Ales Pipan: Będziemy jeszcze silniejsi

Po awansie polskich koszykarzy z pierwszego miejsca w grupie E do finałowego turnieju mistrzostw Europy 2013 trener reprezentacji Ales Pipan jest zadowolony z ciężko wywalczonego sukcesu. "W przyszłym sezonie zagramy jeszcze lepiej" - powiedział.

"Najważniejsze, że zakończyliśmy eliminacje pełnym sukcesem. Chciałem podziękować wszystkim zawodnikom za postawę w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Dziękuję również moim asystentom Krzysztofowi Szablowskiemu i Andrzejowi Plucie, ekipie medycznej i sztabowi menedżerskiemu. Wspólnym wysiłkiem osiągnęliśmy główny cel" - podsumował słoweński szkoleniowiec, pracujący w kadrą od 25 maja 2011 roku.

Reklama

Początek eliminacji był jednak dla niego, zawodników i kibiców zimnym prysznicem. Drużyna przegrała na własnym parkiecie z Belgią 57:64 i z Finlandią 79:81. W efekcie w miejsce hurraoptymizmu pojawiły się poważne wątpliwości, czy drużyna zdoła awansować.

"Sam do tej pory nie wiem, co tak naprawdę spowodowało falstart w spotkaniu w Belgami. Pracowaliśmy solidnie, bez oszczędzania się, wszystko realizowaliśmy zgodnie z planem. Pewne perturbacje wywołały kontuzje graczy podkoszowych z podstawowego składu, ale wyniki i postawa drużyny w spotkaniach kontrolnych mówiły, że idziemy dobrą drogą. Może zawodnicy poczuli zbyt dużą presję przed pierwszym meczem eliminacji w Sopocie? Może trzeba nam było więcej odpoczynku przed spotkaniami o punkty? W kolejnych potyczkach drużyna grała coraz lepiej. Z wymagającym rywalem Finlandią przegraliśmy minimalnie w Koszalinie po błędach w końcówce spotkania, gdy zabrakło nam koncentracji. Potem już tylko wygrywaliśmy" - podsumował trener reprezentacji.

Pięć kolejnych zwycięstw, przy niedzielnej porażce Finów z Belgami, dało Polsce pierwsze miejsce w grupie. Drużyna imponowała szczególnie w końcówkach spotkań. Ostatnie kwarty przesądziły o wyjazdowych sukcesach w Antwerpii i Helsinkach.

"To efekt ciężkiej pracy w okresie przygotowawczym, w której kładliśmy duży nacisk na zespołową obronę. Tym elementem wygrywaliśmy kluczowe spotkania. W kadrze panowała wspaniała atmosfera. Starsi gracze pomagali młodym. Zawodnicy na parkiecie starali się przestrzegać zasady "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"" - powiedział Pipan.

Tego lata, pod nieobecność kilku doświadczonych reprezentantów, szansę gry w kadrze otrzymali młodzi zawodnicy. Niektórzy debiutowali w zajęciach i meczach kadry.

"Z tego grona najlepiej do zespołu wprowadził się Mateusz Ponitka: dynamiczny, nieustępliwy w obronie, odważny w ataku. Zadowolony jestem także z postawy Damiana Kuliga: to mądry zawodnik, wykonujący na parkiecie to, czego od niego oczekuję, dysponujący dobrym rzutem z dystansu i półdystansu. Piotr Pamuła grał mniej w eliminacjach, bo w meczach o punkty musiałem zostawić poza składem któregoś z 13 zawodników kadry. Przemysław Karnowski i Jakub Wojciechowski dostawali swoje szanse, przeciwko Albanii nawet w pierwszej fazie meczu, ale nie byłem zadowolony z ich postawy. Dlatego musiał wrócić na boisko Marcin Gortat. Nasz środkowy to temat na oddzielną analizę, grał znakomicie w tych eliminacjach, ale nie miał wsparcia na swojej pozycji" - stwierdził słoweński szkoleniowiec.

Triumf w eliminacyjnej grupie E oznacza dla Polaków wyższe rozstawienie przy losowaniu grup turnieju finałowego. "Biało-czerwoni" w decydującej fazie Eurobasketu wystąpią czwarty raz z rzędu (Hiszpania 2007 - 13. miejsce, Polska 2009 - 9., Litwa 2011 - 17.). Czego można się w spodziewać w przyszłym roku po reprezentacji?

"Wierzę, że będziemy jeszcze silniejsi. Przecież w tych eliminacjach nie grali Maciej Lampe, Szymon Szewczyk, Adam Hrycaniuk, Thomas Kelati, Krzysztof Szubarga - piątka koszykarzy, którzy często występowali w wyjściowym składzie reprezentacji. W optymalnym zestawieniu polską kadrę będzie stać na wiele" - zakończył Pipan.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama