MŚ w przełajach: W Bydgoszczy wystartuje 440 zawodników z 44 krajów

Broniący tytułu mistrza świata w przełajach Etiopczyk Imane Merga i chcąca odzyskać tytuł Kenijka Emily Chebet przyznali, że w tak trudnych, zimowych warunkach jeszcze nie startowali. W niedzielę rywalizować będzie w Bydgoszczy 440 zawodników z 44 krajów.

Trener PZLA Zbigniew Rolbiecki uważa, że ekstremalne warunki, a nawet kataklizm, nie pomogą Europie pokonać Afryki.

Reklama

Chebet na sobotnim spotkaniu z dziennikarzami oceniła, że wszyscy reprezentanci Kenii włożyli w przygotowania do zawodów mnóstwo pracy, co pozwoli im zająć w klasyfikacji drużynowej pierwsze miejsce. "Wierzę, że w chwili startu będzie trochę cieplej i o to się modlę" - powiedziała.

Amerykanka Deena Kastor zaznaczyła, że decyzję o powrocie do przełajów podjęła, gdy przeglądała albumy z wcześniejszych lat. W 2002 i 2003 roku zdobyła srebrne medale mistrzostw świata.

"Brakowało mi crossowego biegania. W Bydgoszczy nie czuję się obco, bo mieszkam w najchłodniejszym miejscu w środkowej Kalifornii - w małym miasteczku, gdzie jest centrum narciarskie i sporo śniegu" - wspomniała.

Zdobywca 20 medali mistrzostw świata w biegach Paul Tergat przyznał, że trasa mistrzostw jest wymagająca, trudna, ale pamięta, że kiedyś w takich warunkach biegał.

"W 1992 roku w Bostonie też był śnieg i było bardzo zimno. To zawsze dodatkowe utrudnienie, ale jeśli ktoś intensywnie trenował, nie sądzę by mu to przeszkadzało w walce o medale. Przełaje to najtrudniejsza konkurencja lekkoatletyczna. Dla mnie tytuł mistrzowski tu zdobyty ma największą wartość i daje szczególną satysfakcję.  Uważam, że biegi przełajowe powinny być włączone do programu igrzysk" - powiedział Kenijczyk, który w latach 1993-2000 wywalczył na dystansie 10 000 m dwa srebrne medale olimpijskie w Atlancie (1996) i Sydney (2000) oraz 20 w mistrzostwach globu, w tym aż 15 złotych w crossie i półmaratonie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje