Kolarstwo będzie mieć VAR

Czterech sędziów wideo z Francji, Hiszpanii, Włoch i Belgii będzie w najważniejszych zawodach sezonu 2018 oceniać sporne sytuacje w kolarstwie. Chodzi o trzy wielkie toury, cztery z pięciu tzw. Monumentów (wyłączając Il Lombardię) oraz mistrzostwa świata. Jeśli rozwiązanie się sprawdzi, to zostanie zaadaptowane do większej liczby wyścigów kolarskich od sezonu 2019.

O pomyśle Międzynarodowej Unii Kolarskiej poinformował belgijski dziennik „Het Nieuwsblad”. Sporne sytuacje będzie rozstrzygać czteroosobowe grono sędziów, w tym jeden komisarz wideo. Jego zdanie w podejmowaniu decyzji będzie liczyć się tak samo jak trzech pozostałych arbitrów.

Reklama

- W przeciwieństwie do sędziów wideo w piłce nożne, sędzia wideo w kolarstwie będzie podejmować decyzje – powiedział gazecie Guy Dobbelaere, arbiter z Belgii.

- Sędzia wideo będzie siedzieć w mobilnym pokoju kontroli na finiszu, gdzie sprawdzi każdy możliwy do odtworzenia fragment zdarzenia. Znacznie więcej filmuje się w trakcie wyścigu kolarskiego niż pokazuje w telewizji – tłumaczył.

- Jeśli tylko gdzieś uda się zauważyć nieprawidłowości, można poprosić o wszystkie możliwe ujęcia, by dokonać oceny. Wtedy informacja zostaje przekazana do sędziego. Jeśli chodzi o coś poważnego, kolarz może zostać natychmiastowo wykluczony. Może to dotyczyć zawodnika, który zignoruje czerwone światło na przejeździe kolejowym albo takiego jak Gianni Moscon, który trzymał się samochodu podczas mistrzostw świta w Bergen – wyjaśnił Dobbelaere.

Wprowadzenie do kolarstwa sędziów wideo postulowano od dłuższego czasu, ale sprawy nabrały szybszego tempa po kontrowersjach na czwartym etapie tegorocznego Tour de France. Peter Sagan został oskarżony o stworzenie zagrożenia na finiszu, kiedy on i Mark Cavendish jechali blisko barierek, co doprowadziło do upadku tego ostatniego. Sagan otrzymał karę w klasyfikacji punktowej, ale później został zdyskwalifikowany. Kolarz i jego ekipa odwołali się do Trybunały Arbitrażowego ds. Sportu, który nie przywrócił zawodnika do wyścigu.

Sprawa jednak toczyła się dalej i miała swój koniec dopiero na początku tego miesiąca. UCI przyznała, że doszło do „nieszczęśliwego i nieumyślnego wypadku”.

- Zdjęcia incydentu pomiędzy Saganem i Cavendishem nie były od razu jasne. Firmy produkujące sygnał na meczach piłkarskich ustawiają tyle kamer, ile chcą. Na trasie wyścigu jest to oczywiście niemożliwe i nie powinno być więcej motocykli. UCI rozmawia teraz z telewizjami, czy będzie możliwe umieszczenie większej liczby kamer na finiszach, dzięki czemu sprint będzie można obejrzeć z różnych ujęć – zdradził Guy Dobbelaere.



kip

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama