Tour de France. Frustracja Gavirii. Wyrósł mu kolejny rywal

Jeszcze wiele minut po zakończeniu rywalizacji na siódmym etapie Tour de France Fernando Gaviria (Quick-Step Floors) nie mógł zrozumieć, co tak naprawdę się stało. Podczas końcówki w Chartres Kolumbijczyk mógł liczyć na pociąg swojej grupy, ale na ostatnich metrach dał się ograć Dylanowi Groenewegenowi (LottoNL-Jumbo), który wyprzedził go o ponad dwie długości roweru.

Mający już dwa etapowe triumfy w kieszeni Gaviria był faworytem piątkowego sprintu. Układ sił wśród sprinterów po kilku dniach rywalizacji uległ jednak zmianie. Z każdym odcinkiem coraz lepsze nogi ma bowiem Groenewegen, który przed rokiem wygrał etap z metą na Polach Elizejskich. Trudno to jednak zaakceptować Kolumbijczykowi, który w piątek nie potrafił ukryć swojej frustracji.

Reklama

- Jeśli przegrywa się o pięć centymetrów, można powiedzieć sobie "powinienem to wygrać". Gdy jednak przegrywasz o niemal trzy długości roweru, zupełnie nie ma o czym mówić – zauważył szef belgijskiej ekipy Patrick Lefevere. - Nie zauważyłem, by Fernando popełnił jakiś błąd. Po prostu trzeba zaakceptować fakt, że Groenewegen był dziś zbyt szybki – dodał.

- Trudno było odczytać dzisiejszą końcówkę – przyznał z kolei Max Richeze, ostatni rozprowadzający w pociągu Gavirii. – Woleliśmy jechać na czele, choć jasne było, że lepiej jest atakować z drugiego szeregu. Baliśmy się jednak, że możemy zostać zamknięci. Ja początkowo straciłem koło kolegi, więc musiałem podgonić, potem zwolnić i znów przyspieszyć, będąc już na czele. To nie było łatwe – stwierdził Argentyńczyk.

W sobotę kolejna szansa przed Gavirią. Końcówka 8. etapu z metą w Amiens jest płaska, a zatem Kolumbijczyk będzie miał okazję powalczyć o trzeci triumf i zmniejszenie 31-punktowej straty do Petera Sagana (Bora-Hansgrohe) w wyścigu o zieloną koszulkę.

Relacja na żywo w Eurosporcie 1 od godziny 11:30.

Dowiedz się więcej na temat: Fernando Gaviria | tour de france

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama