Lekkoatletyczne ME. Lewandowski: Zaczęła się walka słowna i psychologiczna

Po startach w poranno-przedpołudniowej sesji trzeciego dnia 24. mistrzostw Europy w Berlinie polscy lekkoatleci skomentowali swoje występy.

Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin, pierwsza w swojej serii eliminacyjnej na 100 m ppł rezultatem 12,96 i awansowała do półfinału): "Do każdego biegu na tych mistrzostwach muszę się przygotowywać bardzo mocno, bo tu już nie ma słabych rywalek. Cieszę się, że moja forma ustabilizowała się poniże 13 sekund. Chciałabym poprawić tutaj rekord życiowy (12,91 - PAP) i najlepiej znaleźć się w półfinale w pierwszej dwójce, żeby nie oglądać się na czasy innych dziewczyn".

Reklama

Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz, trzecia w swoim biegu eliminacyjnym na 400 m rezultatem 52,23 i awansowała do półfinału): "Nie jest łatwo biegać w tym upale. Poradziłam sobie z tym średnio. Nie wiem, czy dam radę awansować do finału - daj Boże. Jak będziemy wszystkie trzy w walce o medale, to na pewno pobiegniemy i w sztafecie".

Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań, 14,01 i nie awansowała do finału trójskoku): "Szkoda, że organizatorzy nie zadbali o coś tak oczywistego, jak parasol chroniący od słońca. Do tego była awaria aparatury, która przedłużyła eliminacje. Nie chcę się tym tłumaczyć, ale moja pierwsza - nieudana próba - trochę z tego wynikała, bo skakałam akurat po dłuższym czekaniu w tym upale. Sam rezultat wstydu nie przynosi. Szkoda, że nie będzie finału, bo czuję się bardzo dobrze przygotowana".

Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL, pierwszy w swoim biegu eliminacyjnym na 1500 m rezultatem 3.40,74 i awansował do finału): "Bieg był taki jak przewidywałem. Chociaż tutaj nie było aż tak wolno, jak czasami bywa na imprezach mistrzowskich. Start eliminacyjny zawsze jest dla mnie pewną niewiadomą. Teraz powinno być tylko łatwiej. Czuję się świetnie. W pełni kontrolowałem sytuację. W finale nie będzie jednak łatwo. Trzech braci Ingebrigtsenów na pewno będzie sobie pomagało. Oni nie mają limitów i dalej wierzą, że mogą przenosić góry. Z pewnością liczą, że cały podium będzie dla nich. Ostatnio napisałem w komentarzu do zdjęcia jednego z nich w internecie, bo się znamy, że na pewno łatwo im nie będzie i nikt nie odda im medali za darmo. To był żart, ale zaczęła się walka słowna, psychologiczna".

Cyprian Mrzygłód (AZS AWFiS Gdańsk, 83,85 i awans do finału rzutu oszczepem): "Jestem w szoku, że mi tak dobrze poszło. To świetny wynik. Super, że Marcin Krukowski także dobrze się zaprezentował. Chcemy wziąć w finale przykład z kulomiotów i młociarzy. Będziemy walczyć".

Z Berlina Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje