Karsten Warholm sprzedawał toalety, teraz jest mistrzem świata

Norweg Karsten Warholm, po sensacyjnym zwycięstwie na 400 metrów przez płotki podczas lekkoatletycznych MŚ w Londynie, stał się celebrytą w swoim kraju i, jak podkreślił, jego życie "zmieniło się diametralnie z dnia na dzień i to pod każdym względem".

Jeszcze w kwietniu Warholm dorabiał, sprzedając i reklamując przenośne toalety do domków letniskowych, a ich producent był jego pierwszym i jedynym sponsorem.

Reklama

Wygrane w mityngach Diamentowej Ligi w Oslo 15 czerwca i Sztokholmie 18 czerwca przyniosły premie w łącznej wysokości 20 tysięcy dolarów, chociaż nie otrzymał tzw. startowego czyli gratyfikacji za występ, które otrzymują gwiazdy zawodów, a do stolicy Szwecji poleciał tanimi liniami.

Złoty medal w Londynie przyniósł 60 tysięcy dolarów premii od międzynarodowej federacji i na mityng Diamentowej Ligi w Zurychu w czwartek, gdzie był drugi, przyleciał już jako gwiazda pierwszą klasą samolotu rejsowego.

Steinar Hoen, były norweski skoczek wzwyż, a obecnie dyrektor mityngu Bislett w Oslo, ocenił wysokość startowego dla Warholma na kolejne mityngi na przynajmniej 10 tysięcy dolarów.

Od swojej federacji biegacz nie otrzymał żadnej premii za złoty medal MŚ z powodu braku środków, jak wyjaśnił jej dyrektor sportowy Havard Tjoerhom.

- Wartość reklamowa Warholma w Norwegii już dzisiaj to 1,2 miliona dolarów rocznie i jest to znacznie więcej niż przychody sponsorskie jego federacji. Nie chodzi tu już tylko o pokaźne startowe, które będzie otrzymywał podczas kolejnych zawodów i premie, lecz kontrakty z producentami sprzętu i wejście na szeroki rynek reklamowy. Biorąc pod uwagę, że ma dopiero 21 lat, to z pewnością zostanie wielokrotnym milionerem - wyjaśnił Jacob Lund były szef sponsoringu w banku DnB.

Wartość biegacza jest, zdaniem norweskich ekspertów branży reklamowej, już dzisiaj podobna do tej, którą posiadają na rynku sponsorskim biegaczki narciarskie jak Marit Bjoergen czy Therese Johaug. Podkreślają jednak, że lekkoatletyka jest sportem światowym, a biegi narciarskie, pomimo ogromnej popularności w Norwegii, sportem niszowym i ograniczonym tylko do pewnej grupy krajów i ich rynków.

- Moje życie zmieniło się w przeciągu niecałej minuty. W Londynie liczył się tylko bieg i długo po nim jeszcze nie myślałem o komercyjnej stronie sportu, lecz jak przyjechałem do Oslo to zrozumiałem na czym polega sport zawodowy - powiedział Warholm na antenie telewizji NRK.

Dowiedz się więcej na temat: Karsten Warholm | lekkoatletyczne MŚ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje