Stal Grudziądz od 2003 roku mistrzem Polski w kolarstwie

Stal Grudziądz nieprzerwanie od 2003 roku zdobywa tytuł klubowego mistrza Polski w kolarstwie. W 2018 roku "torowcy" tego zespołu rozpoczynają walkę o kwalifikacje olimpijskie - Tokio 2020. Szansę ma nawet czterech zawodników.

Sekcja kolarska w tym mieście powstała w 1974 roku. Od tego czasu zawodnicy klubu zdobyli cztery medale mistrzostw świata i 49 mistrzostw Europy - głównie w kolarstwie torowym.

Reklama

- W 2018 roku rozpoczynają się dla nas kwalifikacje olimpijskie i chcemy jak najlepiej punktować, by wyjazd na igrzyska olimpijskie w Tokio naszych zawodników był realny. W sprincie mamy aż trzech takich kolarzy torowych - Mateusza Rudyka, Krzysztofa Maksela i Rafała Sarneckiego, a na średnich dystansach i w drużynie Bartosza Rudyka. Dużo trenujemy i to przynosi sukcesy. Przygotowania odbywają się zarówno na torze, jak i na szosie. Po świętach byliśmy na konsultacji w Pruszkowie, a jutro znów tam wyjeżdżamy i będziemy szlifowali technikę do niedzieli. Potem czekają nas zawody na Litwie - powiedział trener-koordynator w klubie Adam Sieczkowski.

W Grudziądzu kilka razy były przymiarki do budowy toru kolarskiego, ale nic z tego nie wyszło.

- Dzięki autostradzie A1 mamy do Pruszkowa tylko 2,5 do 3 godzin drogi, więc to nie jest absolutnie żaden problem w tym momencie. Sporo trenujemy, szczególnie w ciepłych miesiącach, na szosie, bo tam również trzeba zrobić odpowiednią robotę, zbudować podstawy. Zawodnicy chętnie wiążą się z naszym klubem, bo mamy jakąś stabilność. Nie ma "kokosów", ale jest spokojna możliwość rozwoju. Jeżeli wchodzi się na etap medali mistrzostw świata czy Europy w kategoriach juniorskich, to można podjąć decyzję o związaniu swojego życia na poważnie z tą dyscypliną - dodał Sieczkowski.

Pod opieką klubu działa w województwie kujawsko-pomorskim 17 szkółek kolarskich, które wykonują nabór - od Golubia Dobrzynia po Grutę czy Rogóźno. Z tych miejscowości do zespołu trafiają młode talenty - najpierw do kategorii "żak" i "młodzik".

- Organizujemy rocznie ok. 20 imprez dla tych młodych zawodników, co jest bardzo ważne. Oni nie mogą tylko trenować, ale również sprawdzać się ze swoimi rówieśnikami. Działamy wielofalowo, bo to nie tylko kolarstwo torowe, ale również szosowe. Nasz wychowanek Adrian Kurek jest przecież mistrzem kraju w wyścigu ze startu wspólnego szosowców. Przyjemnie mi się zrobiło, gdy nasi wychowankowie w ubiegłorocznych mistrzostwach Polski zajęli pierwsze, czwarte i siódme miejsce - przypomniał Sieczkowski.

Trener przyznaje, że jego życie na trwałe związało się z kolarstwem, gdyż na samym początku swojej drogi trafił na wielki talent - Marka Skórskiego. Ten w 1986 roku zajął drugie miejsce w mistrzostwach świata juniorów w torowym wyścigu na 1 km. W 2018 roku mija 35 rok pracy wychowawcy kolejnych pokoleń sportowców z Grudziądza.

Szkoleniowiec dodał, że w ostatnim czasie wielkie postępy zrobił Mateusz Rudyk, który jest liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sprincie, konkurencji olimpijskiej. - To duży talent, który ma szanse zdobywać medale najważniejszych imprez - ocenił.

- Medal olimpijski byłby dla całego środowiska kolarzy torowych wielkim bodźcem do ciężkiej pracy. Nasi zawodnicy w drużynie zajęli czwarte miejsce na ostatnich mistrzostwach świata, uzyskując wcześniej drugi czas eliminacji. To już jest przedział 0,1 sekundy pomiędzy najlepszymi zespołami. Bardziej martwi mnie sytuacja w Polskim Związku Kolarskim i zawirowania, które się pojawiły. Żal byłby wielki, gdyby ciężka praca sportowców poszła na marne, a przecież właśnie rozpoczyna się nowy okres finansowania. Wszystko jest w próżni, co może mocno niepokoić. Bardzo się to przekłada na naszą codzienność, a obawiam się, że ta sytuacja może mieć jeszcze gorsze skutki w przyszłości. Nie jestem zwolennikiem tego sporu. Byłem przeciwny kandydaturze Darka Banaszka na prezesa i cały czas to podtrzymuję - podkreślił Sieczkowski.

Tomasz Więcławski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje