MŚ w kolarstwie torowym. Krzysztof Maksel wreszcie stanie na podium?

- Mistrzostwa świata w Hongkongu mogą być przełomowe dla polskich kolarzy torowych - uważa Krzysztof Maksel, kandydat do medalu na 1 km ze startu zatrzymanego. W tej konkurencji już dwukrotnie dzieliły go od podium ułamki sekundy.

"Mam nadzieję, że mistrzostwa świata będą dla nas przełomowe. Wielokrotnie pokazywaliśmy, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi. Jestem pewien, że jeżeli pojedziemy na maksimum naszych możliwości drużynowo i jeżeli ja pojadę na maksimum swoich możliwości indywidualnie, to te czasy, które uzyskamy, dadzą nam medal" - powiedział Maksel.

Reklama

25-letni zawodnik Stali Grudziądz zdobył kilka medali mistrzostw Europy, m.in. złoty w drużynie w październiku ubiegłego roku w Saint-Quentin-en-Yvelines, ale nie stał jeszcze na podium MŚ. W 2014 roku w Cali oraz przed rokiem w Londynie minimalnie przegrał brąz na 1 km.

"Kolarstwo torowe to dyscyplina, w której liczy się każdy ułamek sekundy. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że przegrywałem medale mistrzostw świata o 15 oraz o 16 tysięcznych sekundy. To są różnice w dystansie, których nie jest w stanie zmierzyć ludzkie oko" - wspomniał zwycięzca zawodów Pucharu Świata w Cali.

Maksel przyznał, że treningi sprinterów są bardzo monotonne, wszystko kręci się wokół toru i siłowni. Mnóstwo czasu spędził razem z kolegami z kadry w Pruszkowie. Tę monotonię przerwało na początku roku zgrupowanie w Los Angeles.

"Złapałem trochę oddechu i naładowałem baterie" - podkreślił.

Sprint drużynowy odbędzie się w pierwszym dniu mistrzostw - w środę 12 kwietnia. Na 1 km Maksel pojedzie na zakończenie czempionatu w Niedzielę Wielkanocną.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Maksel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje