​MŚ w Londynie. Anita Włodarczyk: Rzut na 70 procent dał finał

- Plan był prosty - jak najniższym kosztem awansować do finału. Udało się przy pierwszym podejściu, gdy rzuciłam na 70 procent - powiedziała najlepsza młociarka świata Anita Włodrczyk, po awansie do finału MŚ w Londynie.

Anita Włodarczyk i jej koleżanka z kadry Joanna Fiodorow miały trudniejsze warunki niż rzucające w serii A zawodniczki. Nad Stadionem Olimpijskim w Londynie rozpadało się, więc podczas rzutu młociarki miały znacznie słabszą przyczepność.

Reklama

- Buty na deszcz też miałam przy sobie, ale już po treningu stwierdziłam, że czy koło jest suche, czy mokre, wystarczy jedna para "opon". Dlatego mój plecak będzie o pół kilograma lżejszy - powiedziała przed kamerami TVP Włodarczyk.

Stojąca obok niej Joanna Fiodorow nie kryła stresu, jaki ją zjadał.

- Przecież to impreza główna. Dobrze, że wszystko się zgrało, mam kwalifikację, a w poniedziałek czeka mnie finał. Na co mnie w nim stać? W niedzielę mam trening i dopiero po nim porozmawiam z trenerką o planach na finałową batalię - podkreślała Fiodorow.

Zaznaczyła, że zmiana trenera jej pomogła. - Trenerka widzi, co jest do mnie dobre, stosuje właściwe bodźce i to działa - cieszyła się Joanna.


MB

Dowiedz się więcej na temat: Anita Włodarczyk | Joanna Fiodorow

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje