Lekkoatletyczne ME. Bednarek na siódmym miejscu w skoku wzwyż. Wygrał... Mateusz Przybyłko

To nie był udany finał skoku wzwyż dla Sylwestra Bednarka. Polak trzykrotnie strącił poprzeczkę na wysokości 2.28 i nie liczył się w walce o medale mistrzostw Europy. Zajął siódme miejsce. Zwyciężył reprezentant Niemiec Mateusz Przybyłko.


Reklama

Brązowy medalista mistrzostw świata z 2009 roku w Berlinie bez problemów poradził sobie z wysokością 2.19, ale potem dwukrotnie nie potrafił przeskoczyć 2.24. Udało się za trzecim razem. Poprzeczka na wysokości 2.28 okazała się już za wysoko. Bednarek spalił wszystkie trzy próby.

Bardzo konsekwentnie i bez problemów kolejne wysokości przeskakiwali reprezentujący Niemcy Mateusz Przybyłko i Rosjanin Ilja Iwaniuk (występujący pod flagą neutralną). Nie mieli żadnych problemów z poprzeczką na wysokości 2.19, 2.24, 2.28 i 2.31.

Przybyłko był bezbłędny na wysokości 2.33, tę wysokość osiągnął również Białorusin Maksim Niedasiekau, a Ilia Iwaniuk strącił poprzeczkę. Na wysokości 2.35 panował już tylko Przybyłko. Niedasiekau dwukrotnie strącił 2.35 i w ostatniej próbie nieudanie zaatakował 2.37. Białorusin zakończył konkurs na drugim miejscu, a brązowy medal przypadł Iwaniukowi.

Mateusz Przybyłko jest bratem Kacpra Przybyłki, który wybrał reprezentowanie Polski. Grał w kadrach młodzieżowych, a tego lata był bliski przejścia do Korony Kielce. Ostatecznie został w Niemczech - w Kaiserslautern.

- Było ciężko, w miarę dobrze się czułem, ale brakowało pewności siebie. Naprawdę dobrze zacząłem i to mnie optymistycznie nastroiło, ale chyba nie jestem oskakany na dużych wysokościach, choć wiele nie brakowało. Co zrobić... Płakać nie będę - powiedział Bednarek, lecz nie wyglądał na załamanego.

- W treningach wszystko tak poszło do przodu, że sam się zastanawiam, dlatego to nie poszło w wysokość. Postaram się na przyszłość to rozpracować, żeby wychodziło na 2.34 m - zapowiedział Bednarek.

Dowiedz się więcej na temat: sylwester bednarek | Lekkoatletyczne ME

Reklama

Reklama

Reklama