Koszykówka. Waczyński: Odliczam godziny do meczu z Litwą

Adam Waczyński nie może doczekać się czwartkowego, eliminacyjnego meczu mistrzostw świata koszykarzy z Litwą w Ergo Arenie w Gdańsku. - Z wielką radością wróciłem do domu i z niecierpliwością odliczam godziny do tego spotkania – zapewnił zawodnik Unicaji Malaga.

27 maja w przegranym 70:87 na wyjeździe pierwszym ćwierćfinałowym meczu z Baskonią Vitorią Gasteiz Waczyński doznał kontuzji stawu skokowego i w rewanżu, w którym jego zespół także poniósł porażkę, już nie wystąpił.

Reklama

Zawodnik pojawił się jednak w Gdańsku na zgrupowaniu przed eliminacyjnymi meczami mistrzostw świata – w czwartek Polacy zmierzą się w Ergo Arenie z Litwą, a 1 lipca zagrają w Prisztinie z Kosowem. - Lekki ból wciąż odczuwam, ale nie przeszkadza mi w normalnych treningach – powiedział.

Niespełna 29-letniego skrzydłowego, z powodu kolizji terminów spotkań kadry z rozgrywkami Euroligi, zabrakło w listopadzie i lutym, kiedy biało-czerwoni rozpoczynali kwalifikacje MŚ. Waczyński nie ukrywa jednak, że z wielką przyjemnością pojawił się teraz na zgrupowaniu kadry.

- Cieszę się, że wróciłem do domu i po czterech latach ponownie będę miał okazję wystąpić w Ergo Arenie, do której czuję duży sentyment. Wróciły wspomnienia, ale teraz żyję tylko niesamowicie atrakcyjnym meczem z Litwą i nie mogę się go już doczekać się. Z niecierpliwością odliczam godziny do jego rozpoczęcia – podkreślił.

26 listopada biało-czerwoni wyraźnie przegrali w Kłajpedzie ze swoim najbliższym rywalem 55:75. W Gdańsku Litwini awizują jednak silniejszy skład - mają zagrać zawodnicy z NBA - Jonas Valanciunas (Toronto Raptors) i Domantas Sabonis (Indiana Pacers) oraz m.in. Mantas Kalnietis i Jonas Maciulis. Trenerem tej drużyny jest bardzo dobrze znany w Polsce Dainius Adomaitis.

- Niektórzy zawodnicy rywali skończyli sezon na początku kwietnia, zatem nie wiadomo, w jakiej są obecnie dyspozycji. A nazwiska nie grają, bo to na parkiecie trzeba pokazać, kto jest lepszy. Poza tym rok temu rywalizowaliśmy z Litwą, która także wystąpiła w silnym składzie, w meczach przedsezonowych i nie przegrywaliśmy wysoko. Wierzę w nas i wiem, że grając przed własną publicznością jesteśmy w stanie ich zaskoczyć – dodał.

Sporo w tej kwestii będzie też zależało od czołowego strzelca biało-czerwonych, który może przekroczyć granicę 1000 punktów zdobytych w meczach drużyny narodowej. W 118 spotkaniach „Waca” rzucił 990 „oczek”.

- Muszę przyznać, że nie liczę punktów, ale osiągnąć ten pułap w Ergo Arenie to byłoby coś niezwykłego. Najważniejsze jednak, abyśmy wygrali dwa najbliższe mecze i ze spokojną głową przystąpili do kolejnego reprezentacyjnego okienka – stwierdził.

Jeden z liderów reprezentacji ma także spokojną głowę, jeśli chodzi o swoją przyszłości. Zawodnik zdecydował się przedłużyć kontrakt z Unicają, w której występuje od 2016 roku, o dwa kolejne lata.

- Cieszę się, że zostaję w Maladze, bo to super miejsce, zarówno do gry w koszykówkę, jak i do życia. Doszedłem do takiego momentu, w których trzeba też myśleć o rodzinie i stabilizacji. Proponując mi nowy kontrakt klub pokazał, że we mnie wierzy, a trener mnie chce. Nie zagramy co prawda w Eurolidze tylko w Pucharze Europy, ale to też będzie dla mnie nowe doświadczenie. Mogę też zrobić krok do przodu, bo odchodzi Serb Nemanja Nedovic i automatycznie mam szansę przejęć po nim pałeczkę lidera – podsumował Waczyński.

PAP

Polska Agencja Prasowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje