Angelika Cichocka: Objadać się nie będę, ale mazurka skosztuję

Święta Wielkanocne Angelika Cichocka spędzi w rodzinnym gronie. - Objadać się nie będę, ale mazurka na pewno skosztuję. Nie zabraknie sportowych akcentów, bo w planie mam również treningi - powiedziała halowa wicemistrzyni świata w biegu na 800 m.

Po zdobyciu 9 marca w Sopocie srebrnego medalu halowych mistrzostw świata w biegu na 800 metrów Angelika Cichocka wzięła na tydzień rozbrat ze sportem. Później z trenerem Tomaszem Lewandowskim i jego bratem Marcinem trenowała na zgrupowaniu w Zakopanem. Tuż przed świętami ten tercet wrócił do domu.

Reklama

- Biegaliśmy głównie na stadionie, albo w Dolinie Kościeliskiej. Zakopane i okolice trudno jednak uznać za mekkę dla biegaczy. W wielu miejscach zalegają kamienie, które grożą odniesieniem kontuzji. Z reguły jeździmy na takie obozy zagranicę, ale tym razem odstąpiliśmy od tej zasady i specjalnie wybraliśmy Tatry. To zgrupowanie skończyło się tuż przed świętami, a nie chcieliśmy, żeby podróż do domu trwała zbyt długo - wyjaśniła.

26-letnia biegaczka spędzi święta w rodzinnym gronie na Kaszubach. W tym rejonie najpopularniejszą potrawą serwowaną w wielkanocną niedzielę jest prażnica, czyli jajecznica na boczku. Z kolei w poniedziałek wielkanocny bardziej znany od tradycyjnego oblewania wodą, czyli śmigusa dyngusa, był tzw. zielony dyngus. Tego dnia młode dziewczyny zamiast zmoknięcia musiały obawiać się wysmagania, głównie nóg, gałązkami jałowca bądź brzozy.

- W naszym domu dominują jednak potrawy znane w całej Polsce. Z kolei zwyczaj okładania jałowcowymi witkami odchodzi powoli do lamusa. Ludzie znają tę tradycję, ale zdecydowanie częściej trzeba się już liczyć z koniecznością wymiany mokrych ubrań. Niewykluczone, że chcąc uniknąć w poniedziałek wielkanocny oblania wodą, będę musiała skorzystać ze swoich sportowych umiejętności - dodała z uśmiechem Cichocka.

Reprezentantka Polski musi co prawda rygorystycznie utrzymywać określoną wagę, niemniej w święta planuje skosztować różnych smakołyków. - Nie będę oczywiście jeść bez umiaru i to nie tylko z tego względu, że jestem sportowcem. Objadanie się generalnie nikomu nie służy. Zamierzam spróbować wielu potraw i tradycyjnego mazurka wielkanocnego na pewno sobie nie odmówię. Podczas tych świąt nie ograniczę się jednak tylko do konsumpcji i spotkań z rodziną. Będę także trenować. Co prawda w Bytowie, gdzie na co dzień mieszkam, nie ma stadionu z bieżnią lekkoatletyczną i nie wykluczam, że będę musiała pofatygować się do Słupska - stwierdziła.

Halowa wicemistrzyni świata nie będzie miała jednak okazji zbyt długo nacieszyć się towarzystwem najbliższych. W połowie przyszłego tygodnia team trenera Lewandowskiego wybiera się na kolejne zgrupowanie do Stanów Zjednoczonych. - Przez blisko miesiąc będziemy trenować w miejscowości Flagstaff, które ze względu na położenie na wysokości 2000 metrów znakomicie nadaje się na obóz dla biegaczy. To zgrupowanie bezpośrednio poprzedza sezon startowy. Po powrocie z Arizony mamy w planie udział w różnych zawodach, podczas których będę starała się uzyskać minimum uprawniające do startu w sierpniowych mistrzostwach Europy w Zurychu. W tym roku zamierzam skoncentrować się w biegu na 800 metrów, ale na 1500 też spróbuję swoich sił - podsumowała Angelika Cichocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje