Ekstraklasa koszykarzy. Mikołaj Witliński: Postawiliśmy się Anwilowi

Koszykarze Anwilu po raz drugi w tym sezonie pokonali Asseco. Po wygranej u siebie 81:79, wicelider ekstraklasy zwyciężył rywali także w Gdyni 79:68. „Przegraliśmy, ale ponownie postawiliśmy się włocławianom” - ocenił center gospodarzy Mikołaj Witliński.

Zawodnicy Anwilu wygrali szóste kolejne ligowe spotkanie. "Do Gdyni przyjechaliśmy po trzech z rzędu meczach we własnej hali i nasza skuteczność nie była tak wysoka jak we Włocławku. Mieliśmy jednak swoje założenia i w dużej mierze udało się je zrealizować, o czym świadczy liczba 22 strat po stronie rywali. Wymusiliśmy je głównie przez agresywną grę i pressing na gospodarzach. Nie był to łatwy mecz, ale mieliśmy go pod kontrolą. Od początku wypracowaliśmy sobie przewagę i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Uważam jednak, że Asseco należą się pochwały za cały sezon. Trener Frasunkiewicz wykonuje świetną robotę i ci młodzi chłopcy wyrastają u niego na prawdziwych koszykarzy" - stwierdził trener gości Igor Milicić.

Reklama

Z kolei gdynianie, którzy muszą sobie radzić bez Filipa Matczaka (przeszedł do Stelmetu BC Zielona Góra), ponieśli piątą z rzędu porażkę. "Trzy razy byliśmy blisko Anwilu, jednak w kluczowych momentach ta drużyna pokazała klasę. Trudno cieszyć się po porażce, ale na pewno jestem zadowolony z tego, że po bardzo słabym spotkaniu w Zgorzelcu, które przegraliśmy 79:100, zdecydowanie lepiej wypadliśmy w obronie" - ocenił trener Asseco Przemysław Frasunkiewicz.

38-letni szkoleniowiec zdradził, że założenie przed meczem było takie, aby nie dać gościom rzucić 80 punktów. "Zadanie udało się zrealizować, bo straciliśmy 79 punktów, aczkolwiek w naszej grze było jeszcze sporo mankamentów. Najważniejsze, że każdy zagrał na 100 procent i zostawił na parkiecie serce. To jest podstawa, bo wynik zawsze jest sprawą otwartą" - zauważył.

W zespole gospodarzy świetni spisał się się Witliński, który zdobył 19 punktów i miał 10 zbiórek, z czego trzy w ataku. "Biorąc pod uwagę statystyki, nie rozegrałem do tej pory lepszego meczu. Bardziej cieszę się jednak z tego, że zostawiliśmy na boisko kawał serca i walczyliśmy jak równy z równym z drużyną, która aspiruje do gry o medale. Ponownie postawiliśmy się Anwilowi, nie zostaliśmy przez niego stłamszeni i ponieśliśmy honorową porażkę. Myślę, że kibicom to spotkanie mogło się podobać" - podsumował 22-letni środkowy Asseco.

Dowiedz się więcej na temat: anwil włocławek | Asseco Gdynia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje