Stelmet wygrał we Włocławku i remisuje w półfinale EBL

Broniący tytułu mistrza kraju koszykarze Stelmetu Zielona Góra pokonali w niedzielę we Włocławku Anwil 90:74 i wyrównali stan rywalizacji półfinałowej na 1:1. Kolejne dwa mecze w serii do trzech zwycięstw rozegrane zostaną na parkiecie zielonogórzan.

Pierwszy mecz półfinałowy Anwil wygrał u siebie w piątek wyraźnie 98:84. W niedzielę, od samego początku drugiego spotkania widać było, że Stelmet jest znacznie lepiej dysponowany. Gospodarze popełniali wiele strat, często niewymuszonych, co konsekwentnie wykorzystywali doświadczeni koszykarze z Zielonej Góry. Słabiej niż zwykle dysponowany był lider włocławian Ivan Almeida, który zdobył 9 punktów, ale trafił 3 na 11 rzutów z gry i miał dodatkowo 7 strat.

Reklama

- Wiedzieliśmy, że musimy zagrać inaczej niż w pierwszy meczu. Mieliśmy inną energię na boisku i zrobiliśmy rzeczy, których w pierwszym spotkaniu nie było. Dzięki temu zatrzymaliśmy Anwil i nie daliśmy im rzucić tylu punktów, ile wcześniej zdobywali. Wszyscy dzisiaj zrobili na parkiecie to, co powinni zrobić, żeby zespół wygrał mecz - ocenił spotkanie szkoleniowiec Stelmetu Andrej Urlep.

W jego zespole najskuteczniejszy był Vladimir Dragicevic (21 pkt i 9 zbiórek), ale bardzo dobre spotkanie rozegrali także gracze obwodowi - Martynas Gecevicius - 18 pkt i 8 asyst oraz Przemysław Zamojski i Boris Savovic - po 14 pkt. Trener Urlep pytany przez dziennikarzy o wczorajsze spotkanie właściciela klubu z zespołem nie chciał tego komentować. - Takie rzeczy zostają wewnątrz drużyny - wskazał. Nie odpowiedział także na pytanie dotyczące powodów wstawienia do pierwszej piątki Jamesa Florenca. - Czasami grają od początku jedni zawodnicy, czasami inni. Nie ma stałej pierwszej piątki - stwierdził Urlep.

Jego zespół zanotował w niedzielę 28 asyst przy 15 gospodarzy oraz zebrał o jedną piłkę więcej.

- To, że przegraliśmy u siebie zbiórki (32-33) pokazuje, że nie graliśmy na odpowiedniej intensywności, żeby pokonać mistrzów Polski - powiedział trener Anwilu Igor Milicic.

James Florence przyznał, że wygrana we Włocławku jest dla jego zespołu niezwykle ważna.

- Ze stanu 0:2 byłoby nam bardzo ciężko wrócić do walki o finał. Teraz przed nami najważniejszy cel - obronić własny parkiet - przyznał.

Milicic dodał, że jego zespół, szczególnie w szybkim ataku, nie dzielił się piłką w taki sposób, w jaki przyzwyczaił kibiców w tym sezonie.

- Uciekły nam łatwe punkty. Jesteśmy świadomi sytuacji, w której jesteśmy, ale na pewno stać nas na pokonanie mistrza na ich terenie. Liczę na to, że się odbudujemy psychicznie i za trzy dni będziemy gotowi do walki - podkreślił trener włocławian.

Najskuteczniejszy w drużynie gospodarzy w niedzielę Jaylin Airington (14 pkt.) pogratulował rywalom mocniejszej i lepszej niż w piątek gry.

- Popełniliśmy dziś zbyt wiele strat. Za słabo rzucaliśmy za trzy punkty. Przed nami kilka dni przerwy. Musimy wrócić silniejsi. Sztab trenerski na pewno przygotuje nas odpowiednio do następnych spotkań - powiedział Airington.

Trzeci i czwarty mecz w tej parze rozegrane zostaną w Zielonej Górze. Najbliższe spotkanie zaplanowane jest w środę.

Anwil Włocławek - Stelmet Enea BC Zielona Góra 74:90 (20:27, 15:16, 17:26, 22:21)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 1:1. Trzeci mecz w środę w Zielonej Górze.

Anwil Włocławek: Jaylin Airington 14, Paweł Leończyk 11, Jarosław Zyskowski 10, Ivan Almeida 9, Jakub Wojciechowski 9, Josip Sobin 8, Quinton Hosley 7, Michał Nowakowski 3, Ante Delas 3, Kamil Łączyński 0, Mario Ihring 0.

Stelmet Enea BC Zielona Góra: Vladimir Dragicevic 21, Martynas Gecevicius 18, Przemysław Zamojski 14, Boris Savovic 14, Adam Hrycaniuk 8, James Florence 6, Łukasz Koszarek 5, Filip Matczak 2, Edo Muric 2.



Dowiedz się więcej na temat: Stelmet Zielona Góra | anwil włocławek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje