Koszykarki CCC Polkowice zdobyły Puchar Polski

Koszykarki CCC Polkowice zdobyły Puchar Polski, pokonując w finale turnieju we własnej hali broniącą trofeum Wisłę Can-Pack Kraków 72:63 (28:10, 15:15, 17:22, 12:16).

To ich drugi triumf w tych rozgrywkach, wcześniej zwyciężyły w 2004 roku.

Reklama

O losach meczu przesądziły początkowe minuty, w których gospodynie niemal znokautowały przeciwniczki wygrywając pierwszą kwartę 28:10.

W defensywie znakomicie spisywał się cały zespół z Polkowic, a w ataku nie do zatrzymania były Amerykanka nigeryjskiego pochodzenia Nnemkadi Ogwumike i Australijka Belinda Snell. Ta pierwsza nie pomyliła się w tej części gry ani razu - trafiła dwukrotnie za dwa punkty i trzy razy zza linii 6,75 m.

Rywalki, które wystąpiły bez leczących urazy hiszpańskiej rozgrywającej Cristiny Ouviny i amerykańskiej skrzydłowej Alany Beard, były momentami bezradne.

Liderka Wisły - środkowa Tina Charles - pierwsze punkty z linii rzutów wolnych uzyskała dopiero w szóstej minucie. Pod koszem była podwajana, a niejednokrotnie potrajana przez wysokie zawodniczki CCC. Inne koszykarki z Krakowa nie przejawiały żadnej inicjatywy w ataku, popełniały natomiast wiele strat.

W 15. minucie, po rzucie Waleriji Musiny za trzy punkty, zespół trenera Jacka Winnickiego prowadził najwyżej w spotkaniu - 40:16. Po dwóch kwartach było 43:25 dla gospodarza finałowego turnieju. Zawodniczki CCC w pierwszej połowie trafiły 7 z 10 rzutów "za trzy", a krakowianki - żadnego.

Po przerwie krakowianki rzuciły się do odrabiania strat. Grały agresywniej w obronie i poprawiły skuteczność. W 25. minucie po raz pierwszy za trzy punkty trafiła ich kapitan Paulina Pawlak, kilkadziesiąt sekund później to samo uczyniła Justyna Żurowska. Polkowiczanki miały gorszy moment w ataku, spadła ich skuteczność rzutów z dystansu, co sprawiło, że obrońca trofeum zdołał zmniejszyć straty - w 28. minucie było 45:56 dla CCC.

W czwartej kwarcie krakowianki grały jeszcze lepiej, niemal jak w transie i systematycznie niwelowały straty. Największą zasługę miała w tym australijska rozgrywająca Erin Phillips. Trafiała seryjnie za trzy punkty i po kolejnym takim rzucie, trzy minuty przed końcem, Wisła przegrywała tylko 63:67.

Sześć punktów z rzędu zdobyła w tym trudnym dla CCC momencie Magdalena Leciejewska, wykorzystując to, że rywalki skupiały się na powstrzymaniu Ogwumike. Amerykanka przypieczętowała jednak sukces trafiając 56 s przed końcem. Zegar wskazywał wtedy 71:63 i zespół gospodarzy nie mógł już przegrać.

Najlepszą zawodniczką (MVP) finału została Ogwumike. 22-letnia środkowa uzyskała tzw. double-double - 24 pkt i 11 zbiórek, miała też dwie asysty i trzy przechwyty.

Powiedzieli po meczu:

Jacek Winnicki (trener CCC): - Pierwsza kwarta to najlepsze otwarcie meczu w sezonie. Jednocześnie wiedzieliśmy, że Wisła to Wisła, a spotkanie trwa 40 minut. Po gorszej trzeciej kwarcie w końcówce znowu mocno broniliśmy i to zadecydowało o sukcesie. Jestem bardzo zadowolony, że zrealizowaliśmy postawiony cel.

Artur Golański (trener Wisły): - Gratuluję CCC. Walcząc z takim dobrym zespołem jak CCC nie można rozpoczynać od wyniku 10:28 w pierwszej kwarcie. Goniliśmy rywala w drugiej połowie, ale to kosztowało nas sporo sił. Polkowice to zbyt doświadczona ekipa, by odebrać im zwycięstwo w meczu, który miał taki, a nie inny przebieg.

Nnemkadi Ogwumike (najlepsza zawodniczka finału, CCC): - W pierwszej połowie grałyśmy z wielką intensywnością, agresją i wywierałyśmy presję na rywalkach. To przyniosło znakomity efekt, ale wiedziałyśmy, że w drugiej części możemy mieć problemy z utrzymaniem takiego tempa. W trzeciej kwarcie mieliśmy kłopoty z obroną Wisły. Jestem dumna z mojej drużyny.

Paulina Pawlak (kapitan Wisły): - W pierwszej połowie rywalki wyprowadzały wiele kontrataków, a niektóre kończyły nawet rzutami za trzy punkty. To było zabójcze. Odrobiłyśmy dużą cześć strat, ale w końcówce meczu zabrakło nam już sił, by doprowadzić do remisu. O wygranej CCC zadecydowała agresywna defensywa. Nie wiem dlaczego tak źle rozpoczęłyśmy spotkanie. Trudno mi wyjaśnić tak na gorąco, ale musimy to przeanalizować na spokojnie razem ze szkoleniowcami.

Wiesław Zych (prezes Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet): - Dwie eksportowe drużyny polskiej ligi pokazały koszykówkę na dobrym, a momentami na bardzo dobrym poziomie. Pierwsza kwarta niesamowita w wykonaniu CCC i w obronie i w ataku. Trzecia, jak mówi się w naszej dyscyplinie, przysłowiowa kwarta prawdy udowodniła, że Wisła nie zamierza kapitulować. Akcje Erin Phillips i Pauliny Pawlak podgrzały temperaturę na ławkach obydwu drużyn, a szczególnie polkowiczanek. To dobrze, bo walka była zacięta do końca. Finał traktuję jako preludium do walki w play off. Trzymam kciuki, by wszystkie walczące o mistrzostwo Polski drużyny grały do końca bez kontuzji i wykluczeń. Organizacja turnieju bez zarzutu, na piątkę z plusem.

Wisła Can-Pack Kraków - CCC Polkowice 63:72 (10:28, 15:15, 22:17, 16:12)

Wisła Can-Pack: Tina Charles 21, Erin Phillips 15, Justyna Żurowska 8, Paulina Pawlak 7, Daria Mieloszyńska-Zwolak 4, Anke DeMondt 4, Katarzyna Krężel 2, Dora Horti 2.

CCC: Nnemkadi Ogwumike 24 (11 zb), Belinda Snell 17, Magdalena Leciejewska 12, Walerija Musina 9, Agnieszka Majewska 6, Laia Palau 4, Sharnee Zoll 0, Magdalena Skorek 0.


Dowiedz się więcej na temat: PLKK | koszykówka | Puchar Polski | ccc polkowice | Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje