Prezes PZKol-u Janusz Pożak o sytuacji związku

Janusz Pożak od czterech miesięcy jest prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. 62-letni były kolarz, a później lokalny kolarski działacz objął tę funkcję w momencie, gdy związek utracił wszystkich najważniejszych sponsorów, był pogrążony w długach i chaosie oraz skłócony z Ministerstwem Sportu i Turystyki. - Podpisaliśmy ugody, m.in. tę najważniejszą, a nasze relacje z ministerstwem są bardzo dobre - mówi Pożak w rozmowie z Polskim Radiem.

- Udało się wreszcie podpisać ugodę i umorzenie komornicze z Mostostalem Puławy [firmą, wobec której związek ma dług za budowę toru w Pruszkowie - red.], co było dla nas najważniejsze. Ponadto podpisaliśmy wiele ugód z naszymi wierzycielami. Są one bardzo ważne - zalegamy z płatnościami, bo nie mieliśmy sponsoringu - informuje Pożak, który mówi jak wygląda porozumienie z Mostostalem Puławy. - Mamy rozłożoną spłatę na raty do 2020 roku. W tym roku mamy do spłaty kwartalnie 600 tysięcy złotych, a w przyszłym roku - 2 miliony. Wszystko po to, aby PZKol nabrał płynności finansowej i oczywiście zdobył sponsorów.

Reklama

Ile związek zalega wierzycielom? - Faktyczna kwota na jaką obecnie związek jest zadłużony - a w październiku ubiegłego roku przestał być finansowany przez sponsorów - wynosi około 2 milionów złotych plus dług wobec Mostostalu, który wynosi około 8,5 miliona złotych.

PZKol prawdopodobnie znów niedługo będzie miał sponsorów. - Od dłuższego czasu trwały rozmowy ze sponsorami - z tymi, z którymi związek już wcześniej współpracował. Z jednym partnerem jesteśmy już praktycznie dogadani. 12 lub 13 czerwca prawdopodobnie podpiszemy pierwszą umowę, a około 20 czerwca - drugą. Nie będę na razie mówił z kim, powiem gdy już podpiszemy. Zwróciliśmy się też z pismem do byłego głównego sponsora i czekamy na odpowiedź. W sumie przeprowadziliśmy około 35 rozmów z innymi prywatnymi firmami. Wiele z nich jest zainteresowanych współpracą z Polskim Związkiem Kolarskim - zdradza Pożak, który w podkreśla, że w związku natrafił na spory bałagan.

- Zastałem bardzo wiele rzeczy. Nie chciałbym już dokładać nikomu nic, ale powiem, że szukałem różnych ludzi do prowadzenia księgowości i nikt nie chciał się tego podjąć. W końcu zdecydowały się dwie firmy, które zaczęły z nami rozmawiać i po 5,5 godzinach negocjacji wybraliśmy jedną firmę z Katowic. Podjęła się ona naprawy 2017 roku i poprawienia 2018 roku. Gdzieś w połowie czerwca będziemy mieli pełny raport i zakończenie porządkowania księgowości Polskiego Związku Kolarskiego. Dla mnie jest to najważniejsze, bo - jak w każdej firmie - księgowość jest sercem firmy i jeśli będzie ono zdrowe, to wszystko wróci do normy. Jestem tego pewien, bo już praktycznie jesteśmy w końcowej fazie, również mamy przeprowadzoną inwentaryzację, która lada dzień się skończy. Będziemy mieli nowe otwarcie - twierdzi nowy prezes.

Podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia związku w grudniu ubiegłego roku, delegaci udzielili zarządowi zgodę na wzięcie kredytu pod zastaw welodromu w Pruszkowie. - Aktualnie na razie nie możemy wziąć tego kredytu, ale przy unormowaniu tej całej sytuacji i jeśli dołączą do nas sponsorzy, na pewno ten kredyt dostaniemy, przy czym już część długu spłacimy i właśnie tym kredytem chcielibyśmy pokryć zobowiązanie wobec Mostostalu - mówi Pożak, który cieszy się z poprawy kontaktów z Ministerstwem Sportu i Turystyki.

- Myślę, że relacje są bardzo dobre. Jesteśmy cały czas w kontakcie z ministerstwem. Chcę tylko bardzo podziękować panu ministrowi Bańce, że przy takiej sytuacji znalazł możliwość finansowania polskiego kolarstwa [od początku tego roku finansowanie odbywa się przez Polski Komitet Olimpijski - red.]. Że nie ucierpieli na tym zawodnicy - no, może tylko częściowo. Mam już deklarację, że od 1 lipca wraca finansowanie do Polskiego Związku Kolarskiego. Mamy wsparcie pana ministra, już wcześniej dostaliśmy list intencyjny, żebyśmy mogli rozmawiać ze sponsorami i głównym dłużnikiem. Myślę, że teraz najważniejszą sprawą, o której wkrótce - może w najbliższych dniach - będziemy chcieli porozmawiać jest kwestia przyszłorocznych mistrzostw świata na torze w Pruszkowie - dodaje.

Pożak chciałby aby mistrzostwa w Pruszkowie doszły do skutku. - Na pewno tutaj oczekujemy pomocy z ministerstwa. Jak wiadomo, mamy długi i sami w tak krótkim czasie [mistrzostwa odbędą się na przełomie lutego i marca 2019 r.] nie dalibyśmy sobie rady. Potrzebujemy wsparcia. Deklaracja taka była, więc jesteśmy zdeterminowani i myślę, że ministerstwo też, by te mistrzostwa się odbyły. Jest to bardzo ważne - rok przed igrzyskami w Tokio, będzie to etap kwalifikacji olimpijskich i dobrze byłoby aby nasi torowcy, którzy mają szanse medalowe, zdobywali te kwalifikacje i tytuły mistrzów świata w Pruszkowie - twierdzi.

W listopadzie w wywiadzie dla WP Sportowych Faktów ówczesny wiceprezes PZKol-u Piotr Kosmala (nie działający obecnie w związkowych strukturach) opowiedział, że jeden z byłych ważnych pracowników związku miał się dopuszczać seksualnych nadużyć wobec swoich podopiecznych. Janusz Pożak zaznacza, że jak na razie nic nie wiadomo o ewentualnym rozstrzygnięciu tej sprawy. - Za dużo nie wiemy, bo nie mamy wiadomości z prokuratury. Jeśli prokuratura nas o coś prosi, udostępniamy wszystkie materiały. Wiemy, że trwają przesłuchania, ale co się z tym dalej dzieje nie wiemy. Żadnego raportu ani audytu u nas w Polskim Związku Kolarskim nie ma - mówi.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje