ME koszykarzy. Mike Taylor: Zakończyliśmy ten etap mocnym akcentem

- Najbardziej jestem dumny z odporności psychicznej zespołu. Po przegranej z Izraelem, zagrali ze zdwojoną koncentracją. Zakończyliśmy ten etap mocnym akcentem - powiedział trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor po wygranym meczu z Finlandią (78:65). "Biało-czerwoni" zakończyli rozgrywki w fazie grupowej na trzecim miejscu i zagrają w 1/8 finału.

"Na początek chciałbym wyrazić szacunek dla rywala, ich trenera i fińskich fanów wypełniających trybuny. W tym spotkaniu swoje wspaniałe minuty mieli koszykarze rezerwowi, szczególnie w drugiej połowie. Żeby wygrywać mecze w turniejach na wysokim poziomie, trzeba dysponować całą grupą wartościowych zawodników i my taką mamy" - stwierdził Taylor.

Reklama

"Jestem bardzo zadowolony. Łukasz Koszarek wykonał ogromną pracę, organizując grę. Przemek Zamojski był niesamowity w bronie. Przemek "Big Mamba" Karnowski świetnie radził sobie pod koszem. Aaron Cel dał mocną zmianę. Bardzo przyczynili się do zwycięstwa" - podkreślił szkoleniowiec "Biało-czerwonych".

"Jedziemy do Lille z nadziejami. Chcemy dać sobie tam szansę. To wielka okazja dla polskiej koszykówki" - zakończył Taylor.

"Polska pokazała dobrą, zespołową koszykówkę. Czterech graczy z dwucyfrową zdobyczą punktową zapewniło jej zwycięstwo. Mieli zbilansowany zespół. W Montpellier walczyli bardzo dobrze w każdym meczu. Przed tym spotkaniem mieliśmy dłuższą przerwę od rywali, ale to moi zawodnicy wyglądali na bardziej zmęczonych" - skomentował trener reprezentacji Finlandii Henrik Dettmann.

"Wyszliśmy przeciwko Finlandii bardzo skoncentrowani. Cieszę się, że trener mi zaufał i grałem dłużej niż zwykle. Z Przemkiem, Łukaszem, Aaronem i Adamem graliśmy twardo w obronie i to zaprocentowało. Zebraliśmy kilka ważnych piłek i zagraliśmy mądrze w ataku. Tak naprawdę tego zabrakło w środę żeby także mecz z Izraelem rozstrzygnąć na naszą korzyść. Cieszę się, że w ten sposób zakończyliśmy fazę grupową" - ocenił Przemysław Karnowski.

"Gratulacje dla polskiego zespołu. Rywale odnajdywali się w takich miejscach w ataku, w których chcieli być. Nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Z kolei ich obrona psuła nasz atak, bo nie mogliśmy grać z kontry" - mówił reprezentant Finlandii Shawn Huff.

"Każdy w zespole ma powierzoną rolę, ja jestem od obrony. Nie patrzę na zdobycze punktowe. Nikt nie patrzy na statystyki. Jeśli drużyna wygrywa, wszyscy są zadowoleni i to się liczy. W tym meczu rezerwowi zawodnicy przebywali na boisku dłużej niż zwykle. Staramy się wywiązywać ze swoich ról. Obrona z nami na parkiecie dobrze funkcjonowała, trener to widział i trzymał nas w grze. Mocną obroną dociągnęliśmy do końca meczu" - zaznaczył Przemysław Zamojski.

"Wygrana z mocną Finlandią bardzo cieszy. Niedosyt został, bo spokojnie mogliśmy zająć drugie miejsce w grupie. Zagraliśmy w środę najgorszy mecz w turnieju, a ulegliśmy tylko dwoma punktami. Zostawiliśmy to jednak za sobą i wyszliśmy zupełnie inaczej nastawieni" - powiedział Adam Waczyński.

"Jeszcze nie jestem w optymalnej formie, bo wiele rzutów nie wpada. Czuję się jednak coraz lepiej. Najważniejsze jest to, że potrafimy grać zespołowo i zwyciężać. W drugiej połowie pokazaliśmy, na co nas stać i mam nadzieję, że tak będziemy grać w drugiej fazie. Trzeba wyjść i dać z siebie wszystko. Albo się zostaje w turnieju, albo jedzie do domu" - ocenił Damian Kulig.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje