Lekkoatletyczne ME. Wołha Mazuroniak zdobyła złoty medal w maratonie

Czegoś takiego na maratońskiej trasie chyba jeszcze nie było. Białorusinka Wołha Mazuroniak na dziesiątym kilometrze zalała się krwią. Mimo tego, biegła dalej. Ostatecznie po wspaniałym finiszu zdobyła złoty medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Berlinie. Srebro wywalczyła ze stratą zaledwie sześciu sekund Francuzka Clemence Calvin. Trzecia była Czeszka Vrabcova-Nyvltova.

Rywalizacja kobiet na dystansie 42 kilometrów i 195 metrów była ciekawa od samego początku. Po mniej więcej dziesięciu kilometrach widzowie zobaczyli Mazuroniak, która była cała we krwi.

Reklama

Biegaczka w Białorusi była niesamowicie dzielna. Krew z nosa zalewała jej twarz i koszulkę, ale ona nie zeszła z trasy. Po pewnym czasie piątej zawodniczce ostatnich igrzysk olimpijskich w Rio udało jej się zatamować krwawienie. Widok był jednak nieciekawy. Jej bluzka i spodenki do końca pozostały już zabrudzone.

Na ostatnim kilometrze Mazuroniak stoczyła wyjątkową walkę z Calvin.

Zawodniczki biegły tak, jakby miały za sobą zdecydowanie krótszy dystans. Francuzka w pewnym momencie wykorzystała zagapienie rywalki, która omal nie pomyliła trasy, i objęła prowadzenie. 29-letnia trzykrotna mistrzyni nie dała jednak za wygraną. W piękny sposób podkręciła tempo. Nieco ponad 100 metrów przed metą Calvin nie wytrzymała tempa lekkoatletki zza naszej wschodniej granicy.

Ostatecznie Mazuroniak, która w przeszłości startowała także w chodzie, wygrała z czasem 2.26:22, a więc niespełna dwie i pół minuty gorszym od jej rekordu życiowego.

Tuż za nią na metę wpadła Calvin - 2:26.28, a trzy sekundy potem Eva Vrabcova-Nyvltova. Czeszka jeszcze kilka lat temu występowała w... biegach narciarskich.

Rywalizacja o trzy czołowe miejsca była jedną z najlepszych w historii maratonu kobiet w czasie mistrzostwa Europy. Między złotą a brązową medalistką różnica wynosiła tylko dziewięć sekund.

Dziesiąte miejsce zajęła Izabela Trzaskalska. Polka uzyskała czas 2:33.43.

Reklama

Reklama

Reklama