Tomasz Marczyński: Nie spodziewałem się, że będę aż tak silny

Za swój największy sukces uznał Tomasz Marczyński zwycięstwo w niedzielę w Sobótce w wyścigu o mistrzostwo Polski w kolarstwie. Tytuł wywalczył jednak po raz trzeci. Poprzednio był najlepszy w 2007 i 2011 roku.

"Nie spodziewałem się, że będę aż tak silny. Dopiero niedawno zakończyłem zgrupowanie wysokogórskie. To mój najcenniejszy tytuł. Wygrać z takimi zawodnikami jak Rafał Majka, Michał Gołaś czy sam mistrz świata Michał Kwiatkowski, to nie byle co" - powiedział Marczyński.

Reklama

W odniesieniu triumfu nie przeszkodził mu fakt, że startował bez wsparcia kolegów klubowych. Jest bowiem jedynym polskim zawodnikiem tureckiej ekipy Torku Sekerspor. W niedzielę odniósł już siódmy tegoroczny triumf. Wygrał wcześniej m.in. wyścigi Dookoła Maroka i Dookoła Morza Czarnego.

"Wiedziałem, że muszę przypilnować dwóch zawodników. Jednym z nich był Michał Gołaś. W ucieczce, w której się znaleźliśmy, współpraca dobrze się układała. Jeżeli jedzie się z głową, to można coś zdziałać nawet samemu. A potem wszystko się rozegrało na finiszu" - mówił kolarz z Krakowa.

"Czułem się bardzo dobrze od samego startu i w końcówce wiedziałem, że będę walczył o zwycięstwo. Takie finisze siłowe, lekko pod górę, są dla mnie najlepsze" - ocenił.

Czy zatem jego komentarz na sobotniej konferencji prasowej o tym, że nie jest w najwyższej formie, był zasłoną dymną?

"Nie. Moja forma nie jest stabilna. Naprawdę nie wiedziałem na co mnie stać. Czuję się nieźle, ale formę można jeszcze doszlifować" - odpowiedział.

Marczyński ma za sobą starty w grupie elity Vacansoleil. W 2014 roku był zawodnikiem CCC Polsat Polkowice, ale nie odnowiono z nim kontraktu.

"Miałem coś do udowodnienia sobie i innym. Ogromnie cieszę się z tego zwycięstwa. Teraz pozostanę w kraju, a jak dostanę propozycję, to chętnie wystartuję w Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków" - dodał Marczyński, który ma nadzieję, że znajdzie się też w reprezentacji kraju na Tour de Pologne.

Michał Gołaś nie ukrywał zawodu, że wywalczył tylko srebrny medal. "Chciałem wystartować w Tour de France w biało-czerwonej koszulce, ale nic nie mogę sobie zarzucić. Dałem z siebie wszystko. Tomek na ostatnich metrach był mocniejszy" - powiedział kolarz grupy Etixx-Quick Step.

W najbliższą sobotę Gołaś razem z Michałem Kwiatkowskim stanie na starcie Tour de France. W składach swoich ekip na ten wyścig znaleźli się też piąty w niedzielę Bartosz Huzarski (Bora-Argon) oraz dziesiąty - Rafał Majka (Tinkoff-Saxo).


Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Marczyński | Michał Gołaś

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje