Dariusz Baranowski: Armstrong został zaszczuty

Jeden z czołowych polskich kolarzy Dariusz Baranowski broni Lance'a Armstronga - zdyskwalifikowanego dożywotnio przez amerykańską agencję antydopingową (USADA) za stosowanie niedozwolonych środków, siedmiokrotnego triumfatora wyścigu Tour de France.

Lance Armstrong, legenda zawodowego kolarstwa, postanowił więcej nie odpowiadać na zarzuty o stosowanie środków dopingujących, co wielu odebrało jako przyznanie się do winy.

Reklama

Odmiennego zdania jest Dariusz Baranowski - trzykrotny triumfator Tour de Pologne (1991-1993), ośmiokrotny mistrz Polski, niegdyś ścigający się razem z Armstrongiem w amerykańskiej grupie US Postal Service. - Rozumiem stanowisko Lance'a i twierdzę, że został zaszczuty - powiedział popularny "Ryba".

Los zetknął obu kolarzy pod koniec lat 90. - Jeździliśmy razem w US Postal w 1998 r. Lance był wówczas po pokonaniu raka. Pamiętam, że ścigaliśmy się m.in. w wyścigu Dookoła Holandii oraz w wyścigu Paryż - Tours. Wielokrotnie ze sobą rozmawialiśmy. Był kontaktowy i sympatyczny, życzliwy i skłonny do udzielania rad, także wtedy, gdy przeniosłem się do hiszpańskiej grupy Liberty Seguros, spotykaliśmy się na różnych wyścigach - przypomniał.

Baranowski nie wierzy w winę Amerykanina i twierdzi, że nadal go podziwia. - Zarzuty, że był bufonem, uważam za niesprawiedliwe. Znał kilka słów po polsku. Teraz rozumiem jego stanowisko. Przez ostatnie lata rozpętano w stosunku do niego nagonkę i został zaszczuty. Jest już tym wszystkim zmęczony i zniechęcony. Przecież poddano go dziesiątkom kontroli antydopingowych, które stwierdziły, że jest czysty. Na Lance'a uwzięli się m.in. zazdrośnicy, którzy nie dorastali mu do pięt i obrzucili bezpodstawnymi oskarżeniami. Wiem, jaką ogromną pracą i poświęceniem były okupione jego sukcesy, z jakim zaangażowaniem trenował wczesną wiosną w Alpach i Pirenejach. Wierzę mu, że zwyciężał bez niedozwolonego wspomagania i zawsze będę go podziwiał - stwierdził z naciskiem Dariusz Baranowski.

"Ryba" przygotowuje się do ostatnich w tym sezonie krajowych wyścigów. - Czeka mnie jeszcze m.in. kryterium w Rybniku oraz wyścig w Sokółce na początku października. Powoli przymierzam się już do zakończenia kariery - powiedział zawodnik BDC Marcpol, który w 1998 roku zajął 12. miejsce w Tour de France i 11. po dyskwalifikacji Raimondasa Rumcasa w Giro d'Italia w 2003.

W wydanym w piątek komunikacie USADA stwierdziła, że unieważnia wszystkie wyniki uzyskane przez Amerykanina, począwszy od 1 sierpnia 1998 roku do dzisiaj, w tym zwycięstwa w latach 1999-2005 w Tour de France, gdyż są one efektem złamania przepisów antydopingowych.

Rozmawiał Andrzej Basiński

Dowiedz się więcej na temat: kolarstwo | lance armstrong | afera dopingowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama