Lekkoatleci zachwyceni dopingiem na Pedro's Cup

- Bardzo lubię atmosferę zawodów w Polsce i tak się złożyło, że jeszcze nigdy tu nie przegrałem. A dzisiejszy wynik prawdopodobnie będzie moim najlepszym rezultatem w tegorocznym sezonie halowym, bo nie planuję już więcej startów - powiedział Ryan Whiting, który uzyskał najlepszy w br. wynik na świecie w pchnięciu kulą 21,80 podczas XI Międzynarodowego Mityngu Lekkoatletycznego Pedro's Cup w łódzkiej Atlas Arenie.

Po mityngu powiedzieli: 

Reklama

Orlando Ortega (Kuba, uzyskał najlepszy w br. wynik na świecie na 60 m ppł 7,45): - To był mój pierwszy występ w Polsce. Jestem po nim bardzo zadowolony i szczęśliwy z rekordu życiowego. Trzy dni temu w Berlinie miałem 7,51 i to już był bardzo dobry rezultat. Teraz udało się go jeszcze poprawić. Bieżnia była tutaj bardzo szybka.

Piotr Lisek (OSOT Szczecin, zwycięzca konkursu skoku o tyczce 5,75): - Wspaniała publiczność i wspaniała atmosfera zawodów. Troszeczkę nie dopisało mi szczęście i dlatego skończyło się wynikiem 5,75. Oczywiście jestem zadowolony z wygranej, choć jest lekki niedosyt, że nie udały się próby ustanowienia rekordu Polski. Na udany skok składa się jednak wiele elementów i dzisiaj czegoś zabrakło, by ten rekord ustanowić. Może właśnie szczęścia? Ale jestem dobrej myśli, że w następnych startach to się uda.

Ewa Swoboda (UKS Czwórka Żory, dwukrotnie poprawiała halowy rekord Polski juniorek na 60 m - 7,25 i 7,24): - Dzisiejsze rekordy uczczę dużą szklanką coli. Jak patrzę na te wyniki, to łapię się za głowę i po prostu się cieszę. Nakręca mnie atmosfera jaka tutaj była i ten megadoping. Lubię też taką bieżnię, położoną na betonie. Uwielbiam na takiej biegać. I czuję, że biegam. Biegam dobrze i szybko a mam nadzieję, że będzie jeszcze szybciej. 7,20 to moje małe, ukryte marzenie na mistrzostwa w Pradze, ale nie obrażę się, jak będzie tam 7,23 lub 7,22.

Karolina Kołeczek (MUKS Wisła Junior Sandomierz, czwarta w biegu na 60 m ppł - 8,16): - Atmosfera była super. Przyjechało dużo kibiców, którzy wszystkich dopingowali. Powiem szczerze, że nie byłam jeszcze na takich zawodach. Nawet mistrzostwa Polski w zeszłym roku w Sopocie nie odzwierciedlały tego, co tutaj się działo. Bardzo dobrze biegało się też na tej nawierzchni. Minimum na ME już mam, więc teraz startuję spokojnie i przygotowuję się do tej imprezy. A taki wynik jak dzisiaj dobrze rokuje przed wyjazdem do Pragi. Pojadę tam po finał, a co wyjdzie, to zobaczymy. Na pewno dam z siebie 100 procent.

Dominik Bochenek (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL, czwarty w biegu na 60 m ppł - 7,65): - To było coś niewyobrażalnego. Jestem naprawdę dumny, że w Polsce zaczynają się robić takie imprezy, na które przychodzi taka liczba widzów. Są przeprowadzone w znakomitej atmosferze i mogą się równać do najlepszych mityngów świata, choćby tych organizowanych w Niemczech. A moim skromnym zdaniem u nas w Polsce jest nawet lepiej. Bardzo się cieszę z czwartego miejsca, choć jeszcze bardziej cieszy mnie zwyżkująca forma i minimum osiągnięte na ME w Pradze.

- Nie wiem jeszcze, jak będą przebiegać przygotowania do tej imprezy, ale prawdopodobnie będziemy pracować w Bydgoszczy, w moim macierzystym klubie. W tym roku chłopaki w Europie nie rozkręcili się wynikowo, więc w Pradze są realne szanse na finał. Później wszystko się już może zdarzyć i można wyhaczyć jakiś medal.

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | Pedro's Cup

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje