Zenon Jaskuła: Niech Majka się nie boi

Do odważnej jazdy na ostatnich etapach Giro d'Italia zachęca Rafała Majkę świetny przed laty kolarz Zenon Jaskuła. - Rafał jest trzeci, ale niech atakuje, niech się nie boi. Może być jeszcze wyżej - powiedział trzeci zawodnik Tour de France z 1993 roku.

Po 15. etapie Majka traci do prowadzącego Kolumbijczyka Rigoberto Urana 1.50 min. oraz 47 sekund do Australijczyka Cadela Evansa. Za plecami Polaka plasują się, ze stratą nie większą niż minuta, Włosi Fabio Aru i Domenico Pozzovivo oraz główny faworyt wyścigu Kolumbijczyk Nairo Quintana.

Reklama

- Rafał ładnie jedzie. Wygląda bardzo dobrze i w tej formie powinien spokojnie utrzymać trzecie miejsce. Ja zachęcałbym go do odważnej, ofensywnej jazdy, bo potem mógłby czuć niedosyt, że nie spróbował, że nie zaryzykował. Niech atakuje, niech się nie boi - powiedział Jaskuła.

Jaskuła podkreśla, że 21 lat temu podczas Tour de France sam podjął ryzyko i teraz odczuwa wielką satysfakcję.

- Spojrzałem w oczy Miguelowi Indurainowi i Tony'emu Romingerowi. Oni mieli słabszy dzień, więc zaatakowałem i wygrałem królewski etap w Pirenejach. Rafał powinien postąpić tak samo. Ciężko jest w trzytygodniowym wyścigu uniknąć kryzysu. Jego rywale też mogą mieć słabszy dzień - ocenił.

Gdyby był trenerem Majki, Jaskuła doradziłby mu, by wybrał jeden z górskich etapów i w końcówce podkręcił tempo. - Rafał nie może się zadowolić trzecią lokatą i skupić się na jej obronie, bo to może się źle skończyć. Najlepszą obroną jest atak. Moim zdaniem Rafał może pokusić się o wygranie etapu. Ma już białą koszulkę najlepszego młodzieżowca, a może zdobyć nawet różową. Minuta i pięćdziesiąt sekund to naprawdę niewielka strata do lidera. To jest do odrobienia. A jeśli nie w tym, to w następnym roku Rafał może wygrać Giro - dodał.

Jaskuła cieszy się z perspektywy, że może już nie być jedynym polskim kolarzem, który zakończył wielki tour na podium.

- Gdyby Rafał utrzymał się w pierwszej trójce, to byłoby wspaniale, a życzę mu, żeby zwyciężył. Dziś moje dzieci żyją Realem Madryt, Barceloną, tym, co robi Cristiano Ronaldo. My powinniśmy mieć swoich idoli. Rafał Majka czy Michał Kwiatkowski są takimi kandydatami na idoli. Potrzebny jest tylko sukces. Wtedy więcej Polaków wsiadłoby na rowery, może powróciłaby atmosfera z czasów Wyścigu Pokoju - zakończył Jaskuła.

W poniedziałek uczestnicy Giro odpoczywali przed sześcioma ostatnimi etapami, z których pięć to górskie odcinki, w tym jazda indywidualna na czas. Królewskim, czyli najtrudniejszym etapem ma być przedostatni, kończący się na Monte Zoncolan w Alpach Karnickich. Wyścig zakończy się w niedzielę w Trieście.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje