Lekkoatletyczne ME. Kobieca sztafeta 4x400 metrów cała w złocie!

Sztafeta 4x400 m w składzie Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetic zdobyła szósty złoty medal dla Polki na mistrzostwach Europy w Berlinie i trzeci w sobotę! Tym samym nasz kraj objął prowadzenie w klasyfikacji medalowej. Srebro dla Francuzek a brąz dla Wielkiej Brytanii.

To była niecodzienna sytuacja. W zawodach mistrzowskiej rangi rzadko zdarza się, aby tego samego dnia rozgrywane były finały indywidualne oraz sztafeta na tym samym dystansie. Doszło do tego w sobotę w Berlinie.

Reklama

Justyna Święty-Ersetic kwadrans po 20 świętowała złoto w biegu na 400 m, a półtorej godziny później wspólnie z koleżankami z drużyny stanęła na starcie sztafety. W takiej samej sytuacji była Iga Baumgart-Witan, która po awansie do finału nie wyobrażała sobie dwóch startów w tak krótkim czasie.

Trener Aleksander Matusiński nie chciał zbyt wiele mówić o formie biegowej naszych reprezentantek, ale cały czas uspokajał, że nie powinniśmy obawiać się startu naszej drużyny. To, że Święty-Ersetic oraz Baumgart-Witan są w życiowej formie pokazały rezultaty finale. Obie ustanowiły najlepsze wyniki w karierze, dodatkowo biegaczka z Raciborza zbliżyła się do czasów osiąganych przez niedoścignioną Irenę Szewińską.

Mocno obawialiśmy się jednak o ich regenerację, ale jak okazało się kilka chwil przed 22 zupełnie niepotrzebnie.

Naszą sztafetę rozpoczęła Małgorzata Hołub-Kowalik. Pierwszą część dystansu pokonała spokojnie, pozwalając Brytyjce na poprowadzenie biegu.

Po wybiegnięciu z łuku na ostatnią prostą zawodniczka KL Bałtyk Koszalin objęła jednak prowadzenie.

Biegnąca na drugiej zmianie Baumgart-Witan rozegrała wszystko w swoim stylu. Pozwoliła rywalkom złapać właściwy rytm, przez moment spadając nawet na czwarte miejsce, ale na końcowej prostej dzięki niesamowitemu przyśpieszeniu wyprzedziła rywalki niczym Pendolino pociąg osobowy, jako pierwsza przekazując pałeczkę Patrycji Wyciszkiewicz.

Najmłodsza w naszej drużynie podopieczna Edwarda Motyla przez cały bieg czekała na atak rywalek, który jednak nie nastąpił. Gdy bieg rozpoczynała świętująca 1,5 godziny wcześniej złoto Święty-Ersetic pozostałe lekkoatletki oglądały jej plecy. Liderka naszej sztafety pozwoliła wyprzedzić się Francuzce, lecz na ostatniej prostej pokazała mistrzowską klasę, dzięki czemu na końcowych metrach mogła już zacząć wznosić ręce w geście zwycięstwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje