Tour de France. Marcel Kittel rozczarowany brakiem zaproszenia dla Jana Ullricha

Niemiecki kolarz Marcel Kittel jest rozczarowany tym, że jego rodak Jan Ullrich, jedyny niemiecki zwycięzca Tour de France, nie został zaproszony przez organizatorów na start tegorocznej Wielkiej Pętli w Duesseldorfie. "Każdy ma prawo do drugiej szansy" - powiedział.

"Z ludzkiego punktu widzenia to musi być bardzo przykre dla Jana Ullricha. Mogę sobie wyobrazić, że to dla niego niewyobrażalnie trudne. Każdy ma prawo do otrzymania drugiej szansy" - powiedział znany ze sprinterskich umiejętności kolarz grupy Quick-Step.

Reklama

Nieobecność zwycięzcy Tour de France 1997 na starcie imprezy w Duesseldorfie od kilku dni jest szeroko dyskutowana w niemieckim światku kolarskim.

Ullrich odniósł wiele sukcesów, ale karierę kończył w 2007 roku będąc oskarżonym o stosowanie dopingu. Cztery lata temu przyznał się, że korzystał z niedozwolonych środków. Wszystkie jego wyniki począwszy od 2005 roku zostały anulowane, a były kolarz dla wielu swoich rodaków stał się "czarną owcą". Gdy w maju br. poinformowano o jego próbie powrotu do kolarskiego środowiska jako dyrektora jednego z wyścigów, wrogie reakcje prasy skłoniły go do porzucenia tej idei.

Skądinąd wciąż popularny w Niemczech sportowiec nie został zaproszony przez organizatorów na "Wielki Start" Tour de France do Duesseldorfu (1 lipca), pierwszy w tym kraju od 30 lat i pamiętnego początku w Berlinie Zachodnim.


Dowiedz się więcej na temat: Marcel Kittel | Jan Ullrich | tour de france

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje