł się tuż przed Thomasem Daehne postanowił zaczekać na partnera, by podać mu piłkę. Zrobił to tak kiepsko, że piłka padła łupem wracającego Alana Urygi.

Gdynianie mogli wyjść na prowadzenie także tuż po przerwie. Daehne potwierdził, że nie potrafi grać na przedpolu i popełnił błąd wychodząc z bramki po rzucie rożnym. Piłkę do niemal pustej bramki uderzył Adam Marciniak, ale w ostatniej chwili sprzed linii wybił ją Szymański.

Gdynianie przycisnęli i dopięli swego w 55. minucie, po bardzo ładnej akcji. Michał Janota posłał piękne podanie lobem nad obrońcami do Gorana Cvijanovicia, a ten bez namysłu zagrał wzdłuż bramki, gdzie czyhał już Aleksandar Kolew. Snajper Arki głową skierował piłkę do bramki!

Na przełamanie Kolewa czekali wszyscy kibice gdynian. To pierwszy gol Bułgara od... 919 minut. Niemoc strzelecka trwała przez 11 spotkań.

Kolew swój dorobek po chwili powinien podwoić, ale znów wrócił do formy, w której nie strzela bramek. Po cudownej akcji Janoty, który minął trzech defensorów i wyłożył piłkę napastnikowi, bułgarski snajper trafił prosto w obrońcę.

Niewykorzystana sytuacja zemściła się niemal natychmiast. Po zamieszaniu w polu karnym Arki piłka przypadkowo trafiła do Ricardinho, a ten z ostrego kąta strzelił między nogami Steinborsa i było 1-1.

W 74. minucie trener Smółka zdecydował się na wpuszczenie na boisko Macieja Jankowskiego w miejsce Nabila Aankoura. Decyzja ta szybko się opłaciła. Już siedem minut później napastnik wykorzystał dośrodkowanie Damiana Zbozienia z prawej strony i głową wyprowadził Arkę na prowadzenie.

W doliczonym czasie gry kolejny raz obronę rywala zaczarował Janota i wyłożył piłkę Rafałowi Siemaszce. Ten nie pomylił się w sytuacji sam na sam i przypieczętował wygraną Arki.

Arka wygrała po raz pierwszy w tym sezonie, natomiast "Nafciarze" wciąż pozostają bez zwycięstwa. Po pięciu kolejkach mają na koncie zaledwie dwa punkty.

Wojciech Górski

Wisła Płock - Arka Gdynia 1-3 (0-0)

Bramki: 0-1 Kolew (55.), 1-1 Ricardinho (69.), 1-2 Jankowski (81.), 1-3 Siemaszko (90+1.).

Żółta kartka - Arka Gdynia: Rafał Siemaszko, Aleksandyr Kolew.

Sędzia: Paweł Gil (Lubiln). Widzów 4 082.

Wisła Płock: Thomas Daehne - Cezary Stefańczyk, Adam Dźwigała, Alan Uryga, Patryk Stępiński - Nico Varela (57. Mateusz Szwoch), Dominik Furman, Damian Szymański, Giorgi Merebaszwili (64. Semir Stilic), Ricardinho - Oskar Zawada (67. Carlos de Oliveira).

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Luka Maric, Frederik Helstrup, Adam Marciniak (67. Adam Danch) - Goran Cvijanovic (79. Andrij Bogdanow), Dawid Sołdecki, Michał Janota - Rafał Siemaszko, Aleksandyr Kolew, Nabil Aankour (75. Maciej Jankowski).
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Zbigniew Smółka (trener Arki): - Na pewno w Ekstraklasie mecze mają różne fazy, momenty, gdzie dominacja jest raz po jednej, a raz po drugiej stronie. To nie jest tak, że my wygraliśmy pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie, tylko chyba nawet w tym roku kalendarzowym. Kiedyś tu byłem i w trudnej sytuacji przegrałem 0-5, co bardzo bolało. Dzisiaj wykreowaliśmy dużo sytuacji. Strzeliliśmy trzy bramki, była to dobra realizacja założeń. Przełamaliśmy wszystko co nas martwiło lub trapiło. Zawsze powtarzam, że wiara i ciężka praca są najważniejsze i na tym trzeba się skupiać. Nie można przeżywać, że nie ma bramek czy zwycięstwa. Gratulacje dla mojej drużyny. Powiedziałem im w przerwie, że widać, że zaczyna się to zazębiać, widać, że sobie pomagamy na boisku i współpracujemy. To zwycięstwo było dla nas na pewno zasłużone.

Dariusz Dźwigała (trener Wisły Płock): - Na pewno nic mądrego nie jestem w stanie powiedzieć. Kolejna pierwsza połowa rozegrana przez nas zdecydowanie za wolno. Zaczynamy grać dopiero jak przegrywamy. Jest to na pewno bardzo zastanawiające. Rozmawiajmy z zawodnikami cały czas i nie wiem, czy ktoś rzucił jakąś klątwę na mnie, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Pracuję najlepiej jak potrafię. Mogę jedynie przeprosić za to, że rozczarowujemy. Do nikogo nie mogę mieć zastrzeżeń jeśli chodzi o zaangażowanie, dążenie do zwycięstwa. W drugiej połowie przy wyniku 0-1 Arka mogła zamknąć mecz i nie wykorzystała swojej sytuacji, my doprowadziliśmy do remisu. Było kwestią czasu, kiedy wyjdziemy na prowadzenie. Niestety jedno dośrodkowanie zamknęło mecz na 1-2, a trzecia bramka dla gości była pokłosiem tego, że chcieliśmy wyrównać. Na pewno druga połowa lepsza w naszym wykonaniu, niestety przegrana, i tyle na gorąco mogę powiedzieć. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje