Lekkoatletyczne MŚ - pierwsze szanse medalowe Polaków

Szymon Ziółkowski i Paweł Fajdek - to nadzieje polskich kibiców na pierwszy medal w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Moskwie. Finał konkursu rzutu młotem rozpocznie się o godz. 18.30 czasu warszawskiego.

Jeśli Paweł Fajdek (Agros Zamość) w poniedziałek wygra finał rzutu młotem zostanie najmłodszym mistrzem świata w historii. Obecnie tym tytułem szczyci się Szymon Ziółkowski (AZS OŚ Poznań), który także wystąpi w moskiewskim konkursie.

Reklama

"O medalu oczywiście myślę i wiem, że w finałowej stawce jestem najmłodszy. To jednak jeszcze nic nie znaczy. Nawet nie wiedziałem, że mógłbym zdetronizować Szymona. Jestem w stanie rzucić 80 metrów, a przy dobrym układzie nawet trochę więcej, ale nie wiem czy się uda i przede wszystkim, co to da" - powiedział 24-letni Fajdek.

Gdy Ziółkowski stawał w Edmonton w 2001 roku na najwyższym stopniu podium miał 25 lat. "Moim zdaniem Paweł nie da rady" - ocenił krótko obecnie 37-letni mistrz olimpijski z Sydney (2000).

Fajdek niedzielę miał wolną od rzutów, jego bardziej doświadczony kolega z reprezentacji, nie. Obaj przede wszystkim chcieli się zrelaksować i... dobrze zjeść.

"Niestety, u nas w hotelu się nie da. Bardzo kiepsko karmią, tylko jogurt, śmietana i niewiele mięsa. A ja bym wciągnął takiego steka wołowego, czy krewetki" - zamarzył Ziółkowski.

Obaj odetchnęli z ulgą, gdy eliminacje były dla nich udane, bo jak powiedział "Ziółek" - wypada je po prostu przechodzić.

"Finał to jest zupełnie inna bajka. Ma się już tę świadomość, że jest się w tej najlepszej dwunastce i walczy się najpierw o ósemkę, a potem o medale. Nie ma tego stresu, żeby się dostać gdziekolwiek, bo już się jest. Można skoncentrować się na technice i dobrych rzutach" - zaznaczył Fajdek.

Jak się pobudza? Skipami, przebieżkami, podskokami. Ale wzbudza w sobie również agresję do rywali. "To są jednak normalne rzeczy, tak robi każdy. Trzeba to w sobie wyzwalać, to pozwala wejść na wyższy poziom poczucia siebie" - dodał.

Na znacznie lepsze rzuty niż w eliminacjach liczy starszy z nich, podopieczny Grzegorza Nowaka. "Wyglądało to bardzo słabo. A przyczyna? Stoi tutaj i nazywa się Szymon Ziółkowski. Nie wychodziło, ale wiem, gdzie są błędy. Jestem przygotowany na 79 metrów. Co to da? Nie wiem, bo to trzeba obgadać jeszcze z innymi finalistami" - zaznaczył.

Wśród swoich największych rywali wymienił Słoweńca Primoza Kozmusa, Czecha Lukasa Melicha, Węgra Krisztiana Parsa oraz... Fajdka.

To dla Ziółkowskiego ósmy występ w mistrzostwach świata i szósty finał. "Do dziesiątki nie dociągnę" - ocenił.

Dokładnie 30 lat temu w Helsinkach, w pierwszych mistrzostwach świata w historii, brąz w rzucie młotem zdobył Zdzisław Kwaśny. Jego trenerem był wówczas... Nowak, czyli obecny szkoleniowiec Ziółkowskiego.

"Nawet pamiętam ile Zdzisiek rzucił - 79,42. Może uda się poprawić ten wynik teraz" - powiedział.

Finał rzutu młotem - w poniedziałek o godz. 18.30 czasu warszawskiego.

Z samego rana - o 7.30 polskiego czasu rywalizację w siedmioboju rozpoczęła Karolina Tymińska (SKLA Sopot). Pod nieobecność Rosjanki Tatiany Czernowej i mistrzyni olimpijskiej Brytyjki Jessiki Ennis ma realne szanse na podium (dokończenie konkurencji we wtorek), ale po biegu na 100 m przez płotki (13,48) i skoku wzwyż (1,68) plasuje się dopiero na 21. pozycji mając 1883 pkt. Prowadzi Ukrainka Żanna Mielniczenko - 2135 pkt.

Tymińska po pierwszej konkurencji była szósta, ale "zawaliła" drugą. Skoczyła zaledwie 1,68, to jest o dziesięć centymetrów gorzej od rekordu życiowego. Natomiast najlepsze zawodniczki osiągały wyniki 1,92-1,86. Trzecia konkurencja - pchnięcie kulą rozpocznie się o godz. 16.45 czasu warszawskiego.

Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) i Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki) awansowali do finałowej dwunastki konkursu rzutu dyskiem. Mieszkający w Warszawie Małachowski już w pierwszej próbie uzyskał odległość o metr dalszą od minimum kwalifikacyjnego, które wynosiło 65 m. Natomiast Urbanek dołączył do utytułowanego kolegi piątym wynikiem 64,21 w gronie 30 zawodników startujących w dwóch grupach eliminacyjnych. Najdalej rzucił Niemiec Robert Harting - 66,62, a 66,00 Małachowskiego to drugi rezultat.

W eliminacjach 3000 m z przeszkodami wystąpili Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów) i Mateusz Demczyszak (WKS Śląsk Wrocław). Drugi z wymienionych po upadku z wynikiem 8.34,60 zajął jedenaste miejsce w pierwszej serii kwalifikacyjnej i nie wystąpi w finale. W trzeciej Zalewski uplasował się na piątej pozycji czasem 8.27,16, ale został zdyskwalifikowany za wbiegnięcie na płytę.

W dwóch biegach chciałby w poniedziałek wystąpić Artur Noga (AZS AWF Kraków). Najpierw jednak o 17.05 musi przebrnąć przez półfinał.

Program 14. lekkoatletycznych mistrzostw świata z uwzględnieniem startu Polaków i wg polskiego czasu:

poniedziałek, 12 sierpnia

-------------------------

7.30 - siedmiobój, 100 m ppł (Karolina Tymińska)

7.40 - dysk mężczyzn, eliminacje gr. A (Robert Urbanek)

8.10 - 3000 m z przeszkodami mężczyzn, eliminacje (Krystian Zalewski, Mateusz Demczyszak)

8.35 - siedmiobój, wzwyż (Tymińska)

9.05 - 400 m ppł mężczyzn, eliminacje

9.05 - dysk mężczyzn, eliminacje

       gr. B (Piotr Małachowski)

9.50 - 400 m ppł kobiet, eliminacje

16.45 - siedmiobój, kula (Tymińska)

17.00 - tyczka mężczyzn, FINAŁ

17.05 - 110 m ppł, półfinały (Artur Noga)

17.35 - 100 m kobiet, półfinały

18.05 - 400 m mężczyzn, półfinały

18.25 - kula kobiet, FINAŁ

18.30 - młot mężczyzn, FINAŁ (Paweł Fajdek, Szymon Ziółkowski)

18.35 - siedmiobój, 200 m (Tymińska)

19.15 - 400 m kobiet, FINAŁ

19.30 - 110 m ppł, FINAŁ (ew. Noga)

19.50 - 100 m kobiet, FINAŁ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje