Witold Zagórski: Potrzebna desperacja i determinacja

Desperacja i determinacja to dwa ważne elementy, których zabrakło polskim koszykarzom w przegranym spotkaniu z Austriakami 81:83 w eliminacjach mistrzostw Europy - uważa legendarny trener reprezentacji Witold Zagórski, który oglądał spotkanie w Schwechat.

Była to pierwsza porażka podopiecznych trenera Mike'a Taylora, którzy wcześniej wygrali dwa mecze. Zagórski, który od 40 lat mieszka w austriackim Gmunden, zdobył m.in. srebro ME w 1963 roku we Wrocławiu. To największy sukces polskich koszykarzy w historii.

Reklama

"Nie ukrywam, że jestem rozczarowany. Wierzyłem w zwycięstwo biało-czerwonych. Polacy nie grali z determinacją, nie byli tak bardzo skoncentrowani jak Austriacy. Wyglądali, szczególnie w pierwszej kwarcie, jakby nie doceniali rywali i myśleli, że jak docisną w drugiej połowie, to będzie łatwo. Dla gospodarzy to był mecz o być albo nie być, byli przyparci do muru, dlatego grali z desperacją i determinacją. Teraz takiej gry potrzebują w kolejnych spotkaniach Polacy" - dodał.

83-letni Zagórski uważa, że do poprawy w kolejnych spotkaniach jest obrona, a przede wszystkim unikanie błędów.

"Obrona zawsze powinna być lepsza, a w spotkaniu przeciw Austrii Polacy popełnili zbyt wiele błędów w defensywie. Nie liczyłem oczywiście, nie oglądałem dokładnie statystyk, ale z takim odczuciem wyszedłem z hali. Potrzebny jest też lider, bo takiego koszykarza nie widziałem w Schwechat. Tu nie chodzi o kogoś, kto będzie na parkiecie przez 40 minut, ale o postać, która ma decydujący wpływ na grę drużyny" - ocenił.

Szkoleniowiec, który prowadził polską reprezentację przez 14 lat wierzy, że zespół trenera Mike'a Taylora awansuje do przyszłorocznego Eurobasketu. Pod jego wodzą biało-czerwoni w trzech kolejnych mistrzostwach Europy nie schodzili z podium, zdobywając obok srebra także brązowe medale w Moskwie (1965) i Helsinkach (1967), a w następnych dwóch ME - w Neapolu (1969) i Essen (1971) grali w półfinale.

"Byłem w polskiej szatni po meczu. Mówiłem zawodnikom, że eliminacje są zawsze trudne. Prowadziłem Polskę w siedmiu kwalifikacjach do mistrzostw i za każdym razem, mimo że trafialiśmy na teoretycznie słabsze drużyny, było trudniej. To logika walki, bo zespoły mniej znane w Europie chcą pokazać, że są w stanie toczyć równą walkę z faworytami i zawsze szukają swojej szansy na sprawienie niespodzianki. Wierzę, że Polacy awansują do finałów. Decydujące będzie spotkanie z Austrią w Lubinie" - dodał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje