Tirreno-Adriatico. Kwiatkowski: Deszcz sprawił, że pojawiły się nerwy

Michał Kwiatkowski (Team Sky) został we wtorek pierwszym polskim zwycięzcą Tirreno-Adriatico. Indywidualną jazdę na czas w San Benedetto del Tronto „Kwiato” ukończył na 12. miejscu, powiększając przewagę nad drugim w „generalce” Damiano Caruso (BMC Racing) z trzech do 24 sekund. Pogoda sprawiła jednak, że przed startem w obozie Polaka zrobiło się nerwowo.

- Przed finałową „czasówką” miałem bardzo dobre odczucia. Pojawiły się jednak nerwy, gdy rozgrzewając się na trenażerze zobaczyłem, że zaczyna padać. Bałem się, bo wszystko mogło się wydarzyć. Na szczęście to był dobry dla mnie dzień – powiedział Kwiatkowski po końcowej dekoracji. - Wspaniale było ścigać się w towarzystwie chłopaków ze Sky. Bardzo cieszę się, że Geraint Thomas ukończył wyścig na podium. Wiem, że miał pecha, ale na koniec wszystko udało nam się dobrze rozegrać taktycznie. To był udany wyścig od pierwszego etapu – dodał.

Reklama

- Robię się coraz starszy, więc miejmy nadzieję, że będę robił postępy. Dużo pracuję nad moją jazdą na czas i jazdą po górach, co pozwala mi osiągać lepsze wyniki w wyścigach wieloetapowych. Podpisałem kontrakt ze Sky, bo grupa zbudowana jest wokół kolarzy walczących o zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Udaje mi się trzymać poziom i to jest wspaniałe – podkreślił „Kwiato”.

Już w sobotę mistrz świata z Ponferrady wystartuje w jednodniowym Mediolan-San Remo, w którym bronić będzie zwycięstwa sprzed roku.

- Teraz będę jeszcze bardziej umotywowany, bo wyjadę stąd ze wspaniałymi odczuciami. Teraz muszę się zregenerować. Trzy dni spędzę w domu i będę gotowy na Mediolan-San Remo – obiecał Kwiatkowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje