Dla Petera Sagana mistrzostwo świata pozostaje najważniejsze

Zestawienie wyścigów, których jeszcze nie wygrał Peter Sagan (Bora-Hansgrohe) z każdym rokiem maleje. W niedzielę trzykrotny mistrz świata usunął z niego Paryż-Roubaix, wygrywając po ataku z peletonu już 54 km przed metą. Słowak ma już na swoim koncie triumfy w dwóch monumentach, bo w 2016 roku zwyciężył w Tour de Flanders.

- Gdy byłem młodszy, zawsze marzyłem o zwycięstwie w Paryż-Roubaix, bardziej niż o triumfach w mistrzostwach świata i Flandrii. Teraz jednak, gdy ktoś mnie zapyta, czy zamienię tytuły mistrza świata na zwycięstwa w tych dwóch klasykach, odpowiem, że nie. Teraz mogę cieszyć się z wygranych we wszystkich tych imprezach – powiedział podczas konferencji prasowej Sagan.

Reklama

Do niedzieli mistrz świata nie mógł być zadowolony z obecnego sezonu. Co prawda miał na swoim koncie zwycięstwa w Gandawa-Wevelgem, ale nie udało mu się wygrać Mediolan-San Remo i Flandrii, na których mu zależało.

W ostatnich dniach narzekał też na brak reakcji peletonu na dominację grupy Quick-Step Floors. Dlatego też tym razem postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zaatakować bardzo wcześnie.

- Chciałem zaatakować w pojedynkę i uznałem, że przyszedł dobry moment. Okazało się, że była to dobra decyzja. Wolałem jechać równym tempem niż ciągle reagować na zmiany innych. Nie panikowałbym nawet, gdyby mnie doścignięto. Zgodnie z oczekiwaniami, jadący za mną walczyli między sobą, co kosztowało ich utratę sił – podsumował Sagan.

Dowiedz się więcej na temat: Peter Sagan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje