Kolarstwo. Amstel Gold Race z jeszcze ciekawszą końcówką

Żaden Polski kolarz nie może pochwalić się równie znakomitymi osiągnięciami w ardeńskim tryptyku, jak Michał Kwiatkowski (Sky). Były mistrz świata stawał na podium każdego z trzech klasyków, a w 2015 roku, jadąc w tęczowej koszulce, wygrał Amstel Gold Race. W obecnym sezonie „Kwiato” też jest jednym z kandydatów do triumfu w imprezie rozgrywanej w holenderskiej części Limburgii.

Od 2013 roku legendarne wzniesienie Cauberg regularnie oddalane jest od mety. Wszystko zaczęło się od odbywających się w Limburgii w 2012 roku mistrzostw świata i przeniesienia końcowej linii 1,8 km za szczyt wzniesienia. Koncepcja ta spotkała się z pozytywnym odzewem większości stron i dyrektor wyścigu Leo van Vliet postanowił zastosować ją również przy okazji „Piwnego wyścigu”. Płaska końcówka sprawiła, że o zwycięstwo w Amstel Gold mogła powalczyć większa liczba kolarzy, gdyż było gdzie odrobić minimalne straty poniesione z finałowej wspinaczki. Na tym scenariuszu skorzystał w 2015 roku Kwiatkowski, ogrywając w sprinterskiej końcówce na Rijksweg in Vilt wszystkich rywali.

Reklama

W tym roku, podobnie jak w poprzednim, Cauberg w ogóle nie pojawi się na ostatnim, 16-km okrążeniu. Peleton będzie musiał pokonać trudny podjazd trzykrotnie, ale po ostatniej wspinaczce na Cauberg do mety pozostanie jeszcze niemal 20 km. Na finałowym okrążeniu kolarze będą musieli „zdobyć” Geulhemmerberg oraz Bemelerberg i to właśnie w tamtym miejscu pojawiają się zmiany trasy w porównaniu z 2017 rokiem. - Zmieni się trasa w końcówce. Tym razem wybraliśmy węższe drogi, by peletonowi jeszcze trudniej było kontrolować wyścig – poinformował Leo van Vliet.

Po Geulhemmerbergu kolarze nie będą zjeżdżać szeroką drogą Rasberg w kierunku Maastricht, ale skorzystają ze zjazdu Kuitenbergweg. Z kolei po wjeździe na ostatni szczyt – Bemelerberg skręcą w lewo, w kierunku Terblijt. Ostatni kilometr będzie jednak wyglądał już identycznie jak przed rokiem.

- W 2017 roku prosta zmiana w trasie zaowocowała uatrakcyjnieniem rywalizacji. Tegoroczna modyfikacja sprawi, że kandydaci do triumfu będą musieli wcześniej rozpocząć walkę o dobre pozycje w czołówce lub wcześniej atakować – podkreślił van Vliet.

Zmiany w końcówce nie powinny zaszkodzić Kwiatkowskiemu. Już w ubiegłym roku kolarz Sky pokazał, że oddalenie Caubergu od mety może mu nawet pomóc. „Kwiato” znów był piekielnie mocny, a szybszy od niego w końcówce okazał się tylko Philippe Gilbert (Quick-Step Floors). Pozostałych rywali obaj zostawili daleko w tyle.

„Grupa Sky pojawi się w Ardenach z będącym w formie, wybitnym liderem Kwiatkowskim. Po upokarzającej serii wyścigów na kostce brukowej ludzie Dave’a Brailsforda będą musieli podwoić swoje wysiłki i powrócić do osiągania sukcesów” – napisano w serwisie Cyclingnews, który wymienia Polaka w gronie kandydatów do końcowego zwycięstwa.

Tegoroczny Amstel Gold Race tradycyjnie rozpocznie się na rynku w Maastricht o godzinie 10.30, a zakończy około 17.00 w Vilt-Valkenburg. W 53. edycji do pokonania będzie 260 km i aż 35 krótkich i sztywnych podjazdów. Kwiatkowskiemu pomagać na nich będą m.in. Michał Gołaś i Łukasz Wiśniowski (Sky). Z kolei w barwach Lotto-Soudal zobaczymy Tomasza Marczyńskiego.

Relacja na żywo z Amstel Gold Race 2018 rozpocznie się w Eurosporcie 1 w niedzielę o godzinie 14.45.

Brain

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje