Lekkoatletyczne MŚ - polski sprinter Marcin Jędrusiński pokonał kiedyś Bolta

Na MŚ w Londynie zakończy się ważny rozdział w dziejach lekkoatletyki. Występem w mistrzostwach świata z bieżnią pożegna się Jamajczyk Usain Bolt, jeden z najlepszych sprinterów w historii, rekordzista globu na 100 i 200 m, który kiedyś przegrał z... Marcinem Jędrusińskim.

Bolt ma w dorobku m.in. osiem złotych medali olimpijskich, a ostatnim zawodnikiem w historii igrzysk, który wygrał bieg z udziałem jamajskiego "króla sprintu" był właśnie... Polak.

Reklama

"Kiedy mówię teraz, że pokonałem Bolta, to odpowiedź jest zawsze taka sama: +niemożliwe. To chyba jakiś żart+. By to udowodnić muszę pokazywać nagrania wideo, wtedy dopiero ludzie mi wierzą" - śmieje się Jędrusiński, który karierę zakończył w 2013 roku.

Pamiętny bieg, o którym Jędrusiński opowiadał Eurosportowi, miał miejsce podczas igrzysk w Atenach, w 2004 roku. Wtedy już mówiło się o Bolcie jako kandydacie do medalu. Miał zaledwie 18 lat, ale do stolicy Grecji przyjechał z rekordem świata juniorów na 200 m - 19,93, co było też drugim rezultatem sezonu wśród seniorów.

"Zostać mistrzem olimpijskim w moim wieku? To byłoby coś pięknego" - mówił przed rywalizacją.

Ateny opuszczał jednak ze łzami w oczach. Odpadł w eliminacjach, a ten bieg wygrał... Jędrusiński. Polak miał wtedy 22 lata i w kraju wielu widziało w nim wielki talent. Jego ateńska przygoda zakończyła się z kolei na półfinale.

"Wtedy oczywiście nie miałem pojęcia o tym, że pokonałem wielką, wschodzącą gwiazdę. Wprawdzie był sprinterem, który już biegał poniżej 20 sekund, ale na pewno nie należał jeszcze do ścisłej światowej czołówki. I jak mam być szczery, to wtedy patrzyłem bardziej na innych zawodników. Dopiero później się okazało, że świat jeszcze nigdy nie widział kogoś takiego jak Bolt. Pokonałem legendę" - skomentował.

Jędrusiński nigdy nie złamał magicznych 20 sekund na 200 m. Jego rekord życiowy zatrzymał się na 20,31. Mówiono mu, że z jego warunkami fizycznymi - 190 cm wzrostu - nie ma szans w sprincie.

"Jak cztery lata później w igrzyskach w Pekinie zobaczyłem Bolta, to od razu sobie pomyślałem o tych wszystkich opiniach. Przecież Jamajczyk jest nawet wyższy ode mnie... A ja ciągle słyszałem, że powinienem sobie odpuścić sprint i skoncentrować na innej dyscyplinie. Teraz Usain wygląda jak prawdziwy sprinter, ale jeszcze w 2004 roku był długi i chudy" - wspomina.

Nawet po tylu latach i wielu sukcesach, jakie Bolt odniósł, Jędrusiński uważa, że pokonanie Jamajczyka wcale nie był jego największym sukcesem w karierze.

"To jest wprawdzie fajna historia, ale na pewno nie coś, co wspominam najchętniej. W Atenach nie zrobiłem rekordu życiowego, nie wywalczyłem medalu. Oczywiście to były dla mnie najbardziej udane igrzyska, ale wcale nie dlatego, że wygrałem z Boltem. Mimo wszystko mam to wideo na komputerze, żeby je kiedyś pokazać dzieciom" - przyznał.

W sobotę żegnający się ze sportem Jamajczyk wystąpi w MŚ w półfinale i zapewne w finale biegu na 100 m. Ostatni start czeka go 12 sierpnia w sztafecie 4x100 m.

Marta Pietrewicz 

Dowiedz się więcej na temat: usain bolt | Marcin Jędrusiński

Reklama

Reklama

Reklama