Lekkoatletyczne ME. Cichocka: Moje serce jest z lekkoatletyką

Po startach w przedpołudniowej sesji piątego dnia 24. mistrzostw Europy w Berlinie polscy lekkoatleci skomentowali swoje występy.

Angelika Cichocka (SKLA Sopot, czwarta w swoim półfinale na 1500 m rezultatem 4.10,04 i awans do finału): "Tempo nie było szalone, ale poczułam w trakcie biegu respekt. To tak naprawdę mój pierwszy start na tym dystansie w tym sezonie. Z wielką pokorą do niego podeszłam. To nie oznaczało jednak, że rzucam rękawicę i się poddaje. Absolutnie nie. Walczyłam do samego końca. W pewnym momencie stwierdziłam: +Angie przebieraj szybko nogami, bo nie masz nic do stracenia+. Biegi na 800 metrów pozwoliły mi przetrzeć silniki i się rozgrzać. Mam nadzieję, że z każdym startem będzie lepiej. Nie rzuciłam wszystkiego po porażce na 800 m i nie wyjechałam w Bieszczady. Postanowiłam, że będę broniła tytułu na 1500 m.

Reklama

- Z Amsterdamu mam bardzo miłe wspomnienia, ale minęły już dwa lata i po drodze sporo się wydarzyło. Wszystko jednak jest możliwe. W lekkoatletykę można włożyć coś więcej niż przygotowanie i talent - serce. Moje serce jest z +lekką+. Będę walczyła do ostatniego metra dla Polski. Kocham ten sport".

Sofia Ennaoui (MKL Szczecin, pierwsza w swoim półfinale na 1500 m czasem 4.08,60 i kwalifikacja do finału): "Na początku biegu byłam troszeczkę niedogrzana, bo już dawno nie startowałam, a jestem zawodniczką, która lubi często sprawdzać swoją formę. Czułam się dobrze i luźno, ale też troszeczkę nieswojo. Cieszę się, że nie miałam rewelacyjnego samopoczucia, bo w poprzednich latach w eliminacjach wyglądałam świetnie, a później czegoś brakowało.

- Laura Muir jest chyba jedyną zawodniczką, która może +pójść+ w finale bardzo mocno - swoim tempem. +Pójdę+ za nią. W zanadrzu mam jednak również drugą taktykę".

Piotr Lisek (OSOT Szczecin, 5,61 i awans do finału skoku o tyczce): "Dla nas były to bezpieczne skoki. Stać nas (z Pawłem Wojciechowskim - PAP) na więcej i mam nadzieję, że udowodnimy to w walce o medale. Dzisiaj 5,61 wystarczyło na spokojny awans. Tylko z dwóch imprez nie mam medali - z ME na stadionie oraz z igrzysk olimpijskich. Mam nadzieję, że już w niedzielę jedna z tych rzeczy się zmieni. Nie czuję presji związanej z tym, że muszę wygrać. Łatwo nie będzie. Paweł i Renaud Lavillenie są w formie. Szkoda, że Robert Sobera nie będzie bronił tytułu. On ma swoje problemy, ale mam nadzieję, że się z nimi szybko upora".

Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL, 5,61 i awans do finału skoku o tyczce): "Musieliśmy zacząć nisko, bo wiało. Skoki w pierwszych próbach są budujące, ale to jednak jeszcze nie nasze wysokości. Eliminacje w naszym przypadku (z Piotrkiem Liskiem - przyp.) powinny być formalnością. Finał będzie dobry. Rekord na stadionie Piotrka z tego roku bardzo mnie motywuje. Zabiorę mu go. Troszeczkę żartuję, ale wiadomo, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Cały czas kręcę się wokół 5,90 i mam nadzieję, że zrobię to w niedzielę. Kulomioci i młociarze pokazali, że możliwe są w Berlinie polskie dublety".

Robert Sobera (AZS AWF Wrocław, 5,36 i brak kwalifikacji do finału skoku o tyczce): "Od dawna w moim skakaniu jest sporo błędów. Staram się je eliminować, ale podczas konkursów pojawiają się emocje i różnie to wychodzi. Dziś było nieźle, jeżeli patrzeć na to, że był to poranny konkurs. Ostatni raz startowałem na imprezie mistrzowskiej dwa lata temu na igrzyskach i zabrakło dzisiaj automatyzmów".

Katarzyna Kowalska (LKS Vectra Włocławek, 15. w swoim biegu eliminacyjnym na 3000 m z przeszkodami rezultatem 9.54,83 i nie awansowała do finału): "Przez cały rok borykałam się z kontuzją i dopiero w maju wznowiłam treningi. Dwa razy +nabiegałam+ minimum. Podkręciłam wtedy śrubę w przygotowaniach i kontuzja znów się odezwała. To dzisiaj wyszło".

Matylda Kowal (CWKS Resovia Rzeszów, 13. w swoim biegu eliminacyjnym na 3000 m z przeszkodami wynikiem 9.49,27 i nie awansowała do finału): "Sama nie wiem, co się stało. Byłam przygotowana. Bieg był dla mnie szarpany, bardzo nieprzewidywalny. W Amsterdamie w takim biegu sobie poradziłam. Przed startem czułam się dobrze. Sport okazał się dziś dla mnie brutalny".

Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław, czwarty w swoim półfinałowym biegu sztafetowym 4x400 m rezultatem 3.02,75 i awans do finału): "Mamy piąty czas eliminacji, a jutro będziemy mieli spore wzmocnienie w postaci Karola Zalewskiego i Łukasza Krawczuka. Niektóre drużyny musiały już pójść na całość i pokazały wszystko. My mamy mocne asy w rękawie. Liczę, że powalczymy o medal".

Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin, pierwsza w swoim półfinałowym biegu sztafetowym 4x400 m czasem 3.28,52 i awans do finału): "Biegało mi się dzisiaj bardzo dobrze, chociaż zdecydowanie mocniej wiało niż wczoraj. Temperatura spadła i czułam się bardziej orzeźwiona. Jestem zadowolona".

Martyna Dąbrowska (UKS 19 Bojary Białystok, pierwsza w swoim półfinałowym biegu sztafetowym 4x400 m wynikiem 3.28,52 i awans do finału): "Wiatru nie czułam. Tempo było rwane. Kontrolowałam Francuzkę za mną na telebimie. Biegło się nieźle. Zadanie zostało wykonane i to jest najważniejsze".

Z Berlina Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Lekkoatletyczne ME | Angelika Cichocka

Reklama

Reklama

Reklama