Lekkoatletyczne ME. Kszczot: Chcę zdobyć trzeci złoty medal

Po startach w przedpołudniowej sesji czwartego dnia 24. mistrzostw Europy w Berlinie polscy lekkoatleci skomentowali swoje występy.

Adam Kszczot (RKS Łódź, pierwszy w swoim biegu eliminacyjnym na 800 m rezultatem 1.46,31 i awans do półfinału): "Czuję, że jestem dobrze przygotowany do tych mistrzostw. Start na 1500 m w mistrzostwach Polski był dobrym pomysłem i treningiem, ale później wykonałem w Zakopanem jeszcze cięższą pracę.

Reklama

- Chcę zdobyć w Berlinie złoty medal - swój trzeci w mistrzostwach Europy. Ciekawie układają się te zawody, co mi się podoba. Wydawało się, że już w Amsterdamie było szybkie bieganie, gdzie w półfinale trzeba było biegać poniżej 1,47, a tutaj tak było już w eliminacjach. Nie można powiedzieć, że moim kolegom 'udało się' awansować do półfinału, bo oni to sobie wywalczyli ciężką pracą. Jest ciepło. Wysoka temperatura mi nie przeszkadza, bo mięśnie dobrze pracują".

Mateusz Borkowski (RKS Łódź, pierwszy w swoim biegu eliminacyjnym na 800 m rezultatem 1.46,41): "Zrealizowałem bardzo dobrze założenia taktyczne. Czułem się świetnie. Głowa jest u mnie kluczem do szybkiego biegania. Jest mnóstwo myśli, które negatywnie na mnie działają, ale staram się je 'złożyć do pudełeczka' i zamienić na pozytywne".

Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów, drugi w swoim biegu eliminacyjnym na 800 m wynikiem 1.48,01 i awans do półfinału): "Niemiec mocno pracował łokciami na łuku, dlatego nie dałem rady obiec całej stawki. W końcówce starczyło mi jednak sił i dałem radę spokojnie awansować. Chyba jak każdy sportowiec - przyjechałem tutaj po to, żeby walczyć. Chciałbym zdobyć medal i nie boję się tego mówić otwarcie".

Artur Noga (SKLA Sopot, piąty w swoim biegu eliminacyjnym na 110 m ppł czasem 13,71 i kwalifikacja do półfinału): "Źle wystartowałem z bloków. Po prostu zaspałem na starcie, więc ten bieg należy uznać za nieudany. Miałem ósmy tor i przed ostatnim płotkiem wydawało mi się, że jestem na 2-3 miejscu, ale nieco źle oceniłem sytuację. Będę walczył w półfinale o sprawienie niespodzianki".

Daria Zabawska (KS Podlasie Białystok, 53,94 i nie awansowała do finału rzutu dyskiem): "Po zmianie trenera nie mogę się jeszcze odnaleźć technicznie. Wszystko zmieniamy. Wiele elementów już wychodzi, ale niektóre jeszcze nie. Mam nadzieję, że wykonywana praca przełoży się na dobrą formę w kolejnym sezonie. Tutaj nie wiedziałam, na co mnie stać. Mogłam zarówno poprawić rekord życiowy, jak i wystartować właśnie tak. Niestety, zdarzyło się to drugie".

Z Berlina Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama