​Bubka: Lavillenie może poprawić mój rekord

Francuz Renaud Lavillenie jest - zdaniem najwybitniejszego skoczka o tyczce w historii lekkoatletyki Siergieja Bubki - bliski pobicia rekordu świata, który należy do Ukraińca od 20 lat. "To kwestia czasu i techniki" - uważa wiceprezydent IAAF.

Do Bubki, który w grudniu skończy 50 lat, należy rekord świata na stadionie wynoszący 6,14 (31 lipca 1994 roku w Sestriere we Włoszech) oraz w hali - 6,15 (Donieck 21 lutego 1993).

Reklama

Francuz jako jedyny w tym sezonie pokonał sześć metrów - 27 lipca w Londynie w zawodach Diamentowej Ligi skoczył 6,02. Jest faworytem tej konkurencji w 14. lekkoatletycznych mistrzostwach świata, które w sobotę rozpoczną się w Moskwie. W poprzednich, dwa lata temu w Korei Południowej, zajął trzecie miejsce. Konkurs wygrał wówczas Paweł Wojciechowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz), a drugi był Kubańczyk Lazaro Borges.

"Myślę, że wkrótce mój rekord będzie poprawiony. Lavillenie, który przymierza się do tego od paru lat, jest już blisko. Uważam, że dziś tylko on mógłby tego dokonać. O sukcesie i rozwoju tej konkurencji decydują umiejętności techniczne - prędkość na rozbiegu oraz sprawność gimnastyczna, a także psychika. Stabilność emocjonalna jest bardzo istotna. Kluczem jest jednak umiejętność przeniesienia energii rozbiegu na wybicie się" - powiedział w wywiadzie telewizyjnym Bubka.

Ukrainiec pełni obecnie funkcję prezesa narodowego komitetu olimpijskiego i jest wiceprezydentem Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych. Będzie także ubiegać się o stanowisko przewodniczącego MKOl. Wybory zostaną przeprowadzone 10 września w Buenos Aires. Od 2001 roku szefem jest Belg Jacques Rogge (zastąpił Hiszpana Juana Antonio Samarancha), ale już wiadomo, że po dwunastu latach urzędowania nie będzie ubiegał się o reelekcję.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje