Lekkoatletyczne ME. Adam Kszczot ze złotem na 800 metrów

Adam Kszczot znów pokazał swoją profesurę w biegu na 800 metrów podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Berlinie. Nasz multimedalista z czasem 1:44.59 zdobył swój trzeci z rzędu tytuł króla na Starym Kontynencie!

Kszczot nie dał żadnych szans rywalom, którym zdecydowanie odskoczył na połowie dystansu. Blisko wywalczenia brązowego medalu był również Michał Rozmys, ale ostatecznie nie zdołał on wyprzedzić Francuza Pierre'a-Ambroisse'a Bosse'a.

Reklama

Kszczot uchodził za pewniaka do medalu. Polak triumfował podczas dwóch poprzednich imprez i chciał dołożyć jeszcze jeden złoty krążek. Jak zapewniał był dobrze przygotowany do zawodów, co udowodnił wygrywając drugą serię półfinałową z czasem 1.46,11. Przed sobotnim biegiem uchodził za faworyta. Oprócz niego do finału awansował Michał Rozmys (1.46,17) oraz dość niespodziewanie Mateusz Borkowski, który uplasował się na trzecim miejscu w pierwszej serii półfinałowej.

Pierwsze 400 metrów było bardzo wolne, na prowadzenie wysunął się Pierre-Ambroisse Bosse. Jednak było jasne, że Kszczot ruszy do przodu na połowie dystansu - jego najmocniejszą stroną zawsze był finisz. Tak też się stało - zawodnik z Opoczna zdecydowanie przyspieszył i niemal "odleciał" konkurencji zwyciężając z czasem 1.44,59. Tym samym trzeci złoty medal dla Kszczota stał się faktem.

Bardzo dobrze zaprezentował się również Rozmys, któremu zabrakło dosłownie milimetrów by wyprzedzić Bosse'a, który ostatecznie uplasował się na trzecim miejscu. Drugi z czasem 1.45,03 był Szwed Andreas Kramer.

Borkowski zajął piąte miejsce (1.45,42), ale i tak może być z siebie zadowolony.

Dzięki tej wiktorii Kszczot stał się najbardziej utytułowanym 800-metrowcem w historii mistrzostw Europy w lekkoatletyce.

- To bardzo miłe uczucie, jeszcze to do mnie do końca nie dociera. Bardzo fajnie być po raz trzeci z rzędu złotym medalistą mistrzostw Europy. To kawał mojego życia, polskiej i światowej lekkoatletyki - triumfował wzruszony Kszczot.

Szczęśliwi byli też pozostali Polacy, którzy wespół ze Kszczotem zdominowali finał. - To jest coś pięknego, tym bardziej że pobiłem rekord życiowy. Widać, że przygotowania nie poszły na marne - powiedział szczęśliwy Rozmys. - Dałem z siebie wszystko, ile byłem w stanie, tyle dałem - dodał.

Rozmys oddał pokłon mistrzowi Adamowi Kszczotowi. - To legenda, mój idol z dzieciństwa, zanim jeszcze zacząłem biegać po bieżni - zaznaczył.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Kszczot | Lekkoatletyczne ME

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje