PGE Turów - Stelmet CG 83:85. Zamojski: Wykorzystaliśmy swoje atuty

Koszykarze PGE Turów po raz pierwszy w sezonie ulegli w Zgorzelcu, przegrywając z mistrzem Polski Stelmetem BC Zielona Góra 83:85 w najciekawszym meczu 12. kolejki. - Zagraliśmy z zimną głową i wykorzystaliśmy swoje atuty - powiedział PAP Przemysław Zamojski ze Stelmetu.

Mistrz Polski odniósł piąte z rzędu zwycięstwo (w sumie ma ich 10) i jest wiceliderem tabeli. 8 stycznia zmierzy się z najlepszą ekipą, niepokonanym Polskim Cukrem Toruń (12 wygranych).

Reklama

Zielonogórzanie prowadzili przez większą część mecz i kontrolowali sytuację do 37. minuty spotkania. Mieli najwyższą przewagę różnicą 13 punktów (60:47) w 27. minucie spotkania. Gospodarze zdołali jednak doprowadzić do emocjonującej końcówki. Na 10 sekund przed końcem zmniejszyli straty do dwóch punktów (80:82), ale wówczas stalowe nerwy wykazał Zamojski trafiając obydwa wolne.

- Kontrolowaliśmy mecz, ale w ostatnich minutach za dużo popełniliśmy strat i stąd nerwowa końcówka. Graliśmy też "falami", nierówno. Mieliśmy dobre pozycje rzutowe, ale mimo to szukaliśmy niepotrzebnie kolejnych podań i zamiast punktów były straty i kontry rywali - powiedział skrzydłowy, który zdobył 13 pkt i miał cztery asysty.

Po szalonym rzucie Amerykanina Tweety'ego Cartera PGE Turów przegrywał 83:84 i miał piłkę, ale zły wyrzut z autu do Kirka Archibeque'a zaprzepaścił szanse zgorzelczan na sukces. W rewanżu faulowany Łukasz Koszarek, najskuteczniejszy wśród mistrzów Polski (17 pkt i osiem asyst) wykorzystał jeden z dwóch wolnych i przypieczętował sukces przyjezdnych.

- Cały czas stawialiśmy na konsekwentną obronę, szczególnie zawodników obwodowych, ale jednak nie ustrzegliśmy się błędów, bo Carter trafił ważną "trójkę". Pokazaliśmy jednak w ostatnich sekundach, że jesteśmy doświadczonym zespołem i potrafimy wykorzystać swoje atuty. Zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, bo Turów jest tuż za naszymi plecami - dodał.

Reprezentant Polski cieszy się, że w końcu będzie mógł spróbować wszystkich świątecznych smakołyków. Koszykarze Stelmetu BC mają teraz tydzień bez meczu - najbliższe spotkanie rozegrają w Lidze Mistrzów FIBA 3 stycznia z Besiktasem Stambuł, a pięć dni później podejmą we własnej hali Polski Cukier.

- Na pewno musiałem zachować rozsądek przy stole i jadłem przede wszystkim ryby, a mniej tuczących potraw, ale nie narzekam tak bardzo, bo je lubię. Jednak teraz, gdy wrócimy do domu nie odmówię sobie spróbowania wszystkich słodkich ciast i tak będzie też w następnych dniach. Oczywiście nie będę jednak przesadzał - wspomniał.

30-letni reprezentant Polski zapewnił, że brak spotkań w najbliższych dniach nie oznacza rozregulowania zegara treningowego.

- Trenować będziemy normalnie. Żadnych szaleństw sylwestrowych nie będzie. Czeka mnie spokojny wieczór w gronie rodzinnym, przed telewizorem. Starszym dzieciom (Zamojski ma czwórkę potomstwa, ostatni syn urodził się w sierpniu - PAP) przygotujemy jakieś przysmaki z ryb i krewetek, bo bardzo lubią, oraz specjalny +szampan+ dla dzieci. Rodzice wypiją po lampce szampana dla dorosłych i pewnie długo siedzieć nie będą - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje