ME koszykarzy: Polska - Chorwacja 70:74

Reprezentacja Polski po koszmarnym początku i szaleńczej pogoni przegrała z Chorwacją 70:74 w swoim trzecim meczu na mistrzostwach Europy koszykarzy w Słowenii. Po wcześniejszej klęsce z Gruzją i pechowej porażce z Czechami "Biało-czerwoni" zajmują ostatnie miejsce w grupie - jako jedyny zespół bez zwycięstwa.

W sobotnim meczu jako pierwszy błysnął Marcin Gortat, który popisał się efektownym blokiem, ale już po chwili było 5:0 dla Chorwatów po rzucie za trzy punkty Markoty. Po niespełna dwóch minutach i kolejnej "trójce", tym razem Simona, było już 8:0 dla naszych rywali i trener "Biało-czerwonych" Dirk Bauermann poprosił o czas.

Reklama

Pierwsze punkty dla Polski zdobył Maciej Lampe w trzeciej minucie gry. Za moment zrobiło się 2:13, gdy pięć punktów z rzędu zdobył Simon. Polacy dramatycznie gubili się w ataku i kiepsko bronili. Po rzutach wolnych Bogdanovicia przegrywali już 2:17.

W piątej minucie Bauermann posadził jednocześnie na ławce Gortata i Lampego. Przez długi czas utrzymywał się wynik 2:19. Wreszcie dwa punkty z wolnych zdobył Krzysztof Szubarga. Po "trójce" Rudeza było 4:24! Michał Ignerski odpowiedział celnym rzutem za trzy punkty. W końcówce kwarty Polacy wzmocnili obronę i doprowadzili do stanu 12:24. 

W drugiej kwarcie Ignerski, który był jaśniejszym punktem naszej reprezentacji, zmniejszył prowadzenie Chorwatów do dziesięciu punktów - 19:29. Po "trójkach" Szubargi i Ignerskiego zrobiło się 25:33 i trener Chorwatów poprosił o czas.

Gortat pierwsze punkty zdobył dopiero w 17. minucie meczu. Chwilę później trzypunktowym rzutem odpowiedział jednak Sarić.  Druga kwarta to pogoń Polaków za Chorwatami i prowadzenie naszych rywali po pierwszej połowie 41:32.

Trzecią kwartę rozpoczął efektowną akcją Gortat, ale szybko odpowiedział Bogdanović. Po "trójce" Przemysława Zamojskiego w 24. minucie Polacy przegrywali 38:49. Potem Chorwaci zdobyli jednak siedem punktów z rzędu i wygrywali już osiemnastoma "oczkami". Trzecia część meczu przez dłuższą chwilę przypominała pierwszą - Polacy się gubili, rywale zdobywali kolejne punkty. Mimo fatalnego wyniku, na trybunach można było usłyszeć "Polacy, jesteśmy z wami!".

W drugiej minucie czwartej kwarty "Biało-czerwoni" doszli Chorwatów na dziesięć punktów - 52:62 - i zrodziła się jeszcze mała nadzieja na końcowy sukces. Po dwóch "trójkach" z rzędu polskiego zespołu ni stąd, ni zowąd zrobiło się tylko 66:61 dla Chorwatów. Ich trener zareagował natychmiast, biorąc czas.

Chorwaci przez długą część czwartej kwarty nie trafiali prawie w ogóle. Na trzy minuty przed końcem meczu po akcji Szubargi przewaga naszych rywali wynosiła tylko jeden punkt. W końcówce, przy trzypunktowej przewadze Chorwatów, Polacy próbowali rzucać za trzy punkty, ale były to rzuty niecelne. Na kilkanaście sekund przed końcem "trójki" nie wykorzystał niepilnowany Łukasz Koszarek. Po kontrze goście wyszli na 72:67.

Mimo wygrania czwartej kwarty 21:12, Polska przegrała z Chorwacją 70:74.

Broniąca tytułu Hiszpania pokonała w Celje Czechy 60:39 w pierwszym sobotnim meczu 3. kolejki "polskiej" grupy. 

Polsce pozostały spotkania z najsilniejszymi w grupie Słowenią i Hiszpanią.

W pierwszej rundzie zespoły rywalizować będą do 9 września w czterech sześciodrużynowych grupach w Lublanie, Jesenicach, Celje i Koprze. Do drugiej fazy, która odbywać się będzie w hali Stozice w Lublanie, awansują po trzy najlepsze ekipy i będą walczyć w dwóch grupach z zaliczeniem wyników bezpośrednich spotkań z pierwszego etapu.

Do ćwierćfinałów awansują po cztery najlepsze zespoły z grup E i F. Od 18 września rywalizacja toczyć się będzie systemem play off. Finał - 22 września.

Po meczu powiedzieli:

Jasmin Repesa (trener reprezentacji Chorwacji): "Powinniśmy łatwiej skończyć ten mecz. Trudno jednak utrzymać aktywność i skuteczność na tym samym poziomie przez 40 minut. Ale sposób, w jaki rozpoczęliśmy czwartą kwartę nie odpowiada naszym ambicjom i poziomowi. Nie chodzi o spudłowanie dwóch, trzech rzutów, ale pozwolenie rywalowi na kontrataki i odrabianie strat. Polski zespół grał bardzo dobrze, z wyjątkiem startu".

Dirk Bauermann (trener reprezentacji Polski): "Gratulacje dla zespołu Chorwacji. Mają znakomitego coacha i zawodników występujących w klubach Euroligi. Po takim spotkaniu mogę być tylko dumny z zespołu, że w tak trudnej sytuacji się nie załamał i podjął walkę, omal nie zakończoną powodzeniem. Zawodnicy pokazali dziś charakter. Bajeczny mecz zagrał Michał Ignerski, znakomity był występ Krzysztofa Szubargi. W drugim kolejnym spotkaniu pojedyncze rzuty w końcówce decydują, że nie wygrywamy meczu na mistrzostwach Europy. Ale rozegraliśmy dobre spotkanie. Jestem zadowolony szczególnie z trzech ostatnich kwart".

Damir Markota (Chorwacja): "To nie było dla nas łatwe spotkanie, choć mogłoby się tak wydawać. Początkowo gra nam się układała idealnie. Graliśmy zespołowo, trafialiśmy z czystych pozycji. To co zdarzyło się potem, szczególnie w czwartej kwarcie, trudno mi wytłumaczyć. Cieszymy się z drugiego zwycięstwa w turnieju, ale takie przestoje nie mogą nam się zdarzać".

Łukasz Koszarek (Polska): "Byliśmy bardzo zmotywowani, a okropnie zaczęliśmy ten mecz. Staraliśmy się potem szaleńczo odrobić 20-punktową już stratę. Było blisko, ale nie wystarczyło".

Krzysztof Szubarga (Polska): "Rozpoczęliśmy mecz od 2:19, wiele nas kosztowało, by wrócić do gry. W końcówce nie dopisało nam trochę szczęście, bo mogło się ułożyć dobrze dla nas. Wszedłem na boisko i poderwałem kolegów do walki, bo taka jest moja rola w drużynie: dodać jej pozytywnej energii z ławki. To my powinniśmy rozpocząć spotkanie z taką energią i skutecznością jak Chorwaci.

- Skąd taka moja dobra gra? Wyładowałem po prostu swoją energię, której nie miałem okazji zużyć w meczu z Czechami. Jutro z Hiszpanami na pewno powalczymy, Słowenia pokazała, że można. Mam nadzieję, że jesteśmy w stanie im się przeciwstawić i jutro odniesiemy pierwsze zwycięstwo".

Adam Waczyński (Polska): "Przykra porażka, ale jeśli można z niej wyciągać jakieś wnioski, to takie że wszystko zależy od charakteru. Że nawet duże straty można odrobić, a w końcówce zabrakło naprawdę niewiele. Przegrać z Chorwacją, z zawodnikami z przeszłością w NBA i z ligi hiszpańskiej w składzie, czterema punktami, przy takiej liczbie ich kibiców, to oczywiście nie radość, ale też nie ujma. Skąd słaby początek? Może za bardzo wszyscy chcieliśmy, a Chorwaci trafiali jak natchnieni. Gdyby nam wpadły dwa, trzy rzuty na początku, wszystko mogło wyglądać inaczej".

Wynik meczu mistrzostw Europy koszykarzy:

Polska - Chorwacja 70:74 (12:24, 20:17, 17:21, 21:12)

Polska: Michał Ignerski 22, Marcin Gortat 14, Krzysztof Szubarga 14, Maciej Lampe 6, Przemysław Zamojski 6, Thomas Kelati 5, Adam Waczyński 2, Pryemzsaw Karnowski 1, Łukasz Koszarek 0, Mateusz Ponitka 0.

Chorwacja: Bojan Bogdanovic 23, Krunoslav Simon 14, Roko Leni Ukic 10, Damjan Rudez 9, Ante Tomic 8, Damir Markota 5, Dario Saric 3, Luka Zoric 2, Luksa Andric 0, Dontaye Draper 0.

Reklama

Reklama

Reklama