Polskie kolarstwo straci ważnego sponsora, jeśli nie posprząta bałaganu

- Do PZKol-u skierowaliśmy pytania, w związku z informacjami pojawiającymi się na jego temat w przestrzeni publicznej. Odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy, są dalece niesatysfakcjonujące. Jeśli sytuacja się nie poprawi, nie będziemy chcieli być kojarzeni z tym co się dzieje obecnie w polskim kolarstwie - powiedział Interii Rafał Pasieka, dyrektor wykonawczy ds. marketingu w PKN Orlen.

Odejście w trybie nagłym sponsora (CCC Polkowice), w związku z konfliktem na linii szef CCC Dariusz Miłek - prezes PZKol Dariusz Banaszek, rezygnacja wiceprezesów Piotra Kosmali i Adama Wadeckiego, wyrzucenie sekretarz generalnej Katarzyny Potockiej i dyrektora marketingu Cyryla Szwedy - takie informacje wstrząsają ostatnio Polskim Związkiem Kolarskim. Zanosi się na to, że jeśli zarząd nie ugasi pożarów, straci drugiego poważnego partnera.

Reklama

Michał Białoński, Eurosport.Interia.pl: Skąd pomysł na zaangażowanie się w kolarstwo PKN Orlen, który dotąd bardziej był kojarzony ze współpracy z lekkoatletami, PKOl-em, czy sportami motorowymi?

Rafał Pasieka, dyrektor wykonawczy ds. marketingu w PKN Orlen: - Standardowo przyglądamy się rynkowi sponsoringu, który w dość istotnej części jest już zagospodarowany. Szukamy zatem kolejnych dyscyplin z potencjałem. Warto podkreślić, że interesuje nas również aspekt amatorski, a uprawianie kolarstwa, turystyki rowerowej, jest coraz bardziej popularne w naszym społeczeństwie, podobnie zresztą jak bieganie, z którym już teraz jesteśmy silnie związani. Naszym głównym założeniem było wejście w dyscyplinę rozwijającą się, która już przynosi sukcesy wśród zawodowców, jest na fali wznoszącej, a jednocześnie daje nam możliwość zaangażowania się w wymiar amatorski.

Mówicie zatem jednym głosem z ministrem sportu Witoldem Bańką, który na każdym kroku podkreśla potrzebę rozwoju nie tylko kwalifikowanego, ale też amatorskiego sportu dla całych rodzin, który lansuje zdrowy tryb życia, a im bardziej zdrowe społeczeństwo, tym mniejsze kolejki w służbie zdrowia.

- My również patrzymy na to w ten sposób. Dlatego angażujemy się w rozwój amatorskiego biegania, jak choćby podczas cyklicznego już Orlen Warsaw Marathon czy właśnie w kolarstwo. Jak najbardziej wsłuchujemy się w rekomendacje Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nie zapominajmy jednak, że sport amatorski jest również świetnym i niezwykle efektywnym środkiem budowania marki wśród szerokiego grona odbiorców.

Czy można się spodziewać, by pod waszą banderą sponsorską znalazły się największe gwiazdy polskiego kolarstwa Rafał Majka i Michał Kwiatkowski?

- Mamy już lekkoatletów Grupy Sportowej Orlen z wieloma gwiazdami w składzie. Sponsorujemy reprezentację Polski w kolarstwie, więc Rafał Majka i Michał Kwiatkowski jeżdżą już pod naszą banderą. Moglibyśmy myśleć o dodatkowym zaangażowaniu tych gwiazd kolarstwa do popularyzacji tego sportu w Polsce.

Skąd ten tryb przypuszczający?

- Z uwagi na sytuację w PZKol-u. Do naszej współpracy z kolarstwem podchodzimy - podobnie jak do innych dyscyplin - z zamiarem współpracy długofalowej. Sponsor musi najpierw okrzepnąć i zadomowić się w świadomości masowego odbiorcy. Dopiero na tej bazie można realizować współpracę, która oprócz prostego wypełniania świadczeń sponsorskich, niesie ze sobą wartość dodaną. Będąc od lat zaangażowanymi w motosport czy lekkoatletykę doskonale wiemy, na czym polega odpowiedzialność biznesu za daną  dziedzinę sportu.

Co pana niepokoi, jeśli chodzi o sytuację w PZKol-u? Dwóch wiceprezesów związku Piotr Kosmala i Adam Wadecki podało się do dymisji, a inni członkowie zarządu podważają decyzje prezesa Dariusza Banaszka. Wcześniej z pracy wyleciał dyrektor sportowy Andrzej Piątek. Sporo zamieszania.

- Warunkiem brzegowym naszego zaangażowania nie tylko w kolarstwo, ale w jakąkolwiek dyscyplinę, jest w pełni profesjonalne kierowanie sprawami związku. Nie chodzi tylko o kwestie merytoryczne, ale też etyczne, sposób postępowania względem pracowników czy ludzi ze środowiska. Tymczasem z docierających do nas informacji wynika, że w PZKol-u nie zawsze dzieje się dobrze. Są sprawy wymagające dokładnego wyjaśnienia. Sygnały, które obecnie otrzymujemy są na tyle niepokojące, że jesteśmy zmuszeni zastanowić się nad naszym dalszym zaangażowaniem w tę dyscyplinę.

Nie lepiej klarownie postawić sprawę: panowie albo jest profesjonalizm w każdym calu, albo rozwód z nami?

- Wnikanie wprost w sprawy związku i jego bieżące działanie nie jest zadaniem sponsora, nawet strategicznego. Chcę jednak wyraźnie podkreślić, że nie pozwolimy na to, aby nasza marka była kojarzona z jakimikolwiek nieprawidłowościami. Ujmę to tak: zegar tyka, jeśli sytuacja w kolarstwie nie ulegnie szybko normalizacji, oczyszczeniu, wkrótce zweryfikujemy swoje zamiary co do tej dyscypliny. Dlatego apelujemy do działaczy o rozsądek. Nasza marka nie może być kojarzona z brakiem profesjonalizmu i wątpliwej jakości postawami etycznymi.

Jak dużo czasu dajecie PZKol-owi na unormowanie sytuacji?

- Nie pozostajemy bierni, skierowaliśmy pytania do związku, w odniesieniu do informacji pojawiających się na jego temat w przestrzeni publicznej. Odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy, są dalece niesatysfakcjonujące. Jeśli sytuacja się nie poprawi, nie będziemy chcieli być kojarzeni z tym co się dzieje obecnie w polskim kolarstwie. Należy jeszcze raz wyraźnie podkreślić: polskie kolarstwo będzie albo profesjonalne, albo będzie musiało sobie radzić bez PKN Orlen. Zawsze jesteśmy nastawieni na długofalową współpracę, ale jeśli będziemy zmuszeni rozwiązać umowę z PZKol, nie należy spodziewać się naszego powrotu do tej dyscypliny w przewidywalnej przyszłości.

Rozmawiał Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Rafał Pasieka | Dariusz Banaszek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje