Mediolan-San Remo. Kwiatkowski: Przegapiliśmy decydujący atak

Michałowi Kwiatkowskiemu nie udało się powtórzyć sukcesu z ubiegłego roku, gdy wygrał słynny klasyk Mediolan-San Remo. W sobotę kolarz Sky zajął 11. miejsce. Po zakończeniu wyścigu Polak przyznał, że jego zespół przegapił decydujący o zwycięstwie atak Włocha Vincenzo Nibalego.

"Rekin z Mesyny" zaatakował na ostatnich kilometrach finałowego podjazdu pod Poggio, a wypracowaną przewagę utrzymał na ostatnich pięciu kilometrach, które prowadziły najpierw po zjeździe, a następnie po płaskiej nawierzchni.

Reklama

- To był bardzo trudny dzień w robocie. Czułem się dobrze, ale ostatnie kilometry okazały się stosunkowo dziwne. Nibali okazał się bardzo mocny, a wygrana w San Remo to oczywiście wielka motywacja dla włoskiego kolarza. Gdy nam odjechał i uzyskał przewagę, to w peletonie było niewiele manewrów w celu dogonienia go - powiedział Kwiatkowski oficjalnej stroniw Sky.

- Osobiście czekałem na bardziej stromy moment podjazdu pod Poggio. Tam próbowałem dwukrotnie zaatakować. Najpierw jednak Sagan momentalnie usiadł mi na kole, a przy kolejnej próbie przeszkadzał mi bardzo mocny wiatr wiejący mi w twarz. W końcówce liczyłem, że może drużyny pracujące dla sprinterów zlikwidują przewagę Nibalego. Na zjeździe jeszcze raz podjąłem próbę odskoku, ale było to bardzo ryzykowne, a dodatkowo też byłem pilnowany - dodał polski kolarz.

Kwiatkowski ostatecznie przyjechał na metę na 11. pozycji. Na finiszowych metrach nie miał szans ze znacznie szybszymi kolarzami specjalizującymi się w sprintach. Jego grupę za plecami Nibalego przyprowadzili Australijczyk Caleb Ewan i Francuz Arnaud Demare.

- Na podjazdach pod Cipressa i Poggio byliśmy na właściwych pozycjach w peletonie. Przegapiliśmy jednak najważniejszy moment wyścigu, czyli akcję Nibalego. Na ostatnich metrach wiedzieliśmy, że będzie nam bardzo ciężko walczyć przeciwko sprinterom - skomentował "Kwiato".

- To był długi i wymagający wyścig. Mam nadzieję, że wszyscy koledzy z grupy czują się dobrze, szczególnie Łukasz Wiśniowski, który leżał w kraksie. Zespół jechał naprawdę dobrze i jestem wszystkim bardzo wdzięczny za włożoną pracę. Szczególnie kieruję to do Luke'a Rowe'a, który długo nadawał tempo i pokazał się z imponującej strony - zakończył lider Teamu Sky w sobotnim klasyku.

Wojciech Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: Michał Kwiatkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama