Wisła Płock - Korona Kielce 4-1 w meczu 36. kolejki Ekstraklasy

Wisła Płock coraz bliżej europejskich pucharów. Podopieczni Jerzego Brzęczka wygrali wysoko z Koroną Kielce 4-1 (3-0) w meczu 36. kolejki grupy mistrzowskiej Ekstraklasy i przeskoczyli w tabeli Górnika Zabrze.

"Nafciarze" dobrze zaprezentowali się w poprzedniej serii spotkań w Warszawie i byli bliscy sprawienia niespodzianki. Legioniści jednak przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść w 89. minucie. Mimo porażki 2-3 w Płocku nie zrezygnowali z walki o czwartą pozycję premiowaną grą w eliminacjach Ligi Europejskiej. Żeby to jednak zrealizować, to podopieczni Jerzego Brzęczka musieli pokonać Koronę Kielce, która już nie walczyła o nic. Widać to było na boisku.

Gospodarze już w 3. minucie objęli prowadzenie. Dalekim wrzutem z autu popisał się Arkadiusz Reca. Bierną postawę obrońców Korony, zwłaszcza Mateusza Możdżenia, wykorzystał Jose Kante. Czubkiem buta z kilku metrów skierował piłkę do siatki.

Nie upłynął kwadrans do pierwszego gwizdka Daniela Stefańskiego, a było 2-0. "Nafciarze" przeprowadzili szybką akcję. Konrad Michalak z prawego skrzydła zagrał mocno przed bramkę. Matthias Hamrol końcami palców dotknął piłkę, ale nadbiegający Kamil Biliński z z najbliższej odległości nie mógł się pomylić.

W 25. minucie piłka znalazła się w siatce Wisły po strzale Elli Soriano. Gol nie został uznany, bo napastnik Korony był na minimalnym spalonym. Powtórki pokazały, że arbiter miał rację. Kilka minut później Możdżeń chciał się zrehabilitować za stratę gola. Pomocnik gości groźnie uderzył z dystansu. Thomas Daehne z najwyższym trudem zdołał jednak sparować futbolówkę na słupek.

Gospodarze zadali jeszcze jeden cios tuż przed przerwą. Złe podanie Bartosza Rymaniaka okazało się bardzo kosztowne. Piłkę przejął Nico Varela, który popędził na bramkę Korony. Chciał zagrać do Bilińskiego, ale wmieszał się w to jeden z obrońców Korony. Varela jednak znów znalazł się w posiadaniu futbolówki. Tym razem idealnie wycofał do nadbiegającego Kante, a ten "huknął" pod poprzeczkę. Trener kielczan Gino Lettieri tylko złapał się za głowę widząc co wyprawiają jego zawodnicy.

Wynik spotkania praktycznie był rozstrzygnięty. W drugiej części gospodarze nie forsowali tempa. Dlatego częściej w posiadaniu piłki byli kielczanie. Nie przełożyło się to jednak na sytuacje podbramkowe. W 59. minucie groźnie z rzutu wolnego strzelał Możdżeń. Daehne pokazał, że zna swój fach i zdołał odbić piłkę do boku.

Płocczanie czekali na swoje szanse i mieli dwie idealne w 65. i 67. minucie, żeby podwyższyć wynik. W oby przypadkach doskonale spisał się Hamrol. Bramkarz Korony najpierw poradził sobie z wolejem Michalaka, a następnie z uderzeniem Vareli z 8 metrów.

Kielczanom udało się jednak zdobyć honorowego gola. W 78. minucie Cezary Stefańczyk ewidentnie faulował Marcina Cebulę. Rzut karny pewnie wykorzystał Sanel Kapidżić. Daehne wprawdzie wyczuł jego intencję, ale strzał był za mocny. Chwilę później z boiska wyleciał Michael Gardawski, który zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Gospodarze przypieczętowali efektowne zwycięstwo w 88. minucie, kiedy rzut karny pewnie wykorzystał Varela. Sędzia Stefański dopatrzył się faulu Piotra Malarczyka na Recy. Jego decyzję potwierdził system VAR.

Reklama

Po meczu powiedzieli:

Gino Lettieri (trener Korony): "Jesteśmy rozczarowani tym, jak mecz się rozpoczął i jak się dalej potoczył. Takie coś nie powinno się wydarzyć. Nie chcemy rozmawiać o drużynie z Płocka, bo Wisła była agresywna, grali naprawdę dobrze. Ale skupiając się na swojej grze, to sądzimy, że to był nasz najgorszy mecz w tym sezonie. Takie mecze się nie mogą wydarzyć, bo przez 10 miesięcy graliśmy naprawdę dobrą piłkę, pracujemy na to aby dobrze zakończyć sezon, a to co się dziś stało nie powinno mieć miejsca.

- Liga nie zapomina, przyjdzie nowy sezon i zobaczymy, jak to będzie wyglądało z nowymi zawodnikami. Najgorsze jest to, że my trenerzy przy takim meczu mamy najmniejszy wpływ i to my wyglądamy najgorzej. Nie rozumiemy zachowania zawodników, to w ogóle nie powinno mieć dzisiaj miejsca. Sądzimy, że dla tych kibiców którzy dzisiaj przyjechali do Płocka, byłby to dobry gest jak zapłacimy za wejściówkę na ten mecz".

Jerzy Brzęczek (trener Wisły): "Na pewno jesteśmy bardzo zadowoleni, że tak się pożegnaliśmy przed własną publicznością. Było to zasłużone zwycięstwo, dzisiejszy wynik był konsekwencją stwarzania dużej ilości sytuacji podbramkowych. Najpierw musimy się nacieszyć dzisiejszym zwycięstwem i od razu przygotowujemy się do ostatniego meczu w tym sezonie w Białymstoku. Dzisiaj Wisła pokazała mądrość i konsekwencje w swoich działaniach, co sprawiło, że zasłużenie wygraliśmy dzisiejsze spotkanie".

Wisła Płock - Korona Kielce 4-1 (3-0)

Bramki: 1-0 Jose Kante (2), 2-0 Kamil Biliński (14), 3-0 Jose Kante (42), 3-1 Sanel Kapidżić (78-karny), 4-1 Nico Varela (88-karny).

Żółta kartka - Wisła Płock: Konrad Michalak, Damian Szymański. Korona Kielce: Mateusz Możdżeń, Michael Gardawski. Czerwona kartka za drugą żółtą - Korona Kielce: Michael Gardawski (79).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 6 315.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Wisła Płock - Korona Kielce!

Zapis relacji na urządzenia mobilne

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Płock | Korona Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje