Michał Kwiatkowski: Marzę o zwycięstwie w World Tour

Święta Bożego Narodzenia to dla Michała Kwiatkowskiego chwile spędzane z rodziną. Kolarski mistrz świata w drużynowej jeździe na czas z belgijską ekipą Omega Pharma-Quick Step powiedział, że w nowym sezonie marzy o zwycięstwie w imprezie World Tour.

- Wiadomo, że atmosferę świąt czuje się już od początku grudnia. Dla mnie ten miesiąc jest w tym roku wyjątkowo intensywny. Podsumowanie roku w Polskim Związku Kolarskim, potem zgrupowanie w Hiszpanii i 20 grudnia powrót do kraju. W międzyczasie czeka mnie jeszcze przeprowadzka do nowego mieszkania w Toruniu, która przedłuża się już od lipca. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do skutku - powiedział najlepszy polski kolarz szosowy w rankingu krajowej federacji.

Reklama

Święta Bożego Narodzenia 23-letni kolarz spędzi przede wszystkim z rodziną.

- W moim przypadku świętowanie będzie krótkie, bo już 27 grudnia wylatuję na długie zgrupowanie do Hiszpanii, gdzie będę mógł potrenować w słońcu. Niewiele jest momentów sezonie, gdy mogę spędzić świąteczny czas z rodziną. W Wielkanoc zwykle startuję, spędzam ten czas na trasach wyścigów. W Boże Narodzenie na szczęście nie ma takich przeszkód. Spędzę je w gronie rodzinnym: starszy brat, dwie młodsze siostry, rodzice i dziadek - będzie nas sporo przy stole. W wigilijnym menu nie może zabraknąć barszczu, mojej ulubionej potrawy - podkreślił.

Okres świąt to także chwila na refleksję, wspominanie dotychczasowych dokonań i snucie planów na przyszłość. Kwiatkowski na znakomitego kolarza zapowiadał się już jako junior. W tej kategorii wiekowej był przecież rok po roku mistrzem Europy w wyścigu ze startu wspólnego i w jeździe na czas. Potem, obserwując z boku jego rozwój, można było odnieść wrażenie, że ta kariera jakby przyhamowała, a kibice niecierpliwie czekali na nawiązanie do juniorskich sukcesów w gronie seniorów. Sam kolarz miewał podobne odczucia.

- Z każdego wydarzenia w mojej karierze trzeba wyciągnąć wnioski - i z sukcesów, i z porażek. Na pewno były słabsze momenty. Ja też się niecierpliwiłem, bo było mi trudno, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy myślę, że te momenty były konieczne, by być tu, gdzie teraz jestem. W kolarstwie przede wszystkim potrzebna jest cierpliwość i wytrwałość w tym, co się robi, prawdziwa wiara, że można odnieść sukces, że przyjdzie na to czas. Z drugiej strony pułapka czeka na tych, którzy osiągają wyniki już młodym wieku, myślą że mogą przesuwać góry, a tak naprawdę muszą wkładać dużo, dużo pracy, by utrzymywać najwyższy poziom. Ja o tym wiem i mam nadzieję, że dzięki temu jestem w stanie wytrzymać presję - przyznał.

Zapytany o idola, kolarski wzór, zawodnik urodzony w Działyniu, wcale nie wskazuje na sławy peletonu. Nie tylko dlatego, że kolejni bohaterowie szos doświadczają ostatnio dopingowej niesławy.

- Ktoś mógbły rzucać nazwiskami, mówić że Armstrong czy Contador są jego idolami. Tak naprawdę tych osób nie zna się osobiście. Myślę, że trzeba szukać przykładów w gronie tych, których się zna. I nie przez pryzmat sposobu, w jaki się je przedstawia w mediach. Ja w swojej karierze czerpałem wzorce od tych, z którymi ćwiczyłem, trenowałem. Dla mnie wzorem jest Marcin Mientki, mój trener, olimpijczyk z Sydney, mistrz Europy na torze. Są wokół nas osoby, które - wydaje się - nie mogą być idolami, giną w większej grupie. Ale gdy się je naprawdę pozna, potrafią zainspirować, zaciekawić, nauczyć. Dlatego dobrze jest rozejrzeć się wśród tych, które cię otaczają - zauważył.

Kwiatkowski od dwóch lat jest zawodnikiem grupy Omega Pharma-Quick Step, jednej z najlepszych w zawodowym peletonie. W jej barwach zdobył we wrześniu we Florencji tytuł drużynowego mistrza świata. Belgijski team będzie reprezentował do 2015 roku włącznie.

- Będąc w grupie Radioshack, podpisałem z Quick Step dwuletni kontrakt, który w tym roku przedłużyłem o kolejne dwa sezony. Są w niej także Michał Gołaś i masażysta Marek Sawicki, więc tworzymy zgraną paczkę. Czuję się świetnie w tej ekipie. Myślę, że wszyscy są zadowoleni z mojej postawy - ocenił.

W rankingu UCI za rok 2013 aktualny mistrz kraju w wyścigu ze startu wspólnego został sklasyfikowany na 23. miejscu, ale nie jest najlepszym Polakiem w tym zestawieniu. W końcówce sezonu wyprzedził go Rafał Majka, który zajął 20. lokatę. Jednak to kolarz z Torunia odebrał nagrodę PZKol dla najlepszego szosowca sezonu.

- Rankingów w kolarstwie jest mnóstwo. Mamy klasyfikacje górskie, aktywnych, młodzieżowe itd. Nie wiem, która jest najbardziej miarodajna. PZKol miał swoje kryteria, przyznając mi to wyróżnienie. Cóż więcej mogę powiedzieć? Każdy jest skupiony na tym, co robi, stara się iść do przodu. Jeśli w ogóle jest okazja, by takie podsumowania i porównania robić, to znaczy, że coś znaczymy w kolarstwie. Rankingi są tylko ciekawym dodatkiem. Myślę, że tak samo myśli Rafał - stwierdził.

Kwiatkowski nie zna jeszcze dokładnych planów startowych na sezon 2014. Chciałby pojechać w Tour de France, w którym w tym roku zadebiutował, był bliski założenia koszulki lidera, prowadził w klasyfikacji młodzieżowej, a na mecie w Paryżu wywalczył 11. miejsce w generalnej. Taki wynik debiutanta wróży mu podium na Polach Elizejskich w którejś z kolejnych edycji "Wielkiej Pętli".

- Przede mną jeszcze długa droga. Kolarstwo to wiele przejechanych kilometrów, lata treningów. Ta dyscyplina wymaga dużej cierpliwości. Oczywiście, chciałbym odnosić sukcesy - w różnych imprezach. Myślę, że w nowym sezonie przydałoby się zwycięstwo w cyklu World Tour - czy będzie to etap w Tour de France, czy Tour de Pologne czy jakikolwiek inny wyścig - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Kwiatkowski | kolarstwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje